Andamio

Już nie raz pisałam o tym, że nauka języka potocznego przez osoby uczące się drugiego języka jest zbytnio odwlekana w czasie. W naturalnej komunikacji, to właśnie ten język potoczny, codzienny, konwersacyjny pojawia się w największym stopniu. Z kim częściej rozmawiamy? Z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi… czy z nauczycielami i urzędnikami? Odpowiedź jest jasna. Również dzieci w naturalnym procesie akwizycji języka najpierw przyswajają sobie język potoczny. Dopiero późniejsze etapy nauki i styczność z innymi, bardziej formalnymi sytuacjami wymusza na nas naukę innych stylów – formalnych, naukowych, literackich…

A piszę o tym wszystkim we wstępie do tekstu o wyrażeniach związanych z psuciem się różnych rzeczy. Zaraz zobaczycie, dlaczego.

Gdybyśmy się uczyli od dzieci, zaczynalibyśmy od tych najprostszych wyrażeń

Moja niespełna trzyletnia córka mówiąc po polsku o wszelkich zepsutych rzeczach i zabawkach mówi, że „nie idą”. Zegarek nie idzie. Telewizor nie idzie. Światło w łazience nie idzie. I moje ulubione zdania w odniesieniu do wszelkich zabawek, książeczek i innych rzeczy na baterie: Grający miś już też nie idzie – może nie ma internetu, mamo? Jest już smart-tv, nawet podłączone do internetu lodówki. Dziecko chyba wyczuwa, że działające „na internet” pluszaki to tylko kwestia czasu.

Na razie z trudem idzie jej zapamiętanie polskiego „nie działa” ani nawet bardziej analogicznego „nie chodzi”. Dla niej wszelkie usterki i problemy to hiszpańskie no va, ewentualnie „urwało się” (ciemna latarnia na jednej z ulic w naszej dzielnicy została skomentowana zdaniem Lampa się urwała). W potocznym hiszpańskim można właściwie zapomnieć o innych sposobach na mówienie o tego typu problemach. Wystarczy zapamiętać to znaczenie czasownika IR z negacją i po problemie. Odmianę czasownika wszyscy znamy, a tu tak naprawdę potrzebna nam jest tylko forma trzeciej osoby:

No va. No van. – Nie działa. Nie działają.

No va bien. No van bien. – Nie działa dobrze. Nie działają dobrze.

Przy okazji podrzucam jeszcze jedną przydatną frazę:

Algo no va bien (aquí). – Coś tu nie gra.

Ta ostatnia pasuje idealnie do wszelkich sytuacji, w których z podejrzliwością mrużymy oczy i w powietrzu węszymy podstęp…

Roto, estropeado, averiado… czy no va?

Ciekawe jest to, że jeśli uczymy się hiszpańskiego jako języka obcego, to pewnie to proste i przyziemne no va pojawiło się w naszym słowniczku dużo później niż u trzyletniej T. Być może dopiero wtedy, gdy poznaliśmy pierwszych hiszpańskojęzycznych kolegów lub zaczęliśmy oglądać seriale po hiszpańsku. Być może włączamy je do naszego aktywnego słownictwa dopiero jakiś czas po tym, jak wpoiliśmy sobie te bardziej neutralne i uznawane za standardowe zwroty związane z usterkami:

  • está roto/a, estropeado/a, averiado/a – jest zepsuty/a
  • se ha roto, estropeado, averiado – zepsuło się (czasowniki ROMPERSE, ESTROPEARSE, AVERIARSE)
  • no funciona – nie działa

Nie ważne jak, ważne, żeby skutecznie

Tak naprawdę to nie jest jednak istotne kiedy i w jakiej kolejności przyswoiłeś sobie te różne zwroty. Ważne, żeby w momencie próby umieć z nich skorzystać. Jeden telefon wystarczy, by zamówić serwis do windy. Jednak w kryzysowej sytuacji (na przykład, jeśli właśnie jesteś w tej windzie uwięziony) być może pamięć cię zawiedzie i zaczniesz się zastanawiać: roto czy rompido? Z ser czy z estar? Czas perfecto czy indefinido? Czy uda się poprawnie wyseplenić no funciona?

Po drugiej stronie linii telefonicznej ktoś czeka na konkretną informację. I przysięgam, że w takich momentach nikt nie obniży ci oceny za użycie „przyziemnego” no va.