Za kulisami Verboretum

Aktualnie żaden z wymienionych w tekście e-booków nie jest w sprzedaży.

O tym, że tworzę nową publikację, społeczność bloga wiedziała już od jakiegoś czasu (praktycznie od momentu ukazania się pierwszej części e-booka „Wyrażenia, które ubarwią Twój hiszpański”). Co się działo w tym czasie? Dlaczego tego e-booka nie mogłam napisać w dwa tygodnie? Jak podeszłam do tworzenia tej publikacji i co było w tym procesie najtrudniejsze?

Po pierwsze koncepcja

Gdy słowo verboretum pojawiło się w mojej głowie, nie potrafiłam go już stamtąd usunąć. Po prostu zobaczyłam mój e-book jako verboretum, kolekcję zwrotów opierających się na gałęziach potężnych, mocnych pni czasowników dobrze znanych każdej osobie posługującej się językiem hiszpańskim. Metafora ta wracała do mnie przy każdej wizycie w parku, w lesie i w ogrodzie botanicznym. Tak było mniej więcej od przełomu lutego i marca… kiedy po kwietniowych deszczach na drzewach w mojej okolicy pojawiły się nowe liście i kwiaty, e-book też już był prawie gotowy. Wypuścił liście na wiosnę.

Jakie czasowniki wybrałam?

Na początku moja lista czasowników rozrastała się do ogromnych rozmiarów. Szybko zrozumiałam, że po prostu nie dam rady zmieścić tego wszystkiego w jednej książce, zwłaszcza, jeśli ma być ona połączona z solidnie przygotowanym zeszytem ćwiczeń. Wybrałam więc te czasowniki, które znajdują się w zwrotach szczególnie przeze mnie lubianych i często używanych. A więc, na przykład, meter (bo meterse en un berenjenal), pasar (bo pasarse el arroz), levantar (bo levantar la liebre). O tych konkretnych zwrotach pisałam już kiedyś na blogu, mniej lub bardziej szczegółowo.

Ale one są tylko zapalnikiem, punktem wyjściowym do dalszej pracy.

A dalsza praca to była, w pierwszym rzędzie, gra skojarzeń. Notowałam wszystkie powiedzenia, zwroty i częste reakcje językowe z wybranymi czasownikami, które słyszałam w rozmowach i mediach, których sama używałam. Następnie sprawdzałam w słownikach, czy rzeczywiście są one uznawane za utarte frazy, a jeśli nie, to przy pomocy korpusu językowego sprawdzałam częstotliwość ich użycia i zakres znaczeniowy. Sama się przy tym wiele nauczyłam o zwrotach, które teoretycznie już znałam (nowe sposoby użycia, nowe odcienie znaczenia, ironiczne wykorzystanie ich w prasie, itd.).

Stopniowo zapełniałam szkic Verboretum nowymi frazami odpowiadającymi kolejnym czasownikom. Dopisywałam przykłady, bazując na tekstach znalezionych w sieci. Gdy jakiś tekst (np. nagłówek w prasie, reklama lub treść piosenki) szczególnie zwrócił moją uwagę, zapisywałam go lub robiłam zrzut ekranu, by następnie ten materiał wykorzystać do ćwiczeń. Verboretum się rozrastało.

Idealny program

Zaczynałam moją pracę w dobrym, znanym Wordzie. Niestety, szybko się przekonałam, że nie zawsze mogę na nim polegać jeśli chodzi o formatowanie i estetyczny wygląd niektórych stron. Wtedy znalazłam idealny dla moich potrzeb software: iBook Author dostępny na Mac’u. To rozwiązało moje problemy z układem stron, przesuwającymi się tabelami, nieestetycznymi światłami między przykładami. Tworzyłam dalej, jednocześnie zajmując się już składem. Verboretum nabierało kształtu.

Okładka

Gdy tylko pojawiła się koncepcja Verboretum – kolekcji drzew, skontaktowałam się z Cziler Workshop, który przygotował dla mnie okładkę dla pierwszego e-booka. Powiedziałam mu tylko, jaki mam zamysł i że chcę dużo drzew i zieleni, resztę zostawiłam w jego rękach. Nie zawiodłam się! Już pierwszy projekt okładki przeskoczył moje oczekiwania i doskonale wpasował się w moją koncepcję. Verboretum nabrało kolorów.

Czasowniki

Uznałam, że skoro książka opiera się na czasownikach, to muszą one tu być potraktowane ze szczególnym… szacunkiem? Do każdego rozdziału dodałam więc krótki wstęp, opis czasownika i jego użycia. Dodałam też w formacie cytatu podstawowe definicje czasowników zaczerpnięte z cudownego słownika DUE. Wreszcie, zamieściłam w e-booku tabele odmiany wszystkich czasowników. Czasowniki zajęły należne sobie miejsce.

Ćwiczenia

Ćwiczenia powstawały stopniowo i w kilku etapach. Podczas prac nad częścią teoretyczną, zbierałam materiały (grafiki, nagrania, piosenki, nagłówki z gazet itd.), zapisywałam pomysły na dialogi i zdania, szukałam ciekawych zdań do tłumaczenia i kontekstów użycia. Następnie z tego wszystkiego utworzyłam dwie grupy ćwiczeń, w każdej po 15 ćwiczeń.

Pierwsza z nich to ćwiczenia dla wszystkich, zdania do uzupełniania, tłumaczenia, dopasowywanie definicji do zwrotów, wybieranie odpowiedniego zwrotu, przyimki, uzupełnianie dialogów. Druga to ćwiczenia dla odważnych: rozumienie kontekstu, nagłówków, fragmentów piosenek i grafik. Ćwiczenia na rozumienie tekstów (a-d), uzupełnianie dłuższych tekstów odpowiednimi formami czasownikowymi (tu już nie chodzi tylko o konkrente zwroty ale o ćwiczenie gramatyki). Wiele z tych ćwiczeń wymyśliłam na samym początku pracy, ale spora ich część to też wynik ankiety dotyczącej ulubionego przez Czytelników formatu ćwiczeń.

Korekta i poprawki

Wreszcie przyszedł czas na korektę i poprawki. Mogłam przy tym liczyć na pomoc, zarówno w kwestii języka polskiego, jak i hiszpańskiego. Z Hiszpanką skonsultowałam przede wszystkim treść trudniejszych ćwiczeń i niektóre przykłady. Dała mi kilka uwag i powiedziała, że „WOW”. W Verboretum zrobił się porządek.

Darmowy fragment

Gdy formatowanie e-booka było już skończone i znajdowałam się w ostatniej fazie korekt i poprawek, wybrałam kilka zwrotów i fragmentów ćwiczeń i w tym samym formacie przeniosłam je do krótkiego darmowego PDF, który następnie udostępniłam do pobrania osobom zapisanym na listę zainteresowanych tą publikacją.

Oficjalna premiera e-booka odbyła się 13 maja 2019 roku, przez pierwszy tydzień można było skorzystać z wyjątkowo atrakcyjnej zniżki. Zobacz e-book w sklepie.