Kiedy jest czas na naukę języka potocznego?

Oficjalne wytyczne (na przykład Instytutu Cervantesa) sugerują, że język potoczny i kolokwializmy to treści, które powinny się pojawiać na lekcjach hiszpańskiego mniej więcej od poziomu B1/B2. To znaczy, w teorii powinniśmy mieć już takie dosyć mocne podstawy gramatyczne i całkiem spory zasób słownictwa, żeby móc się na serio zająć nauką języka potocznego.

Czy właśnie oddychasz z ulgą? To Ciebie JESZCZE nie dotyczy?

Poczekaj. Zaraz spróbuję Cię przekonać, że warto się językiem potocznym zainteresować również wcześniej.

Z jednej strony to, co mówi Cervantes ma sens: ogromna liczba potocznych powiedzonek wymaga zdolności rozumienia podwójnych znaczeń, insynuacji, ironii i humoru. To są wbrew pozorom trudne sprawy, których opanowanie w języku obcym naprawdę wymaga dobrego osłuchania i nabrania pewniej intuicji językowej. Poza tym, w wielu z nich pojawiają się zaawansowane użycia czasów i trybów, Subjuntivo, zdania warunkowe. Do nauki tych treści dochodzimy stopniowo od poziomu B.

Ale… z drugiej strony nie da się studentom i uczniom zamknąć oczu i uszu na prawdziwy hiszpański. Jeśli mielibyśmy sobie stanowczo zabronić uczenia się kolokwializmów na wczesnych etapach nauki języka, to trzeba by było nie oglądać telewizji, nie słuchać radia i przede wszystkim: przestać się komunikować z Hiszpanami.

Tylko nauka w idealnej próżni” wypełnionej jedynie nauczycielem i wybranymi przez niego materiałami daje jakąkolwiek gwarancję, że w ogóle z tym kolokwialnym hiszpańskim nie będziemy mieć styczności.

Podejście praktyczne i… idealistyczne

Myślę, że do języka potocznego trzeba podejść w bardzo praktyczny sposób. Warto się z nim oswajać od samego początku i próbować wychwycić niuanse różnych rejestrów języka na każdym etapie nauki. Nie można jednak się skupiać wyłącznie na idiomach i zwrotach potocznych, jeśli gramatyka kuleje, a o Subjuntivo nie mamy zielonego pojęcia.

Idealnym rozwiązaniem może się okazać też jednoczesna nauka zwrotów charakterystycznych dla mowy potocznej i gramatyki. Wbrew pozorom to nie takie abstrakcyjne, jak mogłoby się wydawać. Dzięki powiedzeniom i kolokwializmom można się nauczyć używania przyimków (dar gato POR liebre). Można też się oswoić z czasami (se me HA IDO el santo al cielo) i trybami i zdaniami warunkowymi (otro gallo me CANTARA).

Myślę też, że nauka słownictwa potocznego i idiomów to ogromna frajda i motywacja dla osób uczących się języka, również samouków. Dzięki nim odkrywamy, jak myślą Hiszpanie, w jaki sposób wyrażają zachwyt, zadowolenie, frustrację. Do czego porównują sukcesy, z czym kojarzą porażki. Przynajmniej w moim przypadku tak to zadziałało: dzięki temu, że zainteresowałam się słownictwem potocznym, zaczęłam się bardziej interesować pragmatyką i poczułam, że wciąż muszę się tego hiszpańskiego uczyć.

Jeśli też chcesz się zainspirować hiszpańskimi zwrotami i powiedzeniami, uczyć się jednocześnie słownictwa, gramatyki i kultury współczesnej Hiszpanii, to koniecznie zapoznaj się z Verboretum. Możesz zajrzeć do darmowego fragmentu, żeby przekonać się, jak przedstawiam język potoczny i jakiego rodzaju ćwiczenia znajdziesz w książce.