Wiecie, czego nigdy, przenigdy nie potrafiłabym ODRADZIĆ osobie uczącej się języka hiszpańskiego? Wyjazdu do Hiszpanii. A jeszcze lepiej, wyjazdu w ramach wymiany studenckiej lub na praktyki. Bo jestem w 100% przekonana o wartości takich programów. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że młodzi ludzie „rzuceni” na pastwę wielkiej zagranicy (w tym przypadku, Hiszpanii), wracają silniejsi, mądrzejsi, bardziej otwarci, a językowo – rozgadani jak nigdy. Dzisiaj oddaję głos Wam, osobom, które były na takich wymianach w Hiszpanii i skorzystały na tym, głównie pod względem językowym.

A za cały pomysł wpisu dziękuję serdecznie Kubie, który podzielił się ze mną swoją historią i zaproponował, żebyśmy zachęcili też innych do promowania wyjazdów na stypendia i wymiany.

Kuba. 5,5 miesiąca w Bilbao

Przesłanie: Warto wyjechać na wymianę nawet ze słabą znajomością hiszpańskiego, o ile ma się odpowiednią motywację i chęć do nauki.

„Spędziłem w Bilbao pięć i pół miesiąca na Erasmusie i Erasmus prosił mnie o wykonanie testu poziomującego z hiszpańskiego przed i po
niemniej różnica w teście to jedna sprawa, a różnica w życiu to druga sprawa. Mój poziom wzrósł diametralnie, w tak krótkim czasie (dzięki początkowej niezłej znajomości hiszpańskiego) tak się oswoiłem z językiem, że czułem się na koniec już kompletnie naturalnie i jedynie brakowało mi czasami słów. Dlaczego to piszę? Bo ludzie nie chcą jeździć na wymiany, bo „nie znam języka” albo „nie znam wystarczająco języka”. Poznałem w trakcie wymiany mnóóóóóstwo ludzi, którzy na początku nie mówili w ogóle po hiszpańsku, a z czasem zaczęli ogarniać przynajmniej na poziomie A2 – z samego słuchania na ulicach i próbowania.”

Klaudia, wymiana studencka w Kordobie

Przesłanie: Nauka podczas stypendium nie zawsze jest łatwa, jest jednak przyjemna i przynosi ogromne korzyści, które docenia się po powrocie.

„Byłam 5 lat temu na Erasmusie w Kordobie . W momencie wyjazdu mój poziom to było A2/B1 . Zajęcia miałam w języku hiszpańskim i było mi bardzo ciężko. Jednak obcowanie z Hiszpanami, rozmowa po hiszpańsku z Erasmusami dużo mi dała . Wróciłam do Polski płynnie mówiąc w tym języku. Rok później zdałam egzamin DELE 😊 decyzja o Erasmusie to jedna z najlepszych jakie podjęłam w życiu ❤️przyjemne z pożytecznym.”

Martyna. 3 wyjazdy do Hiszpanii

Przesłanie: potrzeba komunikacji z Hiszpanami w ich kraju motywuje (a czasem zmusza) do nauki hiszpańskiego.

„Ja może nie byłam na Erasmusie ale w Hiszpanii byłam 3 razy i z każdym pobytem tam coraz więcej mówię , za trzecim razem przełamałam barierę językowa właśnie dzięki lokalsom, tym bardziej, że w wielu miejscach angielski nie jest rozumiany, co jeszcze bardziej motywuje do nauki.”

Ola. Praktyki Erasmus w Kordobie

Przesłanie: nauka języka nigdy się nie kończy. Warto dbać o rozwój języka i wiedzy o kulturze kraju nawet mając już C2 „w kieszeni”.

„Na praktyki Erasmus wyjechałam w ramach studiów do Kordoby. Minęło wtedy już 5 lat od mojego pierwszego pobytu w Hiszpanii. Wyjeżdżając na praktyki miałam bardzo dobrą znajomość języka, było to dwa lata po zdaniu egzaminu DELE na poziomie C2. Od zawsze marzyłam o tym, żeby pomieszkać trochę w Hiszpanii. Brakowało mi żywego kontaktu z językiem i bardzo chciałam po prostu wyjechać i posługiwać się hiszpańskim na co dzień. Wcześniej miałam znajomych Hiszpanów z Andaluzji, więc sposób ich mówienia na miejscu nie był dla mnie takim dużym szokiem. Moje praktyki, umożliwiły mi doszlifowanie języka, nabranie płynności i pewnej swobody językowej. Byłam opiekunem grup przyjeżdżających z różnych krajów, a także ich tłumaczem i nauczycielem. Praca ta dała mi także możliwość zwiedzenia andaluzyjskich miast. Był to niesamowity czas w moim życiu, a Kordoba stała się miastem, do którego zawsze chcę wracać. Obecnie nie pozwalam już sobie na tak długie przerwy w przebywaniu w Hiszpanii i staram się ją odwiedzać przynajmniej dwa lub trzy razy do roku. Porozumiewanie się w języku hiszpańskim to dla mnie ogromna satysfakcja, a każdy wyjazd uczy mnie czegoś nowego językowo a także kulturowo.”

Anita. Praktyki i praca w Barcelonie

Przesłanie: Można wiele osiągnąć zawodowo w Hiszpanii nie będąc nativem… ale wcześniej należy się wyzbyć językowych kompleksów!

„Pojechałam do Barcelony na praktyki z Erasmusa z poczuciem, że chyba coś mnie zatrzyma w Hiszpanii/Katalonii. Moja znajomość hiszpańskiego była dość podstawowa, jednak miłość do tego języka i kultury sprawiała, że po 1,5 miesiąca zaczęłam porozumiewać się z Hiszpanami i Latynosami bez spanenglish. Ich gorąca krew wypaliła im świadomość, że Anita może czegoś nie zrozumieć. Po 4 miesiącach, akurat na rozpoczęcie sezonu w Barcelonie, zostałam głównym recepcjonistą, załatwiającym większość rzeczy po hiszpańsku…:))) W międzyczasie zaczęłam uczyć moją koleżankę z Ekwadoru angielskiego po hiszpańsku i dostałam pracę w dwóch szkołach językowych (musiałam wrócić do Polski i nie mogłam przyjąć propozycji). Za miesiąc wracam pochłaniać hiszpański w jeszcze większych ilościach i piastować moje, jak do tej pory, ulubione stanowisko.”

Karol. Znajomości z Lleidy na całe życie

Przesłanie: znajomość hiszpańskiego i otwartość na ludzi dają szczęście.

„Dokładnie 11 lat temu poznałem w Lleidzie kogoś, kto nie tylko zmotywował mnie do dalszej nauki hiszpańskiego (obecnie hiszpański to mój drugi lub wręcz pierwszy język w domu), życia pełnią szczęścia w iście latynoskim stylu ale też mieszkania w Meksyku i wzięcia w nim ślubu za 3 tygodnie„.

Anna. 2 miesiące praktyk w Murcji

Przesłanie: potrzeba matką wynalazku… a potrzeba komunikacji, matką najbardziej efektywnej nauki.

„Ja byłam na dwumiesięcznych praktykach w Murcji. Wcześniej nigdy nie uczyłam się hiszpańskiego. Jako że nikt nie mówił tam po angielsku, miałam dodatkową motywację do nauki. Po dwóch miesiącach pobytu umiałam zrozumieć codzienne rozmowy i porozumieć się w sklepie czy w kawiarni (co utrudnione było przez charakterystyczny sposób mówienia Murcjanos ;). Później rozpoczęłam naukę portugalskiego, więc mój hiszpański zmienił się w portuñol! I choć teraz nie potrafię sklecić poprawnego zdania po hiszpańsku, to nadal rozumiem wiele, szczególnie słuchając ludzi z Ameryki Południowej!”

Paulina. Praktyki w szkole polonijnej w Barcelonie

Przesłanie: kontakt z ludźmi najlepiej wpływa na naukę języka.

„Ja przyjechałam na Erasmus Plus do Barcelony, żeby pracować w szkole dla dzieci polonijnych. Sama wymiana niewiele mi dała, bo przebywałam z Polkami, ale zamieszkałam z Latynosami, którzy nie mówili po angielsku i pracowałam w lodziarni z Hiszpankami, które również nie mówiły po angielsku, więc siłą rzeczy musiałam się jakoś komunikować. Ale miałam szczęście, bo wszyscy byli bardzo cierpliwi i wyrozumiali, chociaż czasem nazywali mnie „demasiado mucho”, bo jakoś nie mogłam załapać, że samo demasiado znaczy za dużo. Ale pamiętam, że mimo wielu lekcji w Polsce przed przyjazdem załamałam się trochę jak przyjechałam i nie mogłam dogadać się w Orange, żeby podpisać umowę na kartę sim. Do dziś jestem w szoku, że kontakt z ludźmi działa 100 X lepiej niż wkuwanie słówek i robienie ćwiczeń gramatycznych. To samo mówię wszystkim moim uczniom.”

Marta. Wymiana w Santiago de Compostela w ramach studiów

Przesłanie: Warto wyjechać nawet z dobrą znajomością języka, żeby nabrać swobody w porozumiewaniu się nim.

„Byłam na wymianie w Santiago de Compostela na 5 roku filologii hiszpańskiej, także zarówno w piśmie i mowie byłam niezła. Ale i tak wyjazd dał mi bardzo dużo – wyrobiłam sobie automatykę języka, refleks, nauczyłam się w praktyce wykorzystywać zwroty, etc. No i akcent się poprawił 😉 bardzo sobie to doświadczenie cenię.”

Marta. Roczny Erasmus w Jaén

Przesłanie: po roku od zera do prawie-nativa dzięki nauce przez osobiste doświadczenia.

„Ja byłam na Erasmusie przez rok w Jaén kolo Granady w Andaluzji. Po roku wszyscy Hiszpanie pytali czy jestem Hiszpanką? 😀 tak dobrze mówiłam. A przyjeżdżając tam, nie umiałam NIC. Uczyłam się od zera. To było 10 lat temu! A ja nadal pamiętam mnóstwo z języka i kultury. Uważam że nauka hiszpańskiego w Hiszpanii to najlepsza nauka bo przez osobiste doświadczenia

Ania. Pół roku w Kraju Basków

Przesłanie: wyjazd i przyjaźnie zawarte podczas stypendium pozwalają przełamać barierę językową.

„Ja byłam pół roku w Kraju Basków. Wyjechałam studiując język angielski i w tym języku też były prowadzone zajęcia, ale na co dzień raczej posługiwałam się hiszpańskim: w sklepie, na poczcie, w banku nikt nie mówił po angielsku. Poza tym miałam (nadal mam) przyjaciół z Ameryki Łacińskiej, których tam poznałam i to oni uczyli mnie hiszpańskiego. Pod koniec wymiany mówiłam już dość płynnie. Przede wszystkim przełamałam barierę językową, bo wcześniej wolałam mówić po angielsku, teraz to już nie ma dla mnie znaczenia czy angielski czy hiszpański.”

Alejandra. Erasmus x 2

Przesłanie: warto się otworzyć na nowe znajomości i nie ograniczać do kontaktu z rodakami.

„Ja na pierwszym Erasmusie byłam w Santiago de Compostela. Mój hiszpański był na poziomie Hola, me llamo Ola 😀 wiec było ciężko. Co prawda chodziłam tam na kurs na uniwerku i doszłam do B2 w dwa semestry ale to było takie oszukane B2, może mocne B1. Mój największy błąd – zadawałam się głównie z Polakami, brawo ja. Ograniczyło to mocno możliwość nauki języka. Potem pojechałam do Malagi, to wiadomo, pierwsze dwa tygodnie nie rozumiałam NIC ale potem, jak zaczęłam praktyki i obracałam się tylko wsród Hiszpanów, to było ok. Podejrzewam, że mój hiszpański był wtedy na najwyższym poziomie. Niby teraz studiuję hiszpański w UK, ale to jest porażka ten tutejszy poziom, więc kończę studia i w wakacje spadam do Hiszpanii szukać pracy i zamieszkać na powiedzmy bardziej stałe.”

Justyna. Erasmus w Sewilli

Przesłanie: wyjazd do Hiszpanii pomaga nabrać płynności w języku i pewności siebie.

„Kończę właśnie Erasmusa w Sevilli. Jadąc, miałam już pewien poziom hiszpańskiego (zajęcia miałam po hiszpańsku), ale wyjazd do tego regionu dużo mi dał, jeśli chodzi o zrozumienie innych akcentów – ucinania słów itp. którego zazwyczaj na typowych nagraniach do nauki z książek itp. nie ma. Poza tym, mimo że nigdy raczej nie miałam problemów z mówieniem, to tutaj nabrałam jeszcze większej płynności i pewności.”

Klaudia. Wymiana w Kadyksie

Przesłanie: hiszpańskie dialekty mogą to wyzwanie dla uczących się języka.

„Ja byłam na Erasmusie w Cádiz, albo raczej powinnam napisać w Cai xD byłam na 3 roku studiów filologii hiszpańskiej od podstaw, poziom w piśmie i rozumieniu słowa czytanego wysoki, mowa słaba. Po pół roku (studiowałam przedmioty po hiszpańsku, literaturę, morfologie języka itp.) pracy ze studentami miejscowymi zrozumienie słowa mówionego i mówienie mocne, tak bym się oceniła 😉 ale nie nauczyłam się mówić w gaditano :(„

Magda. Ekstremalny pobyt w Ekstremadurze

Przesłanie: Latynosi mają więcej cierpliwości.

„Ja pojechałam do Extremadury z bardzo podstawową znajomością, która myślałam ze wystarczy XD okazało się, że tak silny mają tam akcent i tak niewyraźnie mówią, że zrozumienie „dzień dobry” zajęło mi dobre parę miesięcy XD pół roku mieszkałam z inną Polką i poziom mi się prawie nie ruszył, mimo zajęć po hiszpańsku. Ale za to jak przeprowadziłam się do innych Erasmusów, to w ciągu dwóch tygodni zaczęłam śmigać. I tutaj wielkie podziękowanie dla Latynosów 😀 mieli dużo więcej cierpliwości niż Hiszpanie, żeby pomoc mi się nauczyć dobrze wysławiać 😀 więc w skrócie, po roku w Hiszpanii z poziomu beton wskoczyłam na B2/C1 co w życiu by się tylko w Polsce nie udało. Żeby tylko jeszcze udało mi się trochę złagodzić mój polski akcent, byłoby w ogóle super.”

Aneta. Od ponad roku w Hiszpanii

Przesłanie: pobyt w Hiszpanii mocno weryfikuje podręcznikową wiedzę.

„Przyjazd do Hiszpanii zweryfikował mocno mój poziom języka. Mam duży zasób słownictwa, ale na początku miałam problemy ze zrozumieniem niektórych osób, zwłaszcza z południa. Niestety też nie należę do osób wybitnie komunikatywnych, a w nauce języka to nie pomaga. Na dodatek mój kolega z pracy ma wadę wymowy więc na start miałam lekki hard core 🙂 Teraz po ponad roku pobytu jest zdecydowanie lepiej. Rozumiem praktycznie wszystko, a jak nie to pytam do oporu. Jeśli macie okazję wyjazdu, zdecydowanie polecam. Taki wyjazd weryfikuje też bardzo podręcznikową wiedzę.”

Jeszcze raz serdecznie wszystkim dziękuję za inspirujące historie!