Hiszpanie są niegrzeczni i jeżdżą jak wariaci. Albo i nie

Mało osób burzyło się, kiedy napisałam o tym, że Hiszpanów zaskakuje polska pogoda, zwyczaje związane z posiłkami i zdejmowanie butów w czasie wizyt. Bo niech ich zaskakuje, przecież to nasze narodowe, niepowtarzalne skarby, bigosy, żurki, mroczne popołudnia w listopadzie! Więcej oburzonych głosów pojawiło się, gdy napisałam, że Hiszpanów zaskakuje ułańska fantazja Polaków na drogach i to, że cicho i spokojnie rozmawiają. Jak to? Przecież to nie my, a Hiszpanie parkują w podwójnym rządku, przecież to oni przejeżdżają na czerwonym świetle i zupełnie ignorują istnienie kierunkowskazu. A jeśli chodzi o rozmowy – no tu to już naprawdę NAM nie można nic zarzucić, my przynajmniej rozmawiamy sobie po cichu tak, żeby nie przeszkadzać innym.

Nie zbliżamy się przesadnie do naszych rozmówców, nie śmiejemy się w głos. A jeśli przychodzimy na plażę, to nie rozkładamy ręcznika zaraz obok innych plażowiczów, tylko szukamy swojego grajdołka, najlepiej z dala od innych, za parawanem.

I tak, niektórzy Polacy będą twierdzić, że Hiszpanie są niegrzeczni lub wręcz chamscy, bo rozmawiają głośno, śmieją się rubasznie, jakby byli królami ogródka piwnego. Podczas gdy dla niektórych z tych roześmianych Hiszpanów, niewytłumaczalne jest zachowanie grupki Polaków, którzy w tym samym ogródku rozmawiają po cichu, nachylając się nad stolikiem, żeby przypadkiem nikogo nie urazić. A przy okazji szepczą do siebie zniesmaczeni, że co ci Hiszpanie tacy głośni?!

Jest jednak jedna rzecz, o której zapominają lub po prostu NIE WIEDZĄ wszystkie wymienione w powyższej scence rodzajowej osoby

I to jest rzecz na pozór banalna, jednak w rzeczywistości trudna do zrozumienia i zaakceptowania. Otóż nasze kultury znacznie się od siebie różnią. Na świecie istnieją co najmniej dwa modele kultur, jeśli chodzi o sposób komunikowania się i tak zwanego grzecznego wyrażania się. Pierwszy to tzw. culturas de acercamiento, w których szczególny nacisk kładzie się na pielęgnowanie bliskich, serdecznych relacji z innymi. Kultura hiszpańska jest przykładem takiej kultury, jej przedstawiciele starają się w rozmowie zbliżać do innych, wspólnie konstruują wypowiedzi (stąd częste przerywanie i dopowiadanie, które pokazuje, że słucha się drugiej osoby). Kiedy chcą o coś poprosić, robią to zazwyczaj bez ogródek. Cenią sobie komplementy, chętnie mówią miłe rzeczy innym. Szybko zacieśniają więzi z nowo poznanymi osobami, łatwo przechodzą na „ty”, rozmawiają na tematy osobiste również z osobami, które znają od niedawna. Nie od parady mówią amigo nawet o tych, z którymi łączy ich kilka wspólnych wyjazdów lub imprez.

Drugim typem kultury jest tzw. cultura de distanciamiento, charakterystyczna na przykład dla krajów nordyckich i dla Polski. Warto na marginesie zaznaczyć, że mówimy o typach kulturowych w sensie skali, tu nic nie jest biało czarne. To znaczy niektóre kraje są bardziej nastawione na bliskość, a inne bardziej nastawione na dystans. W konwersacji przedstawiciele kultury zdystansowanej starają się być mniej ekspansywni, nie naruszać terytorium innych, nie przerywają. Często wyrażają swoją wdzięczność, nawet za bardzo drobne gesty wykonane przez drugą osobę. Gdy muszą o coś poprosić, starają się to robić delikatnie, by odbiorca nie poczuł, że coś mu się narzuca. W kulturach stawiających na dystans, lepiej nie interesować się za bardzo sprawami osobistymi ludzi, których nie można nazwać przyjaciółmi, a też ten krąg przyjaciół jest bardziej zawężony (do tych „prawdziwych”, których się poznaje w biedzie). Nie zawsze mile widziane są komplementy, ponieważ są jakby naruszeniem przestrzeni osobistej innych.

Łatwo jest mówić o tych różnicach kulturowych. Bardzo trudno jest je jednak zrozumieć lub chociaż zaakceptować.

Hiszpanie głośno rozmawiają w komunikacji miejskiej. Krzyczą i śmieją się na plaży, nie zważając na to, że obok za parawanem polska rodzina czyta sobie po cichu książki. Trudno jest zrozumieć, że nie robią tego NA ZŁOŚĆ lub przeciw innym. Że wcale nie dążą do tego, żeby zrujnować ci refleksyjną podróż tramwajem albo spokojne wakacje nad morzem. Zachowują się tak, jak potrafią i do czego są przyzwyczajeni. To nie jest na pewno BRAK kultury, ale ODMIENNOŚĆ kultury. Dopóki się tego nie zrozumie, będą ciągłe wyrzuty do Hiszpanów, wytykanie im niegrzecznego zachowania, braku szacunku, złośliwości. Oczywiście, nie zrozumcie mnie źle, nie mówię tu o prawdziwym, chamstwie uprawianym z premedytacją i wbrew zasadom wszelkiej kultury (kultur), sikanie po murach, wylewanie piwa na ulicę i tak dalej.

A co z zarzutami stawianymi hiszpańskim kierowcom? Czy te również można wyjaśnić innością ich kultury? Zdecydowanie nie. Do takiego stylu jazdy są po prostu przyzwyczajeni i nie dziwi ich przechodzenie na czerwonym świetle, tak jak Polaków podobno nie dziwi uporczywe wyprzedzanie na autostradzie. ALE tu też jest haczyk, choć nie znajdziemy go w badaniach językoznawczych, lecz w niechlubnych statystykach. W Hiszpanii, w 2017 roku na drogach zginęło 1.200 osób (link), liczba mieszkańców Hiszpanii to 46,549 mln. W Polsce w tym samym roku w wypadkach na drogach zginęło ponad 2.810 osób (link) liczba mieszkańców Polski to 38,434 mln. Koniec dyskusji?

Przyznaję, że drogówka to zupełnie nie moja bajka, jeśli jednak macie uwagi dotyczące grzeczności Hiszpanów i chcielibyście jeszcze na ten temat porozmawiać, piszcie koniecznie. Nie bądźcie milczącym Januszem zza parawanu, dajcie znać, co o tym wszystkim myślicie. A zainteresowanych tematem culturas de acercamiento/distanciamiento gorąco polecam dwa artykuły po hiszpańsku (dostępne w sieci), które szerzej rozwijają to zagadnienie:

Briz, Antonio (2010): „La cortesía al hablar español”, SinoELE (dostępny online).

Haverkate, Henk (1996): “Estrategias de cortesía. Análisis intercultural” (dostępny online w bibliotece CVC).