Mujer florero

Krótko mówiąc, kobieta wazon. 
Używamy tego określenia w odniesieniu do pań, których życiowa rola sprowadza się do prezentowania się  ładnie w domu i u boku swojego bogatego małżonka. Una mujer florero jest koniecznie piękna i powabna i… na tym się kończą jej uroki. Przeważnie, oczywiście, używa się tego wyrażenia z wydźwiękiem negatywnym, ponieważ sugeruje, że dziewczynie brak wyższych aspiracji niż “pięknienie” na co dzień, no i że z główką też nie za dobrze… To znaczy, jasne, fryzura i pasemka nieskazitelne, ale w środku niewiele myśli się kotłuje. Czyli po prostu, taka pusta laleczka.

Być może znana jest Wam piosenka zespołu Ella Baila Sola o takim właśnie tytule, którą cytuję:

De mayor quiero ser mujer florero,
metidita en casita yo te espero;
las zapatillas de cuadros preparadas,
todo limpio y muy bien hecha la cama.

De mayor quiero hacerte la comida
mientras corren los niños por la casa
y, aunque poco nos vemos,
yo aquí siempre te espero
porque yo sin ti… es que yo…
es que no soy nada y…

…quiero ser tu florero,
con mi cintura ancha,
muy contenta cuando me das el beso de la semana.
Es mi sueño todo limpio,
es mi sueño estar en bata
y contar a las vecinas las desgracias que me pasan.

De mayor quiero ser mujer florero.
Serán órdenes siempre tus deseos
porque tú sabes más de todo. Quiero
regalarle a tu casa todo mi tiempo.

Y por la noche te haré la cenita
mientras ves el partido o alguna revista,
y hablaré sin parar de mi día casero.
No me escuchas, no me miras…
¡ay!, cuánto te quiero. …

Co ciekawe, ten tekst się skupia raczej na kurze domowej, niż na laleczce ozdabiajacej wnętrza bogatej willi. Przyznam jednak, że osobiscie nie spotkałam się z taką interpretacją, choć podejrzewam, że jak Hiszpania długa i szeroka użyć może być mnóstwo.

Zachęcam więc do dyskusji mujer florero: laleczka o małym móżczku czy kura domowa?