Idiomy są wszędzie (wyzwanie, dzień 1)

20 listopada rozpoczęliśmy nasze pierwsze wspólne wyzwanie językowe pod hasłem Tropimy Idiomy. Udział zadeklarowało aż 240 osób, mam nadzieję, że wszyscy będziecie aktywnie uczestniczyć w wydarzeniach zaplanowanych na te 3 dni.

Czy naprawdę trzeba tropić idiomy?

Niekoniecznie, bo one… wcale się nie ukrywają. Idiomy są wszędzie! Wystarczy się dobrze wsłuchać w to, co mówią do nas znajomi Hiszpanie, obejrzeć wiadomości lub przyjrzeć się plakatom na ulicach hiszpańskich miast. Idiomy, wyrażenia i zwroty, wszelkie frases hechas to nie są jakieś ozdobniki czy dodatkowe smaczki, których z niewiadomych przyczyn trzeba się uczyć do egzaminów DELE. Idiomy są integralną częścią żywej mowy i trudno się czasem bez nich obyć. Albo porozumieć…

Wyobraź sobie, że twoja znajoma została pod kaplicą, którą wcześniej wspólnie oglądaliście. Reszta grupy tymczasem wybiera się na kolację. Ktoś komentuje:

Esta chica se va a quedar para vestir santos. 

No tak, myślisz sobie, to w pewnym sensie logiczne. Byliśmy w kapliczce, miejscu gdzie figurek świętych nie brakuje, może ona rzeczywiście została, żeby te figurki ubierać… Zaraz zaraz, przecież to nie ma najmniejszego sensu! Chyba, że wytropisz w tym zdaniu idiom quedarse para vestir santos i odkryjesz, że oznacza on po prostu „zostać starą panną”, nie mieć szans na założenie rodziny czy choćby wyjście za mąż (powiedzmy sobie przy okazji, że to, że istnienie takich zgryźliwych idiomów wcale nie oznacza, że możemy się od tak z butami pchać do cudzego życia. Jeśli chce być singielką, niech będzie! Jeśli chce założyć rodzinę, proszę bardzo!).

Idiomy są wszędzie, pojawiają się w większości rozmów w sposób naturalny

W reklamie i promocji są natomiast wykorzystywane sprytnie po to, żeby przyciągnąć uwagę potencjalnych kupców czy zainteresowanych, wywołać efekt humorystyczny lub zaskoczyć. Warto też wiedzieć, że użycie idiomów i konstrukcji typowych dla kolokwialnej odmiany języka dodatkowo nadaje komunikatom bardziej luźny, koleżeński ton. Cztery przykłady takich strategii znajdziesz na zdjęciu w nagłówku tego tekstu.

Zdjęcia z powyższej grafiki zrobiłam sama, spacerując po ulicach Walencji i Sewilli w ostatnich tygodniach. Na każdym z nich jest co najmniej jeden kolokwializm lub wyrażenie idiomatyczne, typowe dla języka codziennego. Czy udało ci się je wytropić? Zaraz ci je wszystkie pokażę i wyjaśnię, zaczynając od prawego górnego rogu, zgodnie ze wskazówkami zegara.

Estar KO

oznacza być bardzo zmęczonym, padniętym, dosłownie „knocked out”. To młodzieżowa wersja neutralnego estar muy cansado o agotado, dzięki której przekaz z pierwszego przykładu może lepiej trafić właśnie do młodych jako grupy docelowej (to była kampania przeciwko nadużywaniu alkoholu). Zwróć uwagę, że ten pierwszy plakat jest tak naprawdę po walencku… i choć pisownia w tym przypadku jest identyczna (estar ko), brakuje pytajnika otwierającego pytanie, którego w walenckim się nie stosuje.

Estamos colados por tus coladas

możesz przeczytać na drugim zdjęciu. Niezwykle oryginalna gra słów! estar colado por (algo o alguien) oznacza estar enamorado de alguien, być w kimś zauroczonym lub zakochanym. Tymczasem coladas to po prostu… pranie (hacer la colada – robić pranie). A więc tak, choć wydaje się to trochę abstrakcyjne, autorzy magnesu na lodówkę, który widzisz na tym zdjęciu, uznali, że tylko wspólna miłość do prania może ich połączyć z potencjalnymi klientami. Cała akcja ma na celu pokazanie, jak poprawnie zrobić pranie, a magnes dostałam zupełnie za darmo w supermarkecie Consum.

puedes montarte películas…

Montarse na trzecim plakacie użyte jest dwukrotnie: raz w sensie „wejścia do pojazdu”, w tym przypadku do metra w Walencji, a raz właśnie jako część tego idiomu, montarse una película / montarse películas, który oznacza zmyślać, wymyślać, bujać, często w odniesieniu do zmyślonych historii, które mają być wymówkami dla (nie)zrobienia czegoś (a więc neutralnie można powiedzieć, zamiast tego idiomu imaginarse o inventar una historia fantástica o exagerada). W całej akcji, którą promuje ten plakat, chodzi o to, żeby nie wsiadać do metra bez biletu, bo można za to zapłacić słoną karę. Nie pomogą wymyślone wymówki, takie jak „spieszyłem się” albo „automat z biletami nie działał”.

cuélate en el cine europeo

To właśnie możesz przeczytać na ostatnim zdjęciu. To bardzo zmyślne użycie czasownika COLARSE (tak, znowu colar!), tym razem w sensie entrar sin billete o sin esperar su turno, wejść gdzieś bez zaproszenia, biletu, tylnymi drzwiami, wprosić się. Wydaje mi się, że to jest świetne hasło dla tej kampanii promującej europejskie kino, do którego normalnie Hiszpanie może nie mają dostępu, ale dzięki festiwalowi mogą sobie jak przez dziurkę od klucza podejrzeć, co tam się dzieje.

Ciekawa jestem, jak poradziłeś sobie z tym pierwszym zadaniem, a właściwie rozgrzewką w pierwszym dniu wyzwania. Prosiłam cię też o wyjaśnienia na temat Kermita… ale tym zajmiemy się wspólnie w kolejnym tekście.

Pamiętaj, wyzwanie trwa do 22 listopada!