Co ma kontekst do idiomów i dlaczego sama nie wymyślam przykładów

Z ogromną wdzięcznością wspominam słowa i nauki jednego z moich wykładowców i mentorów na UV, który nauczył mnie, jak ważny jest KONTEKST. Zawsze i wszędzie. To nie jest tak, że wyraz maricón jest zawsze obelgą, że bezwarunkowo cabrón jest proszeniem się o bójkę, a niewinne guapa to uroczy przymiotnik służący tylko do wyrażania zachwytu nad czyimś wyglądem. Wszystkie te wyrazy mogą przybrać również zupełnie odmienne znaczenia, w zależności od tego, kto mówi do kogo, jak, gdzie i w jakim celu. Guapa może być użyte dla pomniejszenia sukcesów kobiety biznesu. Cabrón może pojawić się w przyjacielskiej rozmowie i wyrażać uznanie dla sprytu i pomysłowości kolegi.

To kontekst mówi nam to, czego nie mówią pojedyncze słowa i wyrażenia.

Pokażę Ci inny przykład. Pomyśl o czasowniku “comer”. Jest taki zwyczajny, nudny wręcz, pojawia się przecież na pierwszej lekcji o czasownikach z grupy -AR. Nawet nie ma nieregularnej odmiany, nieudacznik… A teraz przeczytaj takie zdanie:

Te voy a comer.

Co to znaczy? Odpowiedziałeś “zjem cię” czy “zależy”? Obie odpowiedzi są właściwie poprawne, bo to rzeczywiście dosłownie znaczy “zjem cię”, ale co to tak naprawdę ma znaczyć, zależy od sytuacji i od kontekstu. Zobacz, jak bardzo zmienia się cały sens wypowiedzi, gdy dodamy odrobinę więcej informacji:

Te voy a comer, dice un niño hacia un dulce.

Te voy a comer, dice una madre a su bebé.

Te voy a comer, dice un psicópata.

Przeszły cię ciarki?

Przykłady można mnożyć. W tych powyższych pokazałam ci, jak zmienia się ogólny wydźwięk wiadomości, gdy zmienimy nadawcę i odbiorcę, zewnętrzne warunki, w których odbywa się komunikacja. Wraz z tymi zmianami, zmienia się znaczenie “te voy a comer”: raz chodzi o neutralne stwierdzenie zamiarów dziecka spragnionego słodyczy, innym razem, zapatrzona w swoje maleństwo matka zapowiada, że jest w nim tak zakochana, że “by je zjadła”, aż wreszcie, w trzecim przykładzie, “te voy a comer” w ustach psychopaty zamienia się w niepokojącą groźbę.

Ale znaczenie ma też kontekst w dużo węższym sensie, czyli wszystko to, co pojawia się “con texto”, “z tekstem”, tekst otaczający dane słowo lub wyrażenie. Jeśli na przykład spojrzysz na użycie niektórych partykuł, przekonasz się, że mogą nabierać różnych znaczeń, w zależności chociażby od tego, czy znajdują się na początku czy na końcu zdania… Świetnym przykładem jest tu na przykład “bueno”. Oprócz tego, że to po prostu przymiotnik (un hombre bueno, buena comida), bueno działa też jako partykuła. Może pojawić się na początku wypowiedzi lub żeby zaznaczyć, że ktoś zamierza kontynuować rozpoczętą wcześniej myśl. Ale to nie wszystko. Można spotkać z bueno wyrażającym zgodę z tym, co mówi nasz rozmówca… lub wręcz przeciwnie, mocne, emfatyczne bueno, które wyraża oburzenie, brak zgody, protest*.

Wszystko to, co do tej pory próbowałam pokazać na przykładach sprowadza się do jednego:

komunikacja językowa nigdy nie odbywa się w próżni, zawsze towarzyszą jej konkretne okoliczności, na które składa się całe mnóstwo elementów – językowych i nie tylko.

Nie działa uczenie się słówek na zasadzie „jedno słówko = jedna definicja” lub „jedno słówko hiszpańskie = jedno słówko polskie”.

To po prostu nie ma sensu, zwłaszcza, jeśli chodzi o naukę większości wyrazów, a szczególnie zwrotów, idiomów i partykuł. Miałam to szczególnie na uwadze przygotowując e-book do nauki wyrażeń i konstrukcji przydatnych w rozmowie. Zdecydowanie nie zadowala mnie to, w jaki sposób tego typu słownictwo pokazywane jest w tradycyjnych podręcznikach. Zazwyczaj znajdziesz tam formę podstawową, polski odpowiednik i przykład. Czy jesteś w stanie uwierzyć, że to wystarczy, żeby zrozumieć, jak dany zwrot funkcjonuje w języku? Moim zdaniem, to, czego tam brakuje to właśnie KONTEKST, czyli wyjaśnienie, w jakich sytuacjach zwykle używa się danego zwrotu, co się nim wyraża, z jakiego rodzaju informacjami zwykle się łączy. A skąd taki kontekst można wziąć? Przecież trudno odgadnąć, co “siedzi w głowie Hiszpanów”, kiedy o czymś rozmawiają… Poza tym, istnieje też niebezpieczeństwo, że osoba z zewnątrz (nie native), nawet jeśli jest bardzo osłuchany z językiem, nie wychwyci wszystkich odcieni znaczenia danego wyrażenia, nie usłyszy wszystkich możliwych kontekstów. W takich momentach z pomocą przychodzi KORPUS.

Podam ci konkretny przykład, z którym zetknęłam się podczas pracy nad moim e-bookiem do nauki wyrażeń i konstrukcji przydatnych w rozmowie: A SU BOLA. Znasz? Przygotowując rozdział dotyczący tego wyrażenia, jako polski odpowiednik wstawiłam “po swojemu”. Niestety (a tak naprawdę na szczęście, bo ja uwielbiam odkrywać nowe rzeczy o języku) zaraz przekonałam się, że to absolutnie nie oddaje znaczenia tego wyrażenia, nawet jeśli ma z nim wiele wspólnego. Dlaczego? Bo przykłady, które znalazłam w korpusie pokazały mi, że znaczenie tego wyrażenia może być dużo szersze, czasem możemy je przyrównać do robienia czegoś “nie przejmując się innymi”, innym razem przypomina wręcz polskie “każdy sobie rzepkę skrobie”. Spójrz na przykłady:

Si en un partido de fútbol cada jugador va a su bola, es imposible que el equipo gane.

Los viajes organizados all inclusive no son para mí, prefiero coger la mochila e ir a mi bola.

En cuestiones de debatir suelo ser la que cuestiona a todos… y la que no piensa como nadie (bastante a mi bola).

La UE intenta imponer algunas reglas de juego en cuanto a la crisis de los refugiados, pero no servirá de nada mientras que cada país vaya a su bola.

Choć we wszystkich tych kontekstach jest rzeczywiście mowa o robieniu rzeczy po swojemu, na pewno widzisz też, że chodzi o “chodzenie swoimi ścieżkami”, “nie przejmowanie się innymi”, brak współpracy, robienie rzeczy wbrew innym, nie przejmując się jakimiś ustalonymi dla wszystkich zasadami gry… Innymi słowy, a (su) bola mówi o indywidualnym podejściu, robieniu rzeczy po swojemu, szukaniu rozwiązań na własną rękę, nie wtrącaniu się do spraw innych i chodzeniu własnymi ścieżkami. To wyrażenie, które odnosi się często do “samotnych strzelców”, osób chcących się wyróżnić z tłumu, iść pod prąd (albo po prostu, nie tam, gdzie wszyscy), van a su bola. Jeśli wykonujesz jakieś czynności po swojemu, nie trzymasz się jakichś z góry określonych zasad, robisz je a tu bola. Jestem pewna, że gdybym nie poświęciła dłuższej chwili i uwagi na przejrzenie przykładów, które dla użycia tego wyrażenia pokazują się w korpusie, nie udałoby mi się oddać w ten sposób jego znaczenia i kontekstu użycia.

Wiem, że ta moja praca z korpusem, którą postawiłam na pierwszym miejscu, odkąd zaczęłam przygotowania do e-booka, to jest praca, której nie widać, akcja, która odbywa się w tle, o której nie będziesz myśleć, ucząc się z tego e-booka i czytając przykłady. Ale i tak uważam, że powinieneś wiedzieć, że właśnie w ten sposób podeszłam do opracowania materiału. Nie skopiowałam wyrażeń i ich polskich odpowiedników z jakiegoś słownika i nie wymyśliłam sobie do nich ot tak dziesiątek wygodnych przykładów popijając sok pomarańczowy. Wręcz przeciwnie, przyjrzałam się tym przykładom mniej “wygodnym” i oczywistym, żeby pokazać ci jak w żywej komunikacji zachowuje się każde z omawianych wyrażeń, wszystkie konstrukcje, o których piszę. Co sądzisz o takim podejściu do nauki języka? Czy tobie też bliskie jest takie samodzielne dochodzenie do prawdziwego znaczenia słów, ciągłe zastanawianie się nad ich użyciem i wszelkimi możliwymi funkcjami, jakie różne konstrukcje pełnią w języku?

*więcej na ten temat dowiesz się ze słownika partykuł DPDE.