10 ciekawostek o studiach w Hiszpanii

Często dostaję pytania o to, jak się dostać na studia w Hiszpanii, jakie warunki formalne trzeba spełnić, gdzie wysłać papiery, jaką drogą najlepiej się za to zabrać… Powiem szczerze: nie mam pojęcia. Wiem tylko, że każdy uniwersytet posiada biuro obsługi studentów międzynarodowych (Oficina de Relaciones Internacionales) i to tam trzeba uderzyć w pierwszym rzędzie.

Moje „związki” z hiszpańską uczelnią są nieco inne i pozwalają mi mówić o tutejszym systemie szkolnictwa wyższego może bez wielkich konkretów (jeśli chodzi o punkty ECTS, organizację studiów, procedury i formalności), za to całkiem subiektywnie i szczerze. Dlatego dzisiaj podzielę się z Wami garścią obserwacji na temat uczelni i ich organizacji w Hiszpanii.

Ale zacznijmy od początku. Jakie w rzeczywistości były i/lub są te moje związki z hiszpańskim uniwersytetem? Zaczęło się, że tak powiem, typowo. Wyjechałam na Erasmusa do Walencji, na Universitat de València. Szczerze mówiąc, to nie był mój pierwszy wybór, ale tak się złożyło, że to właśnie do Walencji dostałam „przydział” i nie mogę być bardziej za to wdzięczna losowi (i komisji rekrutacyjnej). Na Erasmusie spędziłam cały rok akademicki.

Po zakończeniu studiów magisterskich, wróciłam do Walencji i zapisałam się na studia podyplomowe Máster de Estudios Hispánicos Avanzados, które trwały rok i po prostu mnie zachwyciły. Miałam to szczęście, że załapałam się na ostatni rok, w którym te studia były jeszcze jako tako „tanie”, plus kolejne szczęście, że po studiach w krótkim czasie udało mi się nawiązać współpracę z tutejszymi wykładowcami i otrzymać, dzięki ich wsparciu, stypendium na cztery lata studiów doktoranckich. Oprócz pracy badawczej, miałam też różne obowiązki organizacyjne i administracyjne, dostałam też kilka zastępstw i godzin pracy ze studentami, co dało mi okazję do sprawdzenia się w nowej roli, dawniej zupełnie dla mnie niewyobrażalnej: nauczyciela akademickiego na uniwersytecie w Hiszpanii!

Jak widzisz, miałam okazję poobserwować akademicką rzeczywistość Walencji z różnych perspektyw. Oto garść spostrzeżeń, którymi chciałabym się tutaj podzielić.

1. Hiszpański program nauczania jest bardziej stabilny

To spostrzeżenie wynika trochę z porównania programu studiów w Walencji i programów polskich. Na uniwersytecie w Hiszpanii nie ma dowolności w ustalaniu programu studiów danego kierunku, to jest ustalone z góry. Przedmioty nie zmieniają się z roku na rok, nie różnią się też zbytnio, jeśli porównamy dwie filologie na dwóch różnych uniwersytetach. Istnieją sylabusy i szczegółowe programy dla każdego nauczanego przedmiotu, co ma ogromne zalety nie tylko dla studentów, ale i dla wykładowców. Ci pierwsi, jeszcze przed rozpoczęciem semestru, mogą sprawdzić, jakie będą wymagania do zaliczenia przedmiotu, jaki jest jego program, co będą na zajęciach robić. To jest niezwykle przydatne, zwłaszcza, gdy mowa o przedmiotach do wyboru. Zaleta dla wykładowców jest natomiast taka, że jeśli ktoś zaczyna prowadzić zupełnie nowy dla siebie przedmiot, może liczyć na materiały i wsparcie starszych kolegów, nie musi sobie tego wszystkiego układać od nowa.

2. Dobre kontakty z wykładowcami

Nie wszyscy, ale zdecydowana większość osób, które miały okazję studiować na hiszpańskiej uczelni będzie twierdzić, że panuje tu pozytywna atmosfera. Wykładowcy nie unikają kontaktu ze studentami. Konsultacje nie są „formalnością”, z której się nikt nie wywiązuje, są nawet skrupulatnie odnotowywane w wirtualnym systemie rozliczeń wykładowcy z uczelnią, tak jak i prowadzone zajęcia. Jeśli ktoś naprawdę złapie bakcyla, znajdzie osobę, która go wesprze i odpowiednio poprowadzi, tak, żeby np. udało mu się zdobyć stypendium na doktorat. To znaczy, można liczyć na relację mistrz-uczeń i szczodrość hiszpańskich wykładowców. Od razu zaznaczam, nie chodzi mi absolutnie o pokazanie, że tego wszystkiego nie ma na polskich uczelniach, nie! Chcę tylko podkreślić, co szczególnie rzuca się w oczy na tych hiszpańskich.

3. Z wykładowcami na ty

Ciekawostką jest to, że na uczelni większość wykładowców jest ze studentami na „ty”. Piszę, że większość, ponieważ starsi wykładowcy mogą sobie nie życzyć takiego traktowania, najprawdopodobniej to oni sami zaznaczą, że chcieliby większego dystansu. Niemniej, w znacznej większości przypadków, rozmowy z wykładowcami odbywają się w drugiej osobie liczby pojedynczej. Ale uwaga, nie należy tego od razu sprowadzać do „kumpelskich” relacji z wykładowcami. Jest to nadal nieco inne „ty”, pełne szacunku i, jakby nie było, uznania dla autorytetu wykładowcy. Wielu studentów, w tym obcokrajowcy, popełnia błąd, sądząc, że mogą pisać do wykładowców maile w żartobliwym tonie albo traktować ich na równi z kolegami. Trzeba jednak wiedzieć, że są granice tego bycia na „ty”, a ich przekroczenie może mieć negatywne skutki.

4. Nic za darmo

Na pewno już wiesz, że hiszpańskie uczelnie, również te publiczne, są płatne. Ceny studiów mocno się różnią, nie tylko pomiędzy poszczególnymi regionami kraju, ale też w zależności od kierunku. Zazwyczaj kierunki wymagające pracy w laboratorium i specjalnych materiałów są najdroższe. Ile to może kosztować? Na przykład rok studiowania Medycyny w Andaluzji to koszt około 800 €, podczas gdy te same studia kosztują już grubo ponad 2 000 € w Katalonii. Płaci się za każdy punkt ECTS, przy czym, jeśli danego przedmiotu nie zaliczy się za pierwszym razem, to kolejne zapisy będą droższe.

Dla przykładu, w Walencji, studia na najtańszych kierunkach kosztują (za 1 punkt ECTS) 13,86 euro. Jeśli jednak musisz powtórzyć przedmiot, ta przyjemność będzie cię kosztować już 26,26 euro. Do czterech razy sztuka, ale pamiętaj, że za czwartym razem, zapis na ten sam przedmiot to już koszt 74,27 euro. Warto jednak się uczyć i pozdawać wszystko za pierwszym razem?

Jeśli chodzi o płatności, to nie tylko same studia kosztują, trzeba płacić również np. za wydanie dyplomów. Dla przykładu, po obronie doktoratu, gdy chciałam uzyskać mój dyplom, musiałam zapłacić ponad 200 euro.

5. Kto lepszy ten pierwszy

Jest kilka sposobów na to, żeby dostać się na studia (mowa o Hiszpanach). W normalnym trybie, zazwyczaj bierze się pod uwagę ocenę uzyskaną na zakończenie szkoły średniej i z egzaminu Selectividad. W zależności od kierunku i uniwersytetu, różni się ocena minimalna, która gwarantuje studentowi miejsce. Jeśli jesteście ciekawi, od jakich najniższych ocen Hiszpanie mogą się ubiegać o miejsce na różnych kierunkach, poszukajcie informacji o “nota de corte”, tak właśnie nazywa się “ocena ucinająca”, graniczna, od której można się dostać na studia, a poniżej której już takiej szansy nie ma.

6. Zespoły badawcze i projekty

O ile to nie dotyczy wszystkich studentów, a raczej osób, które bardziej na serio interesują się nauką, to jest to dla mnie jedna z najbardziej istotnych spraw, jeśli chodzi o hiszpański uniwersytet. Chodzi o istnienie, praktycznie na każdym wydziale, zespołów badawczych lub przynajmniej projektów, zrzeszających pewną liczbę pracowników naukowo-dydaktycznych. Takie zespoły/projekty zajmują się jakimś konkretnym wycinkiem dyscypliny, spotykają się na seminariach i konferencjach, wydają wspólne publikacje. Tworzą się dzięki temu powiedzmy „mocne” strony wydziałów. Jeśli na przykład interesujesz się jakimś konkretnym działem językoznawstwa i planujesz z tym związać swoją przyszłość, to przy wyborze uczelni powinieneś się skupić właśnie na tym, czym zajmują się tamtejsi specjaliści. I choć często będzie tak, że każda osoba niejako zajmuje się swoimi sprawami, to wymogi stawiane pracownikom uczelni przez ministerstwo edukacji sprawiają, że prawie wszędzie tworzą się sieci osób pracujących nad tym samym. W Castellonie na przykład jest znana grupa zajmująca się socjolingwistyką, w Walencji mamy specjalistów od języka kolokwialnego, jest też znany projekt związany z teatrem.

7. Dwujęzyczność

Na uniwersytetach w regionach dwujęzycznych zazwyczaj obowiązują oba języki oficjalne. Na przykład na uniwersytecie w Walencji wszelkie pisma, cyrkularze i formularze dla studentów i pracowników przedstawiane są po walencku i po kastylijsku, choć pierwszym językiem dla komunikacji wewnętrznej między organami uczelni jest właśnie walencki. W ramach Filologii hiszpańskiej właściwie nie ma tu przedmiotów nauczanych po walencku, ale jeśli ktoś wybiera się na inny kierunek, warto sprawdzić język, w którym będą prowadzone poszczególne zajęcia. Z reguły wymogiem dla kadry dydaktycznej jest znajomość walenckiego i jest ona premiowana.

8. Prężna Wirtualna Uczelnia

Każdy student rozpoczynający studia na UV otrzymuje dostęp do wirtualnej uczelni i własny adres mailowy. Mnóstwo spraw załatwia się właśnie za pośrednictwem tych kanałów, więc właściwie trudno jest się utrzymać na studiach bez zaglądania do skrzynki i do tzw. Aula Virtual. Prowadzący zajęcia mogą tą drogą przekazywać studentom materiały, ćwiczenia i tematy zaliczeń, a studenci również w ten sposób składają prace, zdobywają punkty i dowiadują się, jakie uzyskali oceny.

9. Biblioteka przyjazna studentom

Bardzo cenię to, że biblioteki wydziałowe (które zazwyczaj są naprawdę wielkie) są niezwykle dostępne dla studentów. Przez cały rok akademicki działają w zasadzie od rana do wieczora (8-20, mniej więcej), a w okresie egzaminów, czynne są całą dobę. Klimat w takiej bibliotece o 4 nad ranem w samym środku sesji trudno porównać do czegoś innego… Wszędzie snują się studenci, niektórzy śpią na stolikach, inni palą papierosy przed budynkiem, jeszcze inni – no tak, rzeczywiście, powtarzają materiał przed egzaminem. W każdym razie, relacja studentów z biblioteką jest bardzo bliska, właściwie przez cały rok można tu zobaczyć pełne sale. Do wielu zaliczeń konieczny jest stały kontakt z literaturą przedmiotową, więc nie chcąc wydawać fortuny na podręczniki, studenci po prostu siedzą w bibliotece.

10. Tabuny Erasmusów

Wreszcie temat Erasmusów. Walencja jest jednym z miast najliczniej odwiedzanych przez studentów z wymiany. Na niektórych kierunkach pojawiają się nawet specjalnie „szyte na miarę” przedmioty dla tej szczególnej grupy studentów, choć trzeba się raczej liczyć z tym, że w większości przypadków nie otrzymają traktowania ulgowego. O ile życie Erasmusa jest pełne przygód, wycieczek i zabawy to trudno powiedzieć, żeby nie wymagało też sporego wysiłku i solidnej dawki nauki. Do zaliczenia przedmiotów konieczna jest najczęściej obecność na zajęciach, oddanie wszystkich prac i zdanie egzaminu, i tutaj zasady są takie same dla wszystkich.

Bardzo jestem ciekawa, jakie są Twoje doświadczenia z hiszpańskimi uczelniami, a jeśli jeszcze takich nie masz, to czy to, o czym napisałam, pokrywa się z Twoimi wyobrażeniami? Napisz koniecznie, gdzie miałeś okazję studiować i co najbardziej z tego okresu zapadło Ci w pamięć.