Najsmaczniejszy i najgorszy napój z Hiszpanii. Horchata

Nigdy nie ukrywałam, że jedzenie (nie tylko jego spożywanie, ale też przygotowanie, tradycje i zwyczaje z nim związane) jest moją pasją. Nie bez przyczyny moje cotygodniowe spotkania z Wami na żywo nazywają się #meriendanaluzie (zapraszam do grupy we wtorki! ok. 18.30)! Merienda, czyli hiszpański podwieczorek, zwyczaj, który popieram z całego serca. Bo czy może być coś przyjemniejszego, niż spotkanie ze znajomymi na kawie i słodkiej przekąsce pod wieczór, gdy dzień pracy zbliża się ku końcowi? Właściwie w Hiszpanii to nie tyle zwyczaj sympatyczny, co konieczny. Bez podwieczorku mało kto będzie w stanie wytrwać do czasu kolacji, tradycyjnie przesuniętego tu do 21 lub nawet później.

A więc będzie o jedzeniu, w malutkich porcjach, żebyście się nie przejedli, a raczej nabrali apetytu. Będę publikować krótkie teksty o hiszpańskich smakołykach i specyfikach, oczywiście nie tylko od strony kulinarnej, ale też językowej. Bo przecież jedzenie, zwyczaje i obrządki z nim związane to kwestia, która wychodzi daleko poza stół i żołądek! Jedzenie towarzyszy ważnym momentom w życiu ludzi, pojawia się w przysłowiach i powiedzeniach. Pierwszy przykład z brzegu: chleb i związane z nim hiszpańskie przysłowia i wyrażenia: przeczytajcie.

Dzisiaj natomiast chciałam Ci przybliżyć taką macochę hiszpańskiej kuchni. Coś, co jedni stawiają w smukłym kieliszku na piedestale, nawiązując do napoju bogów… a inni najchętniej wylaliby razem z pomyjami. Napój, z którego słynie Walencja, horchata.

Chufas?

Horchata to chłodzący napój przygotowywany z bulwy chufa, czyli cibory jadalnej. Jeśli chodzi o samą roślinkę to jest ona bardzo niepozorna, same „chufas” znajdują się pod ziemią. A nad ziemię wystają zupełnie nieciekawe liście, przypominające kępy wysokiej trawy. Te chufas po zbiorach najpierw się suszy, a następnie przetwarza. Można kupić mączkę z mielonej cibory, napój zaś przygotowuje się zalewając suche chufas wodą. Mieli się je następnie i przeciera kilka razy, by wydobyć całą ich esencję. Do przygotowania horchata de chufa używa się czasem również cukru, smak często doprawiony jest odrobiną cynamonu i cytryny (to chyba najbardziej charakterystyczne naturalne aromaty w hiszpańskim cukiernictwie!).

Horchata to napój popularny przede wszystkim we Wspólnocie Walenckiej. Można ją tu kupić w horchaterías, specjalnych cukierniach, w których podawane są też często lody i leche merengada. Nigdy nie pije się horchaty na ciepło, powinna być mocno schłodzona, można również zamówić zmrożoną (granizada) lub pół na pół (mrożoną i płynną), czyli mixta. Typową „zagryzką” do horchaty są słodkie paluszki z ciasta nazywane fartones, które wielbiciele tego napoju w nim maczają. Horchatę można też dostać w zwykłych barach, a nawet w supermarketach, niestety smak tej produkowanej masowo nie dorównuje prawdziwej, domowej horchacie.

horchata i fartones

I tutaj dochodzimy do kwestii SMAKU…

Napisałam wcześniej, że horchata to taka macocha hiszpańskiej gastronomii. Albo się ją kocha albo człowieka mdli na samą myśl, że ma się jej napić. Zwłaszcza u przyjezdnych, horchata wywołuje skrajne emocje. Jej smak można (neutralnie) przyrównać do innych napojów roślinnych, mleka owsianego, mleka sojowego, migdałowego… (nie na darmo horchata zwana jest też „migdałem ziemnym”). Jednak takie „neutralne” opisy słyszy się bardzo rzadko. Gdy zapytałam, jakie emocje wzbudza ten napój wśród czytelników bloga, pojawiły się dwa mocno wyodrębnione obozy. Ci, którzy byli za, zachwalali smak i walory horchaty. Ci, którzy byli przeciw… nie dali jej żadnej szansy. Sami przeczytajcie!

NIE dla horchaty

  • horchata – po dwóch próbach: nie-e
  • horchata przeokropna!!!!!!
  • paskudztwo
  • ja bym bardziej przyrównała do antybiotyku w syropie
  • słodki ulep, próbowałam ostatnio i nie mogę się przekonać, znośne jedynie w jakimś kwaśnym koktajlu
  • dla mnie woda z cukrem i mąką trącącą starym lekko stęchłym wiejskim sklepem
  • nie dało się tego pic
  • horchaty nie znoszę zupełnie nie mój smak
  • roztwór z drożdży chyba chciałaś napisać…
  • miałam kilka podejść do horchaty i niestety -wszystkie nieudane, a szkoda

TAK dla horchaty

  • horchata raz na jakiś czas znośna, chociaż bardziej mi smakowała w formie lodów na patyku
  • dojrzałam do horchaty tak samo jak do wytrawnych alkoholi, przyszło z wiekiem
  • horchata super, ale tylko granizowana
  • smak dzieciństwa, co tu dużo mówić. horchata jak prawdziwa – na bazie chufa – to dobra i zdrowa, niestety w marketach są głównie przeróbki
  • horchata tak ale gęsta i mocno zmrożona, no i nie z butelki
    napój bogów!

Przy okazji dziękuję serdecznie wszystkim, którzy się wypowiedzieli… i zapraszam do Walencji na wspólny podwieczorek z horchatą w tle. Może się jeszcze polubicie?