Ponme unos cacaos, nano, czyli jak się mówi w Walencji

Jeśli powiem, że hiszpański z południa różni się od tego z północy… to owszem, nie skłamię, ale też nie zbliżę się ani trochę do ujawnienia całego wachlarza różnic, jakie występują pomiędzy poszczególnymi regionami tego kraju. Po dłuższym pobycie w Toledo, Bilbao, Saragossie czy Madrycie, przesiąkniesz tamtejszym sposobem mówienia, nawet jeśli w danym regionie nie występuje żaden oficjalny dialekt ani drugi język. Ja na przykład doskonale zdaję sobie sprawę, że mój hiszpański wprawne ucho łatwo zlokalizuje w Walencji. Choć nie popełniam błędów w wymowie typowych dla osób dwujęzycznych (hiszpański i walencki), to jednak przejęłam wiele wyrażeń i zwrotów typowych dla tego regionu. Nawet jeśli nie wybierasz się do Walencji, to zachęcam cię do przeczytania tego tekstu do końca: w hiszpańskiej telewizji (zwłaszcza tej rozrywkowej) mnóstwo jest postaci i “celebrytów” z tych okolic. Na pewno będziesz mieć okazję usłyszeć w hiszpańskim przynajmniej niektóre ze zjawisk, o których ci dzisiaj napiszę.

Wymowa

Dla osób dwujęzycznych z regionu Walencji typowa jest bezdźwięczna wymowa końcówek -ad, -ed, -id. Oznacza to, upraszczając, że wyrazy takie jak ciudad, amistad czy Madrid, wymawiają *ciudat, *amistat, *Madrit. Związane jest to z wpływem wymowy w języku walenckim. Inną ciekawostką jest rozróżnienie w wymowie pomiędzy b i v. Na pewno uczyłeś się, że pierwsze głoski wyrazów takich jak Barcelona czy Valencia brzmią w hiszpańskim identycznie, ponieważ literom b i v odpowiada ten sam fonem /b/. Tymczasem, również w związku z wymową w języku walenckim, w Walencji możesz spotkać się z wymową tych dwóch liter w podobny sposób, jak robią to Polacy na początku nauki hiszpańskiego, to znaczy jak “w” w wyrazie Valencia i jak “b” w wyrazie Barcelona. W regionie Walencji można też usłyszeć charakterystyczne seseo (w uproszczeniu, chodzi o wymawianie “ce” i “se” identycznie, jak “se”). Taka wymowa w tym regionie uznawana jest za niepoprawną, bo nie wynika z historycznego rozwoju języka.

Walenckie wyrażenia w języku hiszpańskim

W mowie hiszpańskojęzycznych mieszkańców Walencji i okolic mnóstwo jest charakterystycznych wyrazów i zwrotów, niespotykanych w innych częściach kraju. Przyznam, że wiele z nich bardzo się przydaje, a raz zasłyszane i powtórzone, rozgościły się w moim słowniku na dobre. Czasem przez dłuższy czas nie zdawałam sobie nawet sprawy, że mówię nie do końca po hiszpańsku, wydawało mi się, że skoro wszyscy takich słów i zwrotów używają, to znaczy, że one są “hiszpańskie”. A oto lista najciekawszych:

AU

zamiast “adiós” lub “hasta luego”, do zobaczenia, na razie, cześć

CHE

wykrzyknik, przydaje się praktycznie do wszystkiego: możesz w ten sposób zwrócić czyjąś uwagę, podkreślić własne zdziwienie.

TETE, TETA, NANO

w ten sposób młodzi mieszkańcy Walencji i okolic zwracają się do siebie nawzajem (“stary”, “stara”, “koleś”, itd.). Rafa Mora, celebryta znany z wielkiego samozachwytu, bezczelności i niezłej muskulatury, rozsławił nano na całą Hiszpanię.

ESMUSAR

czasownik, którego nauczyłam się z wielką ulgą… tak bardzo potrzebowałam słówka wyrażającego właśnie to uczucie! Dla osób spoza regionu Walencji chodzi o uczucie zwane DENTERA, czyli to okropne skrzypienie w zębach, nieprzyjemny dreszcz, który czujemy w reakcji na najdziwniejsze rzeczy. Niektórzy doświadczają tego podczas pisania kredą po tablicy, inni, gdy dotykają szorstkiego papieru lub gdy słyszą przeraźliwy gwizd. Wiesz już o co chodzi, prawda? No więc tu, w Walencji, można spokojnie powiedzieć *Me esmusa tocar esta pared. W innych miejscach trzeba już się uciec do innej konstrukcji: Me da dentera tocar esta pared.

dentera
1. f. Sensación desagradable que se experimenta en los dientes y encías al comer sustancias agrias o acerbas, oír ciertos ruidos desapacibles, tocar determinados cuerpos y aun con solo el recuerdo de estas cosas. (DRAE)

FINCA

to dla mieszkańców Walencji każdy budynek, blok, kamienica. Kiedy więc na ulicy ktoś pyta mnie, gdzie jest urząd miasta, bez zażenowania odpowiadam… En aquella finca gris. Być może jednak cień wstydu powinien się pojawić, ponieważ słownikowo (i w innych częściach kraju) FINCA to “Propiedad inmueble, rústica o urbana”, sam też na pewno kojarzysz to raczej z posiadłością otoczoną polami pomarańczy, a nie zwykłym, szarym blokiem. I słusznie! To znaczy, że twój hiszpański nie został jeszcze skażony Walencją.

CHOPARSE, CHOPA(D)O

kolejne słowo bez którego trudno mi już sobie wyobrazić jesień i wiosnę. Dla niewtajemniczonych… chodzi po prostu o “przemoczyć się do suchej nitki”, mojarse, empaparse, mojado, empapado. Ale dla mnie to już nie to samo, co wrócić do domu w deszczowy dzień completamente chopaaaa!!

ROSQUILLETAS

to zdaje się produkt znany tylko w okolicach Walencji, chrupiące, podłużne sucharki sprzedawane w piekarniach, często z dodatkiem sezamu, anyżu a nawet czekolady. Uwielbiam! Jeśli będziesz mieć okazję to koniecznie spróbuj, taka mała, skromna rzecz, a wiem, że na wspomnienie rosquilletas emigrantom z Walencji łezka się w oku kręci. Jest to też ukochana przekąska walenckich dzieci, mówi się nawet, że

“un niño valenciano con una rosquilleta en cada mano” (każde dziecko z Walencji ma po jednej rosquilleta w każdej rączce

ESPOLSAR

Jak ja potrzebowałam takiego czasownika! Po powrocie z plaży, gdy trzeba wytrzepać koc z piasku. Przy rozwieszaniu prania. Przy porządkach, gdy czas strzepnąć okruszki z obrusu… W Walencji usłyszałam, że ten czasownik to ESPOLSAR. Niestety, szybko weszło to do mojego słownika… choć wiem, że przecież neutralny (i istniejący w hiszpańskim, w przeciwieństwie do espolsar) czasownik to SACUDIR!

A na drugie śniadanie… OLIVAS y CACAOS

Co to takiego? Nic innego, jak oliwki, znane ci pewnie raczej jako ACEITUNAS i… orzeszki ziemne, czyli CACAHUETES. Jeśli jednak jesteś w Walencji i masz ochotę coś pochrupać przy szklaneczce chłodzącego napoju, śmiało poproś kelnera o olivas i cacaos. Nie zdziwi się!

To ja już lecę pochrupać moje rosquilletas con cacaos. Wprawdzie zaczyna się chmurzyć, ale przy odrobinie szczęścia, może dzisiaj nie wrócę do domu chopa… A jeśli interesują cię inne podobne smaczki prosto z Walencji, wpadnij na te strony po hiszpańsku: 1 i 2.

Ten tekst powstał w ramach IV edycji Miesiąca Języków organizowanego przez grupę blogerów językowo-kulturowych. Przez cały wrzesień pojawiają się u nas teksty związane z różnorodnością językową krajów, którymi się zajmujemy. Na przykład, wczoraj na blogu Gruzja okiem nieobiektywnym mogłeś przeczytać tekst to tym, kto mówi po megrelsku, a jutro na Viennese Breakfast dowiesz się, czy Wiedeń mówi po austriacku.