Co Hiszpanów dziwi w Polsce (część 1)

Co ich dziwi, zaskakuje, szokuje po przyjeździe do Polski? Generalnie Hiszpanie zachwyceni są naszym krajem, podoba im się tutaj i chętnie nas odwiedzają. Nie zmienia to faktu, że po przyjeździe, zwłaszcza na dłużej, zderzają się z całym mnóstwem różnic i niespodzianek, właściwie na wszystkich płaszczyznach codzienności.

Ten tekst powstał może nie tyle dla nich (myślicie, że warto byłoby opublikować wersję po hiszpańsku?) co dla was, znajomych, życzliwych kolegów, byście z jeszcze większą wyrozumiałością podchodzili do odwiedzających nas śmiałków z Półwyspu Iberyjskiego. Podajcie im pomocną dłoń, gdy zdezorientowani nie będą wiedzieć, co robić z kapciami stojącymi w przedpokoju. Nie faszerujcie ich gorącą herbatą od świtu do zmierzchu.

Zdziwienia klimatyczne

Mimo że nie przespali wszystkich lekcji geografii i co jakiś czas oglądają prognozę pogody o zasięgu kontynentalnym, wciąż nie mogą się nadziwić, że o 15.00 w zimie jest już praktycznie ciemno a w lecie o 5.00 można spokojnie ruszać na spacery w pierwszych promieniach słońca. Zaskakuje śnieg, obfity deszcz, ekstremalne temperatury i ogromne ich wahania między dniem a nocą lub między jednym dniem a drugim. Przy okazji nie mogą się nadziwić, że w budynkach jest tak ciepło w zimie, że nie tylko nie trzeba się owijać kocem, żeby wysiedzieć przed telewizorem, ale można nawet założyć koszulkę z krótkim rękawem.

Zdziwienia posiłkowe

Z niedowierzaniem przecierają oczy, gdy przed 8 rano na stole pojawiają się wędliny, sery, jajka, sałatki i ryba, a do tego świeże bułki kupione w sklepie, który otwiera przed 7.00! Śniadanie szokuje ich nie tylko dlatego, że zazwyczaj jest na słono, ale też ze względu na obfitość potraw. Nie rozumieją naszego zwyczaju picia hektolitrów herbaty o każdej porze dnia, choć nic nas nie boli (herbatę kojarzą raczej z dolegliwościami żołądkowymi). Z żalem przekonują się, że w wielu sklepach a nawet barach nie ma napojów z lodówki ani z lodem. Szokuje ich cena kawy w kawiarni oraz to, że wyjście na kawę to wciąż swego rodzaju luksus i specjalne wydarzenie. W kuchni typowo polskiej często się zakochują, choć widzą, że przesadzamy z tłuszczem i sosami. No i dlaczego wszystkie, ale to wszystkie potrawy trzeba koniecznie „posolić i popierzyć”? Nie rozumieją, dlaczego nawet w tradycyjnych sklepach mięsnych więcej jest przetworzonych produktów i wędlin niż solidnych kawałów mięsa. Czy naprawdę musimy wszystko zakwaszać i wsadzać do słoików?! Ubolewają nad brakiem słodkich wypieków z czekoladowym nadzieniem, zwłaszcza, jeśli zamówią w piekarni drożdżówkę z makiem, wierząc, że to czekolada. Co to w ogóle jest MAK? A kiedy wreszcie przychodzi wieczór i zapytują, czy można się napić kawy i coś przekąsić, żeby wytrwać do kolacji, okazuje się, że pora kolacji tu już prawie minęła…

Zdziwienia domowe

Ledwo przekroczą próg, a już się dziwią, dlaczego należy zdjąć buty i skąd gospodarze mają w szafie takie stado kapci we wszystkich możliwych rozmiarach. Dopytują się, dlaczego toaleta i prysznic są w osobnych pomieszczeniach, rzadko jednak otrzymują satysfakcjonującą odpowiedź na to pytanie. Ze zdumieniem odkrywają, jak małe mogą być mieszkania, w których gnieździ się kilkuosobowa rodzina i że sofa w salonie w nocy zamienia się w łóżko jednego z domowników. Nie bardzo rozumieją ideę dywanów, a już na pewno nie miękkich wykładzin, choć zmienia się to w momencie, gdy przyzwyczajają się do domowych kapci. Z tęsknotą głaszczą grube framugi, pukają w podwójne szyby w oknach i dziwują się, że ani deszcz nie przecieka do środka, ani zimne powietrze. Nie bardzo wiedzą do czego służy czajnik elektryczny, w końcu jednak znajdują dla niego zastosowanie: przecież to jest idealny przyrząd do gotowania jajek na twardo i parówek!

Ale to zdziwień hiszpańskich nie koniec, niespodzianki pojawiają się przecież także w czasie rozmów, podczas spaceru po polskich chodnikach, nie mówiąc już o pełnej przeżyć przejażdżce samochodem po polskich drogach… O tym będzie w części drugiej. Tutaj możemy sobie na takie dawkowanie pozwolić, co innego biedni Hiszpanie, których polskie zdziwienia atakują przecież ze wszystkich stron równocześnie!