Zapachy hiszpańskiej codzienności

Mieszkam w typowym hiszpańskim mieszkaniu przycupniętym na ósmym piętrze typowej hiszpańskiej kamienicy. Przez okna mojego mieszkania codziennie wpadają promienie ciepłego słońca, a w porze deszczowej często również krople wody. Przez cienkie szyby bez trudu przenikają głośne rozmowy sąsiadów, śmiech dzieci, świergot hodowanych na balkonach kanarków. W czasie Fallas i wszelkich innych świąt te same okna drżą pod wpływem wybuchów petard i głośnego dudnienia muzyki na osiedlowej imprezie. Nie zamykają się nigdy na zapachy hiszpańskiej codzienności. Sączące się przez nie specyficzne aromaty wyznaczają plan każdego dnia.

Na pobudkę przez okna wlatuje gorzkawy zapach parzonej kawy przeplatany chrupiącym aromatem mocno przypieczonego chleba. Więc i ja nastawiam kawiarkę i zasiadam do śniadania razem z sąsiadami. Średnio co drugi dzień sąsiedzkie tosty pachną czarno spaloną w roztargnieniu chlebową skórką. Zawsze wtedy dla równowagi ktoś inny posyła w świat orzeźwiające nuty świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy.

Przed południem mogę wdychać czystą woń rozwieszanego prania i płynu do mycia podłóg, czasem zaprawioną ostrym akcentem lubianego przez hiszpańskie gospodynie wybielacza.

W miarę jak zbliża się pora obiadowa do mojego nosa dolatuje zapach smażonego oleju, kalmarów i sardynek lub kwaśnawe wyziewy jednogarnkowych dań obficie podlewanych białym lub czerwonym winem. Nigdy nie zawodzi prażony na gorącej oliwie czosnek, bez którego trudno sobie w ogóle wyobrazić hiszpańskie gotowanie.

Po południu drugi raz nastawiane kawiarki przypominają o przyjemnym zwyczaju jedzenia podwieczorku.

Największy harmider i wiązanka mniej lub bardziej smakowitych aromatów wznoszą się późnym wieczorem. Złocisty zapach oliwy dolewanej do sałatek miesza się z mdlącymi oparami smażonych krewetek. Do tego rześki sok z cytryny, oczyszczający surowy czosnek i trawiasta woń rozbijanej w moździerzu pietruszki. A wszystko to przy akompaniamencie stukania łyżek, skwierczenia smażonych ziemniaków i skromnych toastów wznoszonych za rodzinne triumfy kończącego się dnia.

A jak pachną Twoje hiszpańskie wspomnienia?