Zapachy hiszpańskiej codzienności

Jeszcze kilka miesięcy temu mieszkałam w typowym hiszpańskim mieszkaniu przycupniętym na ósmym piętrze typowej hiszpańskiej kamienicy. Przez okna mojego mieszkania codziennie wpadały promienie ciepłego słońca, a w porze deszczowej często również krople wody. Przez cienkie szyby bez trudu przenikały głośne rozmowy sąsiadów, śmiech dzieci, świergot hodowanych na balkonach kanarków. W czasie Fallas i wszelkich innych świąt te same okna drżały pod wpływem wybuchów petard i głośnego dudnienia muzyki na osiedlowej imprezie. Nie zamykały się nigdy na zapachy hiszpańskiej codzienności. Sączące się przez nie specyficzne aromaty wyznaczały plan każdego dnia.

Na pobudkę przez okna wlatywał gorzkawy zapach parzonej kawy przeplatany chrupiącym aromatem mocno przypieczonego chleba. Więc i ja nastawiałam kawiarkę i zasiadałam do śniadania razem z sąsiadami. Średnio co drugi dzień sąsiedzkie tosty pachniały czarno spaloną w roztargnieniu chlebową skórką. Zawsze wtedy dla równowagi ktoś inny posyłał w świat orzeźwiające nuty świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy.

Przed południem mogłam wdychać czystą woń rozwieszanego prania i płynu do mycia podłóg, czasem zaprawioną ostrym akcentem lubianego przez hiszpańskie gospodynie wybielacza.

W miarę jak zbliżała się pora obiadowa do mojego nosa dolatywał zapach smażonego oleju, kalmarów i sardynek lub kwaśnawe wyziewy jednogarnkowych dań obficie podlewanych białym lub czerwonym winem. Nigdy nie zawodził prażony na gorącej oliwie czosnek, bez którego trudno sobie w ogóle wyobrazić hiszpańskie gotowanie.

Po południu drugi raz nastawiane kawiarki przypominały o przyjemnym zwyczaju jedzenia podwieczorku.

Największy harmider i wiązanka mniej lub bardziej smakowitych aromatów wznosiły się późnym wieczorem. Złocisty zapach oliwy dolewanej do sałatek mieszał się z mdlącymi oparami smażonych krewetek. Do tego rześki sok z cytryny, oczyszczający surowy czosnek i trawiasta woń rozbijanej w moździerzu pietruszki. A wszystko to przy akompaniamencie stukania łyżek, skwierczenia smażonych ziemniaków i skromnych toastów wznoszonych za rodzinne triumfy kończącego się dnia.

A jak pachną Twoje hiszpańskie wspomnienia?