Obrazkowy kurs języka – moja recenzja

Czy dostajesz drgawek na widok starszych podręczników do nauki języka, w których zdarzają się całe strony gęsto zapisane tekstem? Twój zeszyt aż mieni się od kolorowych rysunków, ułatwiających zapamiętywanie nowych słówek? Nie uznajesz słowników innych niż obrazkowe? I najważniejsze: planujesz rozpocząć naukę hiszpańskiego od podstaw?

Jeśli odpowiedziałeś pozytywnie na większość powyższych pytań, dzisiejszy tekst może cię zainteresować. Opowiem ci w nim o nowym Obrazkowym Kursie językowym hiszpańskiego na poziomach A1-A2 przygotowanym przez wydawnictwo Pons.

Jak wygląda Obrazkowy kurs językowy?

Pierwsze wrażenie? Książka jest pięknie wydana. Sympatyczny format, gruby, półmatowy papier, mnóstwo kolorowych ramek, podkreśleń, figur. No i oczywiście – „obrazki”, a raczej zdjęcia i ilustracje towarzyszące nowym słówkom i pojęciom.

Podręcznik składa się z dwudziestu rozdziałów. Każdy rozpoczyna się od ciekawostki związanej z kulturą lub obyczajami krajów hiszpańskojęzycznych. I tutaj można wydawnictwo pochwalić za różnorodność i uwzględnienie wielu krajów (nie tylko Hiszpanii). Na przykład, przy okazji omawiania hiszpańskich fiest wspomniane jest peruwiańskie święto słońca i kataloński Dzień Książki (23 kwietnia).

Z książki z powodzeniem można korzystać samodzielnie (bez pomocy nauczyciela), jako że polecenia do ćwiczeń, ciekawostki i wyjaśnienia gramatyczne podane są w języku polskim. Na załączonym CD znajdziesz nagrania wymowy pojedynczych wyrazów, zdań i dialogów. Dodatkową zaletą dla samouków jest dokument PDF z transkrypcją wszystkich nagrań. Można sprawdzić pisownię usłyszanych wyrazów i przekonać się, czy rzeczywiście w nagraniu padły słowa, które wydawało się nam słyszeć. Zawsze jednak polecam najpierw posłuchać bez podglądania w PDFie. Słuchanie, nawet jeśli początkowo bez zrozumienia, to najistotniejsza część procesu nauki języka. I jeszcze coś: w książce znajduje się klucz do wszystkich ćwiczeń, w bardzo przystępnym formacie. Nie trzeba wertować całego podręcznika w poszukiwaniu odpowiedniej strony: odpowiedzi są podane na tej samej stronie co ćwiczenia, w szarym okienku. Można je zakryć dołączoną do książki magnetyczną zakładką.

Nauka z obrazkami i kolorami

Tak jak zapowiada wydawca: w podręczniku tekst ograniczony jest do minimum. Praktycznie nie znajdziesz tu typowych dla starszych podręczników dłuższych czytanek i dialogów. Zastanawiam się, czy przymiotnik obrazkowy najlepiej oddaje to, jak został ten kurs zaprojektowany (spodziewałam się większej ilości oryginalnych ilustracji, nie tylko uniwersalnych fotek z banku zdjęć), ale taki tytuł na pewno spełnia swoje zadanie – to znaczy, przyciąga odpowiednią publikę, uczniów – wzrokowców.

Nie powiedziałabym, że ten kurs różni się od innych materiałem (zresztą, o to byłoby trudno, jeśli mówimy o standardach nauki języków i oficjalnych poziomach ich znajomości). Nie wyróżnia się też zbytnio, jeśli chodzi o rodzaj ćwiczeń (uzupełnianie luk, prawda/fałsz, dopasowanie odpowiedzi do pytania lub słówka do ilustracji, wybór odpowiedniej formy wyrazu itd.). Znakiem rozpoznawczym Kursu jest natomiast oprawa graficzna. Rzeczywiście, wyjaśnienia i teksty są ograniczone do minimum. To, co w danej lekcji jest najważniejsze jest pogrubione, znajduje się na kolorowym tle, tworzy rzucającą się w oczy grafikę. Są strzałeczki, schematy, wyliczenia, przyjazne oku podkreślenia, a jeśli już pojawiają się teksty… to zazwyczaj znajdują się w ramce lub w towarzystwie jakiejś sympatycznej fotografii

Czy Kurs nauczy cię hiszpańskiego?

Czy w nauce języka teksty naprawdę są takie groźne i nieprzyjazne? Czy należy je oswajać kolorowymi ramkami? Trudno mi się tutaj wypowiedzieć obiektywnie, bo dla mnie teksty nigdy nie były problemem. Wręcz przeciwnie, wiem, jak ważny jest szerszy kontekst występowania różnych wyrazów i struktur dla ich prawidłowego zrozumienia. Zostawię jednak obronę tekstów na inną okazję, ponieważ rozumiem też, że kurs jest zaprojektowany jako przyjazny dla użytkownika przyzwyczajonego do krótkich form. Faktem jest, że Internet nauczył nas przywiązywać uwagę tylko do tego, co rzuca się w oczy, a z ładnej i ciekawie pomyślanej książki uczy się przyjemniej niż z czarno-białych notatek bez interlinii.

Jeśli ktoś zaczyna naukę od zera, jest wzrokowcem i obawia się, że nadmiar tekstów i wyjaśnień gramatycznych go przytłoczy – to ten podręcznik może być całkiem dobrą bazą do nauki, punktem wyjścia. Jednak czy wystarczy zakupić ten jeden podręcznik, żeby rzeczywiście nauczyć się hiszpańskiego na poziomie A2? Nie sądzę. Warto zauważyć, że w kursie nie przewidziano ćwiczeń na mówienie i pisanie, opiera się na czytaniu (a jednak! nawet jeśli jest to czytanie krótkich tekstów i dialogów) i słuchaniu. Elementy mówienia, owszem, pojawiają się, ale w formie powtarzania za lektorem z CD (np. wymowy słów, zdań i dialogów). Pozostaje jeszcze najtrudniejsze: na tej bazie zacząć tworzyć własne, samodzielne wypowiedzi, przejść z biernej znajomości języka do aktywnej komunikacji. Tutaj żadna książka niewiele zdziała, do komunikacji potrzeba przecież rozmówców, a do pisania – kogoś, kto ten tekst przeczyta i sprawdzi.

Co ty na to? Może miałeś już okazję zapoznać się z tym podręcznikiem? Jakie są twoje wrażenia?

Ten wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Pons.