Gramatyka języka polskiego dla Hiszpanów. Czy nauka przypadków może być przyjemna?

Tekst Ilony Narębskiej o tym, z jakich powodów i w jaki sposób Hiszpanie uczą się języka polskiego bardzo Wam się spodobał. Ilona wie, o czym mówi: od wielu lat uczy języka polskiego w Alicante, na co dzień musi stawiać czoła trudnym pytaniom dotyczącym zawiłości polskiej gramatyki, ortografii i słownictwa. Wyobrażasz to sobie? Przychodzi taki Juanito z drugim Jaimito i na każdej lekcji próbują dociekać. A to dlaczego dziecko jest rodzaju nijakiego, a to czemu mówimy, że „jest król”, ale „nie ma króla”. Nie dość, że go „nie ma”, to jeszcze mu doczepiamy „a” na końcu?! Gdzie tu logika?! Proponuję ci takie proste ćwiczenie: przeczytaj na głos ALA MA KOTA, KOT LUBI ALĘ. A teraz wytłumacz losowo wybranemu Hiszpanowi jego konstrukcję, użycie form czasowników, rzeczowników i to, że ALA i ALĘ to ta sama osoba. Warunek jest taki: masz przy tym sam nie zwariować, ani nie doprowadzić do szaleństwa Hiszpana, którego los zmienił w twojego królika doświadczalnego. Nie takie łatwe, prawda?

Bez straszenia polską gramatyką

Z pomocą może ci przyjść Ilona, a właściwie jej książka „Gramática polaca. Primeros pasos” (wyd. Publicacions Universitat d’Alacant”, 2016). Tak, wiem, co powiesz: przecież ten blog to blog o HISZPAŃSKIM dla Polaków, nie odwrotnie. Ale odpowiedz mi szczerze: czy naprawdę nie chciałbyś się przekonać, jak to może wyglądać z drugiej strony? Jak można w atrakcyjny sposób zaserwować polską gramatykę po hiszpańsku?

Ilona Narębska poszła za swoją intuicją i postawiła na prostotę w wyjaśnieniach, przystępną formę (kto z nas nie lubi książek z ilustracjami?) i sporą dawkę fantazji i kreatywności. Bo oto okazuje się, że polski czas przeszły jest… niedyskretny! (un pasado indiscreto). No tak! Przecież (w odróżnieniu od hiszpańskiego) nasze czasowniki od razu wyjawiają KTO coś w przeszłości robił (ja robiłam, ty robiłeś, ona robiła…). Albo że imiesłowy to po prostu przebrane czasowniki (el verbo disfrazado de adjetivo, de adverbio). A co powiesz na takie wyjaśnienie, dlaczego w języku polskim PAN oznacza coś zupełnie innego niż w hiszpańskim?

Millones y millones de palabras que habían llegado desde el universo hasta la Tierra empezaron a caer. (…) Pero resulta que entre esas palabras se encontraban palabras que eran idénticas, las palabras gemelas. Y, obviamente, no podían caer en el mismo sitio, porque ¡menudo lío se iba a armar! Por eso acordaron que cada una cayera en un país diferente. (…) La palabra pan en España cayó sobre una mesa y olió a hogaza recién sacada del horno. Y su hermana en Polonia eligió a un señor. Cayeron también dos palabras pupa. Una hacía llorar a los niños; la otra se convirtió en la parte baja de la espalda donde termina su honesto el hombre.

Miliony i miliony słów, które przybyły ze wszechświata zaczęły spadać na Ziemię. (…) Okazało się, że niektóre słowa były identyczne. Jak bliźniaki. Oczywiście, nie mogły spać w to samo miejsce, dopiero by się wtedy narobiło! Uzgodniły, że każda spadnie w innym kraju. Słowo pan spadło w Hiszpanii na stół i zapachniało świeżo upieczonym bochenkiem. W Polsce, jego siostra upatrzyła sobie pewnego dżentelmena. Spadły również dwa słowa pupa. Przez jedno z nich popłakały się dzieci. Drugie przemieniło się w dolną część pleców i końcówkę ludzkiej przyzwoitości.

Na pewno zgodzisz się ze mną, że w nauce języka ogromnie ważne jest poczucie humoru. Bo czy jest jakiś lepszy sposób na wyzbycie się strachu przed mówieniem w obcym języku niż ogromna doza dystansu wobec samego siebie i umiejętność śmiania się z własnych błędów? Czy jest lepszy nauczyciel niż taki, który oprócz pasji, cierpliwości i wielkiego zasobu wiedzy posiada również talent do przedstawiania nowych informacji w oryginalny sposób i przytaczania zabawnych przykładów?

Nie uczyłam się polskiego u Ilony, ale mogę sobie łatwo wyobrazić, że ona jest właśnie taką nauczycielką, której oprócz wiedzy i pasji nie brakuje również poczucia humoru i dystansu. Przecież odmiana przez przypadki w języku polskim jest sama z siebie wystarczająco odpychająca (wybacz mi, języku ojczysty), żeby dodatkowo ją komplikować technicznymi wyjaśnieniami! Jeśli można to wszystko uprościć, rozebrać ze szkolnego mundurka i wcisnąć w jakiś bardziej wygodny dresik w kropeczki, to czemu nie?

Czy to działa?

Książka jest ładnie wydana, kolorowa i opatrzona mnóstwem ślicznych ilustracji autorstwa Araceli Callado Pérez. Nie brakuje w niej przykładów, tabelek i schematów podsumowujących omawiane zagadnienia. Widać, że autorka starała się osłodzić pierwsze kroki w nauce języka polskiego na różne sposoby... czy to się jej udało?

Mam wrażenie, że książka może być bardzo pomocna na początku nauki języka, zwłaszcza po to, żeby ośmielić uczniów, przyciągnąć ich uwagę, zainteresować polskim i pokazać, że nie musi być taki straszny, jakim go malują. Jeśli spełnia choćby te funkcje, to już bardzo dużo, bo przecież zwłaszcza na początku nauki potrzebna jest motywacja i skuteczne zarażenie językowym bakcylem, które dopiero później będzie się rozwijało w pełnoobjawowe językowe zauroczenie.

Czuję jednak, że niesprawiedliwe byłoby ograniczenie funkcji tej książki jedynie do bycia skutecznym wabikiem, przynętą na niezdecydowanych czy opornych uczniów. Ma w sobie dużo więcej: ciekawe opracowanie podstawowych zagadnień gramatyki, wprowadzenie do tych najbardziej zawiłych zagadnień, które różnią hiszpański od polskiego. Nie obiecuje wyczerpujących wyjaśnień (czy da się wyczerpać temat deklinacji?!), o tym świadczy już podtytuł („Primeros pasos”) i świetnie przygotowany, krótki wstęp, w którym autorka mówi prosto z mostu:

Ta książka nie nauczy cię mówić po polsku w cztery tygodnie. (…) To nie jest kompletny podręcznik do nauki, tylko wsparcie dla materiałów, z których już się uczysz.

I tak, doskonale odnajduję tę książkę właśnie w takiej roli! Przystępna, kolorowa i pełna humoru pomoc do nauki języka, z obrazowymi (i obrazkowymi) przykładami i mnóstwem metafor pomagających zrozumieć i zapamiętać trudne kwestie gramatyczne. Zbliżają się Walentynki… może więc warto zakupić książkę Ilony dla twojej hiszpańskiej sympatii, która wciąż powtarza, że chciałaby się uczyć, ale polski jest taaaki trudny (można też kupić tutu)? Albo do własnej biblioteczki, choćby po to, żeby dowiedzieć się jak w ogóle można rozmawiać o polskiej gramatyce po hiszpańsku? Polecam!

  • Suerte

    Bardzo ciekawe, niekonwencjonalne podejście do nauki, z humorem rzeczywiście wszystko przychodzi łatwiej. 🙂 Zgadzam się z tym, że straszenie Hiszpanów nudnymi podręcznikami już na początku nauki, z pewnością nie wyszłoby na dobre. Niektórzy rzeczywiście boją się naszego języka jak ognia. Pamiętam pewną kuriozalną sytuację, gdy spytałam jednego Hiszpana, czy zna jakieś słowa po polsku, a w odpowiedzi otrzymałam, że nie, bo przecież to najtrudniejszy język. 😀 Odpowiedziałam, że owszem zna, choć wcale nie zdaje sobie z tego sprawy i podałam kilka przykładów. Świetnie, że powstał taki podręcznik i wielkie dzięki za rekomendacje. 🙂

    • Nie ma za co 🙂 Polski jest trudny, owszem, ale też myślę, że skupianie się tylko na tym bardzo zniechęca potencjalnych uczniów. Każdy język ma swoje komplikacje, ale też każdy można na pewno odpowiednio „sprzedać”, przecież są ludzie uczący się języków dużo bardziej niszowych i trudniejszych niż nasz…

      • Suerte

        Zgadza się, straszenie trudnościami nigdy nie pomaga w nauce, szczególnie na początku. Owszem należy być świadomym tego, że nie zawsze będzie łatwo, jednak nie należy też wyolbrzymiać. Choć to akurat tyczy się nauki wszystkich języków. Odpowiednie podejście także robi swoje, jeśli ktoś notorycznie słyszy, że coś jest zbyt trudne, a jeszcze gorzej, gdy zacznie uważać, że to prawda, raczej z takim nastawieniem nie osiągnie sukcesu.

  • Mrta Brzoza

    Czy można tę książkę kupic w Polsce? Znalazlam poki co same hiszpanskie strony i amazon 😁

    • Ilona Narębska

      Nie mamy dystrybutora w Polsce. Książkę można zamówić przez internet tylko z Hiszpanii. Wkrótce ukaże się ebook.