Hiszpańskie smaki. Kilka zdjęć na rozbudzenie apetytu na hiszpański

Myślisz, że to możliwe, żeby pasjonować się jakimś językiem, a jednocześnie nie znosić kultury jego kraju lub jakiegoś jej wycinka, na przykład gastronomii? Mnie wydaje się to nielogiczne! Być może nie wszystkie smaki hiszpańskiej kuchni przypadają mi do gustu, ale na pewno znalazłoby się kilka potraw i produktów, do których zatęskniłabym w mroźne polskie wieczory. A jako że jedzenie to zawsze dobry temat, zapraszam Cię dzisiaj na krótki przegląd pyszności publikowanych ostatnio na moim koncie Instagram i opatrzonych nieco dokładniejszym opisem.

Dlaczego ten ryż jest czarny? Czy warto wygramolić się rano z hotelu/mieszkania by zjeść śniadanie na mieście? Czym jest „spalony chleb”? O tym wszystkim dzisiaj.

Una foto publicada por Dorota (@hiszpanskinaluzie) el


Na pierwszym planie widać ogromną patelnię do paelli wypełnioną czarnym ryżem (dosłownie, bo nazwa tej potrawy to arroz negro). Ten rodzaj paelli wyróżnia się tym, że zawsze jest na bazie owoców morza i ryb, a szczególne zabarwienie nadaje mu tinta de calamar czyli sepia, czarny barwnik wytwarzany z głowonogów. Taki „atrament” można bez problemu dostać w każdym spożywczaku, sprzedawany jest w malutkich woreczkach. Dodam jeszcze, że arroz negro najczęściej podaje się ze specjalnym sosem przypominającym majonez mocno doprawiony czosnkiem (tzw. alioli, w okolicach Walencji ajoaceite).

Zdjęcie pokazuje jeszcze jedną rzecz: na targach miejskich i w wielu piekarniach można kupić gotowe już ryże i paelle, sprzedawane są na porcje (raciones). Cena takiej porcji dla jednej osoby waha się od 3 do 5 euro. Jakość często przewyższa tą, którą oferują niektóre restauracje i bary, więc zdecydowanie warto!!

Una foto publicada por Dorota (@hiszpanskinaluzie) el


Na powyższym zdjęciu widać typowy zestaw podwieczorkowy (merienda) z okolic Walencji. Fartones to lekkie, słodkie paluchy z ciasta zbliżonego do francuskiego (na bazie oliwy) i polane lukrem. Ich kształt sprawia, że są idealne do maczania w napoju horchata de chufa wytwarzanym z niezwykłej byliny zwanej po polsku cibora jadalna. Jej smak i konsystencję można porównać do mleka roślinnego, na przykład sojowego, ale ma dużo bardziej wyraźny ziemisty posmak. Przyjeżdżający z zagranicy turyści albo od razu ją znienawidzą, albo pokochają, u mnie rozsmakowanie się w horchacie przyszło dopiero z czasem. W każdym razie, smakuje mi tylko ta niskosłodzona, bardzo zimna, przygotowywana na świeżo w specjalnych horchaterías. Jest dużo smaczniejsza niż ta butelkowana, do kupienia w supermarketach.

Una foto publicada por Dorota (@hiszpanskinaluzie) el


Kolejna fotka została zrobiona na miejskim targu. Zwróć uwagę, że można tu kupić groszek cukrowy pod dwiema postaciami: z jednej strony ten, który należy wyłuskać przed spożyciem (guisante), z drugiej groszek jakby młodszy (a być może jest to nieco inna odmiana groszku), który spożywa się w całości, razem ze strączkiem (tirabeques). Cena takich świeżych warzyw jest porażająca! Dla porównania wyobraź sobie, że kilogram cebuli może kosztować 1 euro lub mniej, podobnie jak kilogram świeżych karczochów w sezonie. Tymczasem groszek prawie nigdy nie osiąga przyjaznej ceny. Dlatego ja zazwyczaj stawiam na ten mrożony.

Una foto publicada por Dorota (@hiszpanskinaluzie) el


Nie pomyliłam się, to zdjęcie również pochodzi z sekcji „jedzenie”. W wystawnych restauracjach podających owoce morza i ryby można sobie zazwyczaj pooglądać zwierzątka, które za chwilę pojawią się na talerzu. Po spojrzeniu w oczy takiemu krabowi nie ma się już wątpliwości, że produkt rzeczywiście jest świeży.

Una foto publicada por Dorota (@hiszpanskinaluzie) el


Każdemu znajomemu wybierającemu się do Hiszpanii powtarzam: idź do baru na śniadanie. W barach i kawiarniach hiszpańskich zazwyczaj oferowane jest tzw. menu śniadaniowe (desayuno popular), w którego skład może wejść jakaś słodka bułka, croissant lub tosty, kawa i (opcjonalnie) sok pomarańczowy. Rodzaj „dania głównego” bardzo zmienia się w zależności od regionu, w Walencji najczęściej są to jakieś słodkie wypieki lub właśnie tosty. Nie spodziewajcie się natomiast omletu lub kanapek z serkiem i szczypiorkiem… Cena zestawu śniadaniowego (bez soku, bo ten bardzo podbija cenę) waha się między 1,80 a 2,20 euro, a to niedużo więcej niż zapłacilibyśmy za samą kawę (około 1,50 café con leche), więc opłaca się! Ta buła, którą widać na zdjęciu to słodki „spalony” chlebek w miniaturce, pan quemado, pieczony z bardzo lekkiego ciasta drożdżowego z cukrową posypką. Takie chlebki, już w normalnym rozmiarze, spożywa się najczęściej w okolicach Wielkanocy, ale miniaturki można dostać przez cały rok.

Una foto publicada por Dorota (@hiszpanskinaluzie) el

Na zakończenie kolejny słodki przysmak, który na pewno nie jest obcy miłośnikom Hiszpanii, czyli churros con chocolate. Churros to prawdziwa bomba kaloryczna: są smażone w rozgrzanym oleju, podaje się je dodatkowo posypane cukrem. W smaku mogą przypominać polskie faworki lub oponki, bo to podobny rodzaj ciasta i podobne przygotowanie. Jeśli chodzi o czekoladę do picia (chocolate a la taza), to mówi się, że ta prawdziwa i tradycyjna (w wersji hiszpańskiej) powinna być przygotowana na wodzie, nie na mleku. Jeśli jednak spotkacie się ze stoiskami z churros gdzieś na ulicach hiszpańskich miast, prawdopodobnie dostaniecie coś bardziej zbliżonego do piekielnie gorącego kakao.

I jak tam apetyt? Na co macie smaka? 🙂