Arroz al horno, przepis

Region Walencji słynie na całym świecie ze swojego ryżowego dania paella. Tymczasem warto wiedzieć, że z ryżu przyrządza się tu o wiele więcej smakowitych potraw, a niektóre z nich są na tyle proste w wykonaniu, że można się nawet pokusić o ich odtworzenie w domu. „Moim ryżem” stał się arroz al horno (dosł. ryż z piekarnika). W upalne dni omdlewam już na samą myśl o jego przygotowaniu (piekarnikowi w lecie mówię stanowcze nie!), ale gdy tylko pogoda robi się bardziej znośna, chętnie przyrządzam ten ryż na obiad. Świetnie smakuje świeży, można go też zostawić na drugi dzień. Mrożenia absolutnie nie polecam.

Zachowaj spokój

Zanim przejdę do przepisu, upraszam wszystkich ryżowych purystów o zachowanie spokoju. Mam to szczęście, że publikuję po polsku, więc prawdopodobnie wspomniani „puryści” nie rzucą się na mnie ze szponami zaraz po przeczytaniu, że nie dodaję do ryżu bulionu gotowanego specjalnie na tę okazję przez 24 godziny. Zdziwilibyście się jaki hejt rodzą przepisy na tradycyjne potrawy (właśnie na paellę, arroz al horno) zamieszczane na blogach kulinarnych po hiszpańsku. Na jednym z moich ulubionych blogów tego typu, przeczytałam nawet ostatnio komentarz, że taki ryż z piekarnika jest NIC niewart jeśli pieczemy go w domu, a nie zanosimy do upieczenia do pieca w piekarni (idealna temperatura, opalanie drewnem a nie gazem i tak dalej). Przesada, prawda? Najchętniej takim czepialskim wysłałabym zdjęcie paelli posypanej parmezanem…

Arroz al horno to tradycyjne danie, które przyrządza się dosyć szybko, łatwo i z tanich składników. Teoretycznie, powinno się je piec w okrągłym glinianym naczyniu, ale gwarantuję, że uda się również w zwyczajnym naczyniu żaroodpornym. Myślę, że większość składników bez problemu dostaniecie i w Polsce, problem może być tylko z morcilla (rodzaj surowej kiszki z krwi z dodatkiem anyżu), ale pewnie można ją zastąpić polską kiszką (najlepiej taką z małą ilością kaszy/ryżu) lub po prostu pominąć.

img_0014

Składniki na arroz al horno dla 4 osób

  • 1 i 1/2 szklanki ryżu krótkoziarnistego (nie sprawdzi się paraboiled, długoziarnisty ani żaden inny)
  • pół puszki przetartych pomidorów (nie smażonych!), można pominąć
  • 2 i 1/2 szklanki wody lub bulionu (płyn powinien być gorący)
  • ok. 250 g żeberek pokrojonych w grubą kostkę
  • 2 grube plastry boczku (lub w Hiszpanii: panceta)
  • 2 kiszki (idealnie morcillas)
  • 1 surowy pomidor
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 ziemniak
  • 1 mały słoik ugotowanej cieciorki
  • żółty barwnik spożywczy (w Hiszpanii tzw. colorante alimenticio, w proszku) lub szafran (można pominąć)
  • papryka słodka lub wędzona w proszku (tzw. pimentón de la vera)
  • oliwa z oliwek
  • sól

img_0016

img_0024PRZYGOTOWANIE

  1. Na dużej patelni przesmażamy na oliwie nieobrany ząbek czosnku, następnie dodajemy kolejno: boczek, żeberka, kiszkę. Mają się zrumienić. Wrzucamy do mięsa pokrojonego w plastry ziemniaka. Dorzucamy ryż (ma się zeszklić), następnie pomidory z puszki. Całości nie trzeba ugotować, lecz porządnie zrumienić, a pomidory podgrzać.
  2. W osobnym naczyniu mieszamy gorącą wodę (lub bulion, może być z kostki) z barwnikiem i papryką, dodajemy sól do smaku.
  3. Wszystkie składniki mieszamy (dodajemy cieciorkę) i zalewamy bulionem.
  4. Wykładamy całość do glinianego naczynia lub do naczynia żaroodpornego. Naczynie powinno być na tyle duże, żeby po włożeniu do niego ryżowej mieszanki, nie miała ona więcej niż 2 cm wysokości.
  5. Rozkładamy składniki równomiernie, starając się, żeby cały ryż przykryty był bulionem.
  6. Na wierzchu układamy grube plastry surowego pomidora.
  7. Pieczemy w piekarniku w temperaturze 200-220 stopni aż do momentu, gdy cały bulion wyparuje a ryż będzie miękki (w międzyczasie nie mieszamy!).
  8. Przed podaniem odstawiamy na ok. 10 minut, żeby resztki bulionu wyparowały.

Mieliście okazję posmakować tego ryżu w Hiszpanii? A jeśli nie to czy ten przepis brzmi zachęcająco?

Kiszkowa anegdota

Na zakończenie chciałam się z Wami podzielić zabawną historią na temat morcilli. Otóż mój dobry znajomy prowadzi restaurację w Walencji i z uwagą śledzi komentarze i recenzje jakie goście zostawiają mu na tripadvisor. I oto zdarzyła się pewnego dnia taka opinia, że

w ryżu podanym w tej restauracji, kiełbaski były tak PRZYPALONE, że wyglądały jak węgielki

śmialiśmy się do rozpuku, bo kiełbaski to nie były żadne przypalone chorizo, lecz najzwyklejsze, pyszne morcillas, które z natury są czarne jak węgiel, co też sami możecie zaobserwować na zdjęciach, które dzisiaj publikuję.