Wielkanocny przepis: hiszpańska mona de Pascua

Po sukcesie ostatniego przepisu na proste ciasto z regionu Walencji, które jak wiem wielu z Was bardzo smakowało, postanowiłam co jakiś czas zamieszczać przepisy na hiszpańskie smakołyki, które łatwo można odtworzyć z użyciem składników ogólnie dostępnych w polskich sklepach. Tym razem przedstawiam przepis na tradycyjne zawijane bułeczki, które zajada się i sprzedaje w regionie Walencji w okresie Wielkanocy: monas de Pascua. Zanim zaczniecie sobie wyobrażać pieczone na święta małpki (mono, mona), spieszę z wyjaśnieniami nazwy tego wypieku. Mona to słowo pochodzące od arabskiego munna, mouna („pokarm”, jedzenie darowane arabskim władcom). W czasie Wielkanocy, monas wyrabia się i spożywa praktycznie na całym wybrzeżu Śródziemnomorskim, choć przybiera różne formy. Na przykład w Katalonii, monas mają postać czekoladowych figurek, podobnych do naszych królików z czekolady.

IMG_4287

Gotowe monas de Pascua

Składniki na 4 monas de Pascua

Składniki powinny być w temperaturze pokojowej

  • pół kilo mąki pszennej
  • 25 g świeżych drożdży (levadura fresca de cerveza, levadura del panadería)
  • 250 ml ciepłego mleka
  • 6 łyżek cukru
  • 1 jajo i 1 żółtko
  • 75 g masła (roztopionego, przestudzonego)
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka ekstraktu kwiatowego (agua de azahar) lub likieru o podobnym aromacie (kwiatowo-owocowo-cytrusowym)
  • 1 łyżka miodu
  • skórka z starta z jednej pomarańczy

Dodatkowo:

  • mleko, żółtko lub białko do posmarowania bułeczek
  • garść kolorowych cukrowych drobinek (anisetes de colores, fideos de colores)
  • 4 jaja

Przygotowanie

Wielkie podziękowania należą się mojej Mamie za to, że nauczyła mnie robić podstawowe ciasto drożdżowe. To dzięki tym naukom roscón de reyes, mona de pascua i pan quemado nie są mi straszne.

1) Dokładnie umyć 4 jaja i ugotować je na miękko (5-6 minut). Przestudzić i wysuszyć. Odłożyć.

2) Zrobić rozczyn: rozmieszać drożdże z połową porcji mleka (pół szklanki), 1 łyżką cukru i 2-3 łyżkami mąki. Rozczyn ma mieć konsystencję gęstej śmietany. Przykryć i odłożyć w ciepłe miejsce na ok. 15-30 min. W tym czasie potroi swoją objętość i wypełni się pęcherzykami powietrza.

3) W czasie gdy rozczyn rośnie, należy rozbić jajka z resztą cukru, aromatem, skórką pomarańczy, solą. W osobnym naczyniu, rozpuścić miód w reszcie mleka.

4) Wsypać mąkę do dużej miski, dodać rozczyn, mieszać. Następnie dodać jajka+cukier+dodatki i mleko+miód. Można początkowo mieszać wszystko łyżką, później wyrabiać ciasto rękami. Ciasto drożdżowe jest bardzo niesforne, lepi się, ciągnie. Należy do niego podejść z cierpliwością, można też wykorzystać następującą sztuczkę: gdy uda się już w miarę połączyć wszystkie składniki, zostawić je w spokoju na chwilę. Niech sobie pomedytuje i zastanowi się nad swoim złym zachowaniem. Po około 5 minutach, ciasto pozostawione samo sobie będzie o wiele lepiej współpracowało!

Rozczyn, wyrośnięte ciasto, żółwik czekający na wyprawę do piekarnika

Rozczyn, wyrośnięte ciasto, żółwik czekający na wyprawę do piekarnika

5) Po uzyskaniu jednolitego (wciąż klejącego się niemiłosiernie) ciasta, należy do niego dodać roztopione i wystudzone masło. Walka z ciastem zacznie się wtedy od nowa, ale szybko uzyskamy nad nim ponownie kontrolę. Mimo, że trudno w to na początku uwierzyć, ciasto doskonale wchłonie całość masła. Wyrabiać aż do otrzymania zwartej, jednolitej i błyszczącej kuli.

6) Ciasto przykryć i odłożyć w ciepłe miejsce na 1-1,5 godziny. Ma podwoić a nawet potroić swą objętość.

7) Wyrośnięte ciasto wyłożyć na stolnicę i odgazować (wyrabiać przez chwilę). Teraz praca z nim to czysta przyjemność, ciasto jest plastyczne i nie klei się.

8) Podzielić  na 4 części i każdej z nich nadać kształt mony: może to być, jak na zdjęciu, żółw, można pokusić się o innego rodzaju zawijasy, jaszczurki, warkocze, gniazdka, ósemki, i tak dalej (poproście Google o inspirację). W odpowiednim momencie nadawania kształtu, włożyć do surowego ciasta ugotowane wcześniej jajko (to najbardziej kontrowersyjna część przepisu!).

9) Gotowe monas odłożyć na 15-20 minut, w tym czasie rozgrzać piekarnik do 170-180 stopni. Przed włożeniem do piekarnika, bułki posmarować mlekiem/żółtkiem/białkiem i posypać cukrowymi drobinkami. Piec przez około 20 minut, do czasu gdy będą rumiane.

zolwik

Temu aromatowi nikt się nie oprze! Bułeczki najsmaczniejsze są w dniu pieczenia, ale zachowują świeżość też następnego dnia. Pamiętajcie, żeby wcześniej wydłubać z nich jajo, które można zjeść jako dodatek do bułki, albo wykorzystać do wykonania innego dania. W monas sprzedawanych w sklepach, często gotowane jajo zastępowane jest „kinder niespodzianką” wkładaną do bułki po upieczeniu, żeby było jeszcze słodziej.

Jestem ogromnie ciekawa czy zdecydujecie się na ten wypiek, a jeśli tak, to marzę o tym, żeby zobaczyć wyczarowane przez Was bułeczki z jajem! Smacznego i wesołych Świąt!