Jak wybrałam temat mojej pracy magisterskiej

Od tamtej obrony minęło już kilka dobrych lat, jednak trudno mi zapomnieć o pierwszej poważnej pracy pisemnej, którą musiałam stworzyć po hiszpańsku. Ile to było… 60 stron? Tylko tyle?! Wtedy wydawało się to nie do osiągnięcia! Ciekawa jestem jaki był mój hiszpański w tamtym okresie. Przy najbliższej okazji muszę odkurzyć tamte stronice, pewnie sama siebie zaskoczę.

Dzisiaj chciałam Wam napisać o tym, skąd w ogóle wzięłam pomysł na magisterkę, o czym pisałam i jak się do tego zabrałam. Może ktoś z Was ma podobną historię? A może innych ona zainspiruje do pogrzebania w Erasmusowych wspominkach w poszukiwaniu tego jednego, jedynego tematu, który będzie strzałem w dziesiątkę?

Skąd wziął się temat mojej pracy magisterskiej?

W mojej pracy magisterskiej zajęłam się tematem niepoprawnego użycia bezosobowego czasownika haber w liczbie mnogiej. Niepoprawne gramatycznie są zdania takie jak:

*Habían muchas personas en la fiesta.
*Siguen habiendo problemas con los visados.
*Han habido muchas preguntas.

ponieważ haber jest czasownikiem nieosobowym (impersonal) w konstrukcjach, w których odnosi się do istnienia czegoś. Elementy podkreślone w powyższych zdaniach pełnią funkcję dopełnienia bliższego, nie podmiotu. Poprawnie, powiedzielibyśmy:

Había muchas personas en la fiesta.

Sigue habiendo problemas con los visados.

Ha habido muchas preguntas.

To zagadnienie zwróciło moją uwagę podczas mojego Erasmusowego pobytu w Walencji. Po pierwsze, dziwne mi się wydało to, że wykładowca przedmiotu „Norma y uso correcto del español” musiał poświęcić kwestii nieodmiennego haber istotną część jednych ćwiczeń i fakt, że podchwytliwe zdania z haber w liczbie mnogiej pojawiły się na egzaminie. Po drugie, ku mojemu zaskoczeniu, kilka razy byłam świadkiem takiego użycia przez samych studentów hiszpańskich, ba, w czasie jakiejś wyjątkowo ostrej dyskusji „habían” wymknęło się nawet jednemu profesorowi! Wreszcie na zajęciach z socjolingwistyki, pośród przykładów interferencji językowych z walenckiego/katalońskiego do hiszpańskiego, mowa była właśnie o tym mnogim haber. Okazało się, że kilka gramatyk języka hiszpańskiego wspomnia, że to niepoprawne użycie jest szczególnie częste w kilku krajach Ameryki Południowej i na hiszpańskim Lewancie.

hay, ha habido, había, hubo, habrá, va a haber, sigue habiendo,

Habemus corpus!

Z Erasmusa wróciłam z pomysłem, co więcej, wymyśliłam sobie, że spróbuję zdobyć korpus języka mówionego w Walencji, żeby na nim przebadać przypadki występowania tego haber. Pamiętam, że w ramach zajęć ze wspomnianej wcześniej socjolingwistyki mieliśmy praktyki z fragmentami korpusu mówionego (nie był to wspomniany przy innej okazji korpus Val.Es.Co. lecz Preseea, który w tamtych czasach nie był jeszcze dostępny online) i to właśnie wtedy przyszedł mi do głowy pomysł, żeby poprosić o kopię takiego korpusu i wykorzystać go do własnego badania na potrzeby magisterki. Tak też zrobiłam! Poznany w Walencji profesor podarował mi książkową wersję korpusu i CD. Byłam wtedy zupełnie oczarowana tym, że taki profesor odpowiedział na mojego maila z prośbą o spotkanie i w dodatku szczodrze wręczył mi tak cenne materiały bez żadnych dodatkowych pytań ani warunków!

Moja magisterka w praktyce

Część teoretyczna mojej pracy magisterskiej to było streszczenie teorii, tego, co o niepoprawnym użyciu haber mają do powiedzenia gramatyki języka hiszpańskiego, katalońskiego i walenckiego. Szczególnie zainteresowałam się tekstami, które napominały o możliwym wpływie interferencji językowej na większe rozpowszechnienie tego użycia w regionach z językiem katalońskim. Skąd wzięłam materiały? W lutym następnego roku po pobycie na stypendium (to był mój piąty rok studiów) zamarzyło mi się wrócić do Walencji, spotkać się z dawnymi znajomymi i popatrzyć na zimowe morze. To była również okazja do odwiedzenia biblioteki, zebrania potrzebnej bibliografii i spisania najważniejszych cytatów. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co to umiar… pamiętam, że w jednej z ostatnich faz poprawek, pani Promotor nakazała mi wyciąć z pracy prawie cały rozdział o haber w hiszpańskim z Ameryki. Miała rację, tamte strony nic nie wnosiły do zagadnienia, na którym się skupiałam. Bolesne amputacje popełnione na mojej magisterce oduczyły mnie raz na zawsze rozpisywania się nie na temat.

Część praktyczna mojej pracy magisterskiej polegała na pokazaniu przykładów tego niepoprawnego użycia haber w języku mówionym mieszkańców Walencji o wykształceniu podstawowym. Przykłady wzięłam oczywiście z korpusu Preseea, sklasyfikowałam je według kontekstów, czasów gramatycznych i rodzaju dopełnienia bliższego.

Co z niej przetrwało?

Od tamtej pory nie wróciłam do haber i w moim “drugim życiu akademickim”. W czasie moich studiów podyplomowych w Walencji i doktoratu, zainteresowałam się zupełnie innymi zagadnieniami. Praca magisterska to jednak coś, co warto od czasu do czasu powspominać, to przecież taki symbol końca studiów i początku czegoś zupełnie nowego, wisienka na torcie. Ne ma dla mnie w tej chwili żadnej wartości akademickiej, bo nie została opublikowana i nie napisałam na jej podstawie żadnego poważnego artykułu (ten jest pierwszy!). Piszę o niej, bo chciałam Wam pokazać, jak może się narodzić pomysł na pracę badawczą, skąd można czerpać do niej natchnienie i skąd wziąć materiały. Chyba widać już doskonale, że odpowiedź na te wszystkie pytania w moim przypadku jest jedna: Erasmus. Miałam to szczęście, że na stypendium trafiłam na fajną uczelnię, wybrałam ciekawe zajęcia i dużo z nich wyciągnęłam. Druga rzecz, na którą chciałam zwrócić Waszą uwagę to fakt, że ta praca dotyczyła… tylko jednego czasownika! Nie liczy się liczba badanych zagadnień ani ich zasięg, a raczej odpowiednie podejście, metoda i dobrze postawione pytanie badawcze. Myślę, że moje były całkiem niezłe, bo obroniłam się na piątkę.

Często zastanawiam się, jak to jest (lub było) u innych. Nie miałam możliwości przeczytać zbyt wielu prac magisterskich moich kolegów z roku, jakoś się rozproszyliśmy, porozjeżdżały się nam terminy obron. O czym pisze się prace na Waszych studiach? Jak to było, jest lub będzie u Was? Skąd wzięliście pomysły na Wasze prace? Gdzie ich szukacie? Czy widzicie przed sobą tylko ciemny tunel, czy jest już światełko?