Za co kochamy język hiszpański?

Dzisiaj Walentynki, czy będzie jeszcze lepszy moment, żeby wyrazić naszą miłość do  hiszpańskiego? Zastanawialiście się co na takim najbardziej językowym poziomie sprawia, że hiszpański jest taki wyjątkowy i daje się lubić? Może zbyt rzadko wyrażamy nasze uczucia? Oto moja lista 8 rzeczy, za które kochamy język hiszpański.

1. Za to, że pytajniki stają na głowie

Hiszpańskie pytajniki i wykrzykniki nie tylko chodzą parami, one autentycznie stają na głowie, żeby zadać pytanie albo podkreślić wykrzyknienie. Są tak zdeterminowane, żeby spełnić swą pytającą lub wykrzykującą funkcję, że trudno je zignorować. ¡Naprawdę!

2. Za subjuntivo

Nasza relacja z subjuntivo jest wzorcową relacją amor-odio. Najpierw wściekamy się na dziesiątki wyjątków, specjalnych form i użyć, które trudno sobie wytłumaczyć. Ale kiedy już posiadamy tajniki użycia subjuntivo i uczymy się poprawnie nim żonglować, trudno sobie wyobrazić życie bez tego trybu. Czy to nie cudowne, że dzięki subjuntivo rzeczy, w które nie wierzymy, przestają istnieć w realnym (subiektywnie) świecie?

3. Za n z wąsem

Hiszpańskie ñ to dla wielu symbol tego języka, wyjątkowa literka, której trudno nie lubić. Może Wasza relacja z nieśmiałą ñ zmieniłaby się, gdybyście sobie zdali sprawę, że większość Polaków nie potrafi jej poprawnie wymawiać! Nie wierzycie? Zapytajcie znajomych Hiszpanów, czy poprawnie wymawiacie “baño”. Uwaga, wnioski mogą być druzgocące.

4. Za warczące RRRR

W hiszpańskim warczenie i grrruchanie jest nie tylko dozwolone, ale wręcz wymagane, jeśli dbamy o poprawną wymowę. Carro, ropa, rebajas i remo wprawiają nasze niewprawne języki w wyjątkowe drżenie. Grrrr….

5. Za to, że odróżnia parasol na deszcz i parasol na słońce

Parasol, inaczej sombrilla to parasol na słońce, jak sama nazwa wskazuje (sol – słońce). Paraguas tymczasem to parasol na deszcz (agua – woda). Czy może być coś bardziej logicznego? Czy polski wybór “parasola” jako określenia na oba rodzaje parasoli to przejaw jakiegoś naszego optymizmu, że może akurat więcej będzie słonecznych niż deszczowych dni? A może to taka ironia?

6. Za to, że zupełnie ignoruje H

H jest w hiszpańskim nieme, więc wyrazy takie jak haya (forma subjuntivo od haber i również nazwa drzewa – buk) i aya (niańka) brzmią identycznie. Czy to taka kara dla h za to, że spędza sen z powiek polskim uczniom przed dyktandami? Za to gdy na horyzoncie pojawia się J… nasze polskie nieśmiałe H przemienia się w gardłowego potwora. Efekt jest najbardziej porażający w śmiechu: ¡jajajajaja! 

7. Za to, że wymawia na hiszpańską modłę wszystkie obce słowa

Przykłady można mnożyć prawie w nieskończoność, Leroy Merlin “leroj merlin”. Porche “porcze”, McGyver “macgiver”, Microsoft “microsoft”, Lidl “lidel”, KFC “kaefece”, wi-fi “wifi”, U2 “u-dos”, R2D2 “erre dos de dos”…

8. Za słówka, które są prawdziwymi językowymi łamańcami

Do tej grupy wyrazowej zaliczam bagienne potwory takie jak dziobak i krokodyl, o których pisałam jakiś czas temu.

Tutaj kończy się moje walentynkowe “wyznanie” w stronę hiszpańskiego. Ciekawa jestem jak uzupełnilibyście tę listę? A może Wasz stosunek do hiszpańskiego jest dużo chłodniejszy?