Se me ha ido el santo al cielo, święta wymówka dla zapominalskich

Roztrzepanie, rozkojarzenie, roztargnienie, problemy z koncentracją i pamięcią. Mam dla Was sposób na te wszystkie dolegliwości, wystarczy pomodlić się do świętego zanim ucieknie do nieba! Tak naprawdę, „święty”, czyli santo z konstrukcji, o której dzisiaj piszę, to nie żaden patron zapominalskich, lecz anonimowy święty, który uciekł do nieba zanim cała reszta zdążyła się zorientować kto to, czymś się zasłużył i jak ma na imię. Tak przynajmniej możemy sobie wyobrazić historię tego zwrotu.

Święty mi poszedł do nieba

Dziwnym trafem usłyszałam ten zwrot w ostatnim tygodniu aż dwa razy. Może to dlatego, że to był dla nas wszystkich w pracy niezwykle trudny tydzień, pełen zebrań, jakichś szkoleń, egzaminów i dyżurów. W takich okolicznościach nietrudno się pogubić i o o czymś zapomnieć. Druga strona medalu jest taka, że przy okazji przypominamy sobie o tym uroczym hiszpańskim zwrocie, irse el santo al cielo, zapomnieć o czymś, z rozkojarzenia czegoś nie zrobić.

– Ana, ¿te acordaste de llamar a Carlos anoche?
– Oh no, ¡se me pasó!, se me fue el santo al cielo…

– Ana, pamiętałaś wczoraj, żeby zadzwonić do Carlosa? –

– Ojej, zapomniałam! Zupełnie o tym zapomniałam (uciekł mi święty do nieba)

Gdy mamy milion spraw na głowie, zapomnieć możemy nawet „języka w gębie”, a znane dotychczas słówka (nawet w naszym ojczystym języku), nagle nie chcą się już pojawiać w odpowiedniej części wypowiedzi. Zaczynamy się plątać, zawieszamy głos, czujemy, że już już to zdradzieckie słówko wskakuje nam na koniec języka… ale nie! Uciekło! poszło sobie, za rączkę ze świętym, do nieba:

– Qué te iba diciendo… Ah, ese chico, el pelirrojo, ya sabes, cómo se llama… este… vamos… ¡uy! ¡Se me ha ido!
– Co ja to mówiłam… A tak, ten chłopak, ten rudy, wiesz, jak on się nazywa, no… no nie wiem, miałam to na końcu języka!

W takim kontekście często pojawia się tylko pierwsza część konstrukcji se me ha ido. Kilka razy słyszałam jak właśnie w podobnej sytuacji, a inni rozmówcy radośnie dopowiedzieli: „se te ha ido EL SANTO AL CIELO”!

Hiszpańskie wymówki

Jest w tym zwrocie jakaś niewinność, która sprawia, że łatwo przechodzi jako osłodzenie wymówki (za to, że czegoś zapomnieliśmy zrobić) i działa na korzyść roztargnionego. Wydaje się, że łatwiej wybaczyć komuś, kto powołuje się na niesfornego świętego i w jego pospiesznym pójściu do nieba szuka usprawiedliwienia dla swoich zaniedbań. A może chodzi po prostu o to, że ta konstrukcja jest tak obrazowa, że w momencie, kiedy ktoś powie se me ha ido… cała reszta wznosi oczy do nieba i zaczyna sobie wyobrażać jak to wchodzenie świętego wyglądało?

Myślę sobie, że jeśli wśród Hiszpanów ta konstrukcja tak dobrze się sprawdza, to w ustach osoby uczącej się języka albo pochodzącej z innego kraju to będzie po prostu hit. Hiszpanie cieszą się, gdy używamy ich językowych smaczków, uśmiechają się, gdy powtarzamy zasłyszane konstrukcje i naśladujemy ich sposób mówienia. Zapamiętajcie więc sobie irse el santo al cielo i kiedy o czymś zapomnicie… nie zapomnijcie tej konstrukcji użyć. Jakkolwiek wielkie byłoby Wasze przewinienie, będzie Wam zapomniane!!