Co oprócz miliona kalorii ukrywa się w zdaniu ¿te hago un huevo frito? (usmażyć ci jajko?)

Jesteście głodni? Nie…? A może jednak? Co z tego, że śniadanie było zaledwie pół godziny temu, może jednak czymś się poczęstujecie? Tylko czym? Zaraz poznacie rozwiązanie tajemnicy.
Najpierw historia, która doprowadziła do napisania tego tekstu. A będzie on o tym, że babcina troska o pełne brzuszki wnucząt nie wyraża się tak samo w hiszpańskim jak w polskim. O tym, że hiszpańska i polska gościnność operują innymi rozwiązaniami last minute dla uraczenia niespodziewanych gości, a przynajmniej tak sugeruje hiszpańskie powiedzonko ¿Te hago un huevo frito?

A może jajeczko?

Wybraliśmy się kilka dni temu ze znajomymi na kolację, bo jak zapewne doskonale wiecie, w Hiszpanii jedzenie poza domem to standard, również w środku tygodnia i bez żadnej specjalnej okazji. Po kolacji wpadliśmy do nich do domu. Wieczór przebiegał zupełnie normalnie, stare zdjęcia, odgrzewane historie. W międzyczasie, zjedzona wcześniej pizza urządzała sobie dancing w naszych żołądkach. Nie mieliśmy ochoty już nic więcej pić ani jeść, pora też temu nie sprzyjała, bo zbliżała się północ, a następnego dnia wszyscy musieliśmy się zerwać do pracy o nieludzkiej godzinie 8.00. Zbieraliśmy się już z mężem do wyjścia, a gospodarz leniwie powstał z sofy, żeby odprowadzić nas do drzwi. I wtedy padło zdanie, które słyszałam już tutaj niejednokrotnie, ale tym razem uderzyło mnie to jego żartobliwe użycie:

¿Seguro que no os habéis quedado con hambre? ¿Os hago un huevo frito?

Najedliście się? Na pewno nie jesteście głodni? Usmażyć wam jajko?

Oczywiście, żartował, w domu nie ma nawet patelni. Te hago un huevo frito to już praktycznie utarte powiedzenie, legendarne pytanie, którego od małego nasłuchały się hiszpańskie dzieci. To taki wyraz troski o żołądek gości. Właśnie to smażone jajko w ustnej tradycji utrwaliło się jako dopychacz pełnych już żołądków. Smaży się szybko, bez problemu, a składniki takiego dania każda szanująca się gospodyni ma w swojej kuchni. Kiedy więc istnieje choćby najmniejsze podejrzenie, że ktoś nie zaspokoił głodu podaną właśnie przekąską, pojawia się taka jajeczna propozycja. Teraz pewnie zastanawiacie się, co w tym dziwnego i dlaczego się tak nad tymi jajami rozwodzę. Przecież jajka mamy również w polskich kuchniach, spożywamy je na co dzień, smażymy. Więc o co chodzi? Pozwólcie, że w ramach wyjaśnień przypomnę Wam historie, które tak naprawdę doskonale już znacie.

Nieproszeni goście, głodne wnuki

Niespodziewani goście, przyjazd wujka z ciotką w leniwe niedzielne popołudnie, gdy po pysznych weekendowych ciastach zostały już tylko okruchy na talerzu i wyrzuty sumienia. W normalnym polskim domu zawsze coś się znajdzie, czym można gości uraczyć. Ciasteczka (sklepowe tylko, przepraszam was najmocniej), jakieś soczki, oranżada, konfitura. W ostateczności, można zawsze pokroić chleb (świeżutki, rano kupiony), podać ogóreczki lub grzybki ze słoika, pod którego szczelnie zakręconym wieczkiem tli się jeszcze zapach sierpnia. Siadajcie, rozgoście się. Zrobię wam herbatę i kanapeczki, jak to nie trzeba!, trzeba, trzeba, gość w dom, rodzina podrywa się z sofy i gotuje. Kanapeczki! Jakie to piękne polskie danie.

Co byś zjadł, wnusiu, zrobić ci kanapeczkę? Jak to, nie jesteś głodny, ale kanapeczkę byś chociaż zjadł, tak mizernie wyglądasz.

Skromna kromka chleba, która od święta przywdziewa najbardziej wyszukane dodatki z górnej półki w spożywczaku. Kanapki, jako symbol polskiej gościnności,  niezastąpiony środek na niespodziewane wizyty. Również na te wizyty codzienne, zwyczajne, wnuków u dziadków, dzieci w domu koleżanki (chyba że szczęśliwym trafem jest akurat świeży placek ze śliwkami). Sami powiedzcie, czy ta kanapka wciskana na siłę, na przekór pełnemu żołądkowi i pucołowatym policzkom, nie jest takim naszym huevo frito?

Miejcie to na uwadze, gdy następnym razem w Hiszpanii ktoś niespodziewanie zaproponuje smażone jajko w środku nocy albo pięć minut po obfitym obiedzie. To może być właśnie taki mały test ze znajomości hiszpańskich zwyczajów i frazesów. Nie musicie odpowiadać, że nie jesteście głodni, wystarczy że się uśmiechniecie pod nosem, wspominając babcine kanapki.

Dedykowane babciom i dziadkom z okazji ich święta 😉