Co się kryje pod kamieniami? O konstrukcji „le das una patada a una piedra…”

Pod słownikowymi hasłami patada (w hiszpańskim z Hiszpanii – „kopniak” od pata – „noga, łapa”) i piedra (“kamień”) znaleźć można kilka ciekawych konstrukcji kolokwialnych, nie ma wśród nich jednak tej, o której chciałam Wam dzisiaj napisać. Brzmi to mniej więcej tak:
Le das una patada a una piedra y te salen…
W miejsce kropek wystarczy wstawić rzeczy lub osoby, które w jakimś miejscu występują w niezwykłej obfitości. Ale zacznijmy od początku.
Jak powiedzielibyście (po hiszpańsku, oczywiście), że w Niemczech jest zatrzęsienie imigrantów z Hiszpanii? Można to wyrazić prosto: Hay muchos / un montón de / miles de españoles en Alemania. Ale można też, tak jak to zrobiła kilka dni temu moja koleżanka, opisać tę sytuację bardziej oryginalnie.

„En Berlín le das una patada a una piedra y te salen diez españoles”

Kamienie w Berlinie? A pod kamieniami siedzą Hiszpanie? Nie bierzcie tego tak dosłownie. Mamy przed sobą konstrukcję, której pochodzenia nie potrafię rozszyfrować i do której początków nie udało mi się dotrzeć. Ale to nie powinno nikogo powstrzymywać przed jej używaniem i wzbogaceniem tym samym swoich wypowiedzi. O ile bardziej wymownie brzmi takie wyrażenie obfitości czegoś niż proste „hay muchos”! I jak pobudza wyobraźnię, prawda?
Zgodnie z tym, co udało mi się do tej pory ustalić, wystarczy kamień kopnąć jeden raz (dar una patada a una piedra), aby spod niego wyłoniło się coś (y te salen, y salen) co uważamy za szczególnie popularne i często spotykane w jakimś miejscu (tres idiotas). Bardzo często są to osoby lub rzeczy, których obfite występowanie w naturze ocenia się negatywnie.
En Galicia le das una patada a una piedra y salen cinco arquitectos – “Tu jest zatrzęsienie architektów”. W podtekście, krytyka tego, że tak wiele osób wybrało taki kierunek studiów, architektów jest za dużo jak na aktualne potrzeby tego regionu.
Le das una patada y salen 100 youtubers – “(W Internecie) gdzie się nie obejrzysz znajdziesz 100 youtuberów”. Domyślamy się, że chodzi to o, że za dużo osób próbuje szczęścia w wirtualnym świecie i zaśmieca przestrzeń youtube bezwartościowymi nagraniami.
Ale nie zawsze w podtekście musi znajdować się krytyka:
Tarragona das una patada y salen ruinas romanas – W Tarragonie jest zatrzęsienie ruin. Tutaj też interpretacja jest jakby bardziej dosłowna, bo rzeczywiście jest tak, że ruiny i inne odkrycia archeologiczne często znajdywane są dzięki temu, że ktoś potknie się o niewinnie wyglądający kamień.

Konstrukcja ta utarła się właśnie w drugiej osobie liczby pojedynczej (tú… „DAS una patada”), używanej często w celu uogólnienia, generalizowania czegoś. Chodzi o to, że ktokolwiek by nie spojrzał pod kopnięty kamień, odkryłby pod nim to samo.

Muszę przyznać, że ta konstrukcja bardzo działa na moją wyobraźnię. Jaki kamień? Skąd ten kamień? Co takiego wylazło spod tego pierwszego, oryginalnego kamienia, który dał początek konstrukcji? Marzy mi się etymologia nawiązująca do żyjących pod kamieniami krasnoludków, które tylko czekają, żeby jakiś bucior odsunął przeszkodę odgradzającą ich od reszty świata. Ale, powtarzam, to tylko moja wyobraźnia, ostatnio pełna nordyckich skrzatów i duszków leśnych. Skąd tak naprawdę wzięła się ta konstrukcja, pozostaje dla mnie tajemnicą. Jeśli wiecie coś więcej, napiszcie. I uważajcie o co się potykacie; nigdy nie wiadomo co spod takiego niewinnego kamyczka na plaży wypełznie…