Co według Was piją ryby w rzece? Wyniki konkursu

Na zadane przeze mnie pytanie „Co piją ryby w rzece?” nawiązujące do jednej z najpiękniejszych hiszpańskich kolęd „Los peces en el rio” otrzymałam wiele bardzo interesujących odpowiedzi. Sporo z nich nawiązywało do typowych hiszpańskich napojów kojarzących się ze świętowaniem, takich jak wino i cava (musujące białe wino, hiszpańska wersja szampana). Wasza kreatywność bardzo mi zaimponowała, z wielu odpowiedzi można by stworzyć kilka świetnych wigilinych opowiadań albo nawet pastorałek (pojawiły się odpowiedzi wierszowane!). Bądźcie też spokojni, że wspólnymi siłami wytrulibyście wszystkie hiszpańskie ryby w jeden wieczór 😉

Czas na ogłoszenie zwycięzców.

pez-w-butelce

I miejsce:

Za dogłębne i całkiem przekonujące mimo absurdu całej sytuacji przeanalizowanie dlaczego ryby piją wino i za druzgocący punkt 5, ARTUR MATCZAK:

„Rybki oczywiście piją wino! Jest kilka przesłanek wskazujących na taką właśnie interpretację:

1. Piją z radości – aby świętować narodziny Jezusa. Czym lepiej można wznieść toast (zakładając, że rybki potrafiłyby cokolwiek wznosić) jeśli nie dobrym alkoholem?

2. Niezależnie od tego, czy są to rybki hiszpańskie, czy izraelskie, klimat i szata roślinna w okolicy z pewnością sprzyjają uprawom winorośli.

3. Pierwszym zapisanym w Ewangelii cudem dokonanym przez Jezusa jest zamiana wody w wino podczas wesela w Kanie Galilejskiej. Być może jednak pierwszy taki cud miał miejsce bez mała trzydzieści lat wcześniej – już podczas narodzin? Jego niemymi świadkami zostały właśnie rzeczone (rzeczne?) rybki, co byłoby tym bardziej sprawiedliwe i uzasadnione, że nikt owych rybek na to wesele potem nie zaprosił. W każdym razie nie w charakterze gości…

4. Wersety „Beben y beben; Y vuelven a beber” wskazują na to, że rybki mogą mieć problem z nadużywaniem. Umówmy się – od mleka lub soczku nikt się jeszcze nie uzależnił.

I wreszcie: 5. Tekstu tej kolędy raczej jednak nie ułożono na trzeźwo.”

 

II miejsce:

JOANNA za optymistyczne porównanie brunatnych hiszpańskich rzek do Cola Cao:

„Moim zdaniem ryby w rzece piją Cola Cao. Po pierwsze ze względu na specyfikę hiszpańskich rzek, które płyną dość wolno i mają czekoladowy kolor, a po drugie dlatego, że picie tego kakao jest prawie tak mocno hiszpańskie jak teksty kolęd. Nic tak nie zadziwia jak dorosły Hiszpan zamawiający Cola Cao w barze, za niczym tak nie tęsknię jak za tą chwilą smakowania hiszpańskości. (Przynajmniej w Castilia y Leon, w Valladolid można było zaobserwować takie sytuacje ;)”

III miejsce:

AGNIESZKA za szalony (czyżby? rzeczywiście jest logika w tym szaleństwie 😉 pomysł upicia rybek mydlinami.

„Może moja odpowiedź nie jest zbyt kreatywna, ale za to chyba najbardziej trafna.
Przeanalizowałam cały tekst i ewidentnie wynika już z drugiej zwrotki, że woda (którą najprawdopodobniej piją ryby) była wykorzystana do prania.
Z następnej wynika że to woda z odrobiną mydła…
To dziwne, wręcz trochę przerażające że rybki piją mydliny, ale z drugiej strony jak one się poświęcają żeby zobaczyć Narodziny Boga!
PS nie chciałam się za bardzo już zagłębiać w moje analizy, ale idąc za ciosem, potwierdzeniem może być pierwsza zwrotka. Być może włosy czesane są po myciu?”

Chciałabym również wyróżnić publikacją następujące dwie odpowiedzi:

Odpowiedź DOMINIKI, bo podoba mi się jak się domaga równouprawnienia w domowych obowiązkach:

„Peces z pewnością piją cavę, bo ich radość z powodu narodzenia Jezusa jest tak duża ze należy uczcić ja nie tylko godnym okazji trunkiem, ale również głęboko patriotycznym. La Virgen tez pewnie świętowałaby z rybami między rozwieszaniem pieluszek na kwitnącym rozmarynie, a czesaniem złotych włosów srebrnym grzebykiem, ale tym razem toast musi wznieść za nią Józef, który w kolędzie nic nie pomaga świeżo upieczonej matce, ale na pewno jeden kieliszek cava mu się należy.”

Odpowiedź MAGŁORZATY za bardzo trafne spostrzeżenia na temat hiszpańskich rzek:

„Co do rzek to raczej mam dość specyficzne doświadczenie bo wydaję mi się, że ich tu nie ma. Obecnie jestem w Hiszpanii w dosyć małym miasteczku w prowincji Alicante – Alcoy – nazywanym miastem mostów, jednak te mosty nie są nad rzekami, a nad dołami. Jak byłam w Walencji to główną atrakcją był dolina po rzece którą (ot tak! :)) przeniesiono poza miasto. Więc według mnie rybom w rzece pozostaje tylko pić café con leche, sok z pomarańczy lub orxate, ewentualnie aby dotrzymać towarzystwa temu pastuszkowi z innej kolędy mogą dodatkowo skosztować sangríe, tinto de verano lub agua de valencia. Jestem pewna że ryby z Alcoy piłyby plisplay lub mentire zrobioną z café licor w Alcoy bo ja tu już czuję się taką rybą w wodzie kiedy to piję i od razu mój hiszpański jest leszy 😀 Choć pewnie pastuszek wolałby wypić cazalle. Jeśli owe picie przeciągnęłoby się do sylwestra to pewnie na koniec piliby już tylko cave. Potem zostaje już tylko picie cervezy żeby jakoś przeżyć i się odnaleźć w nowej rzeczywistości nowego roku i być może już będzie 5 stycznia i prezenty :D”

Wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie serdecznie dziękuję i gratuluję. Specjalne gratulacje dla zdobywców trzech nagród.