2 hiszpańskie wynalazki na patyku, które odmieniły Europę

Może już o nich słyszeliście, może dowiecie się czegoś nowego właśnie z tego wpisu. Jedyna rzecz pewna, to że kiedy dobrniecie do ostatniej kropki w tym tekście, nic już nie będzie takie samo. Jak przekonują różne źródła internetowe, Hiszpanom zawdzięczamy wynalezienie łodzi podwodnej, scyzoryka, kalkulatora elektronicznego, piłkarzyków, gitary hiszpańskiej (no ba!), papierosa, strzykawki… Jednak jeśli dobrze się wczytać w historie tych produktów, trudno dokładnie określić komu przypisać WYNALEZIENIE ich. Czy powinniśmy się skupić na momencie opatentowania danego pomysłu? A może na jego najbardziej prymitywnej formie? Nie chcąc wchodzić w takie właśnie dyskusje, wybrałam z tych list wynalazków tylko dwa, powiązane tematycznie (patykiem). Co ma Dali do patyka?

1. Hiszpański mop postawił kobiety na nogi

Nie zgłębiłam całej historii użycia mopa w Europie, ale to urządzenie w postaci, jaką znamy dzisiaj, to znaczy, z wiaderkiem i specjalnym dodatkiem do usuwania z frędzli nadmiaru wody, zawdzięczamy hiszpańskiemu wynalazcy, któremu na imię było Manuel Jalón Corominas.

Źródło ABC

Źródło ABC

To co czytacie w podtytule to niestety bolesna prawda, jak podaje strona poświęcona historii mopa (sic!) i co, niestety, podpowiada nam intuicja, od zarania dziejów mycie podłogi na kolanach należało głównie do obowiązków kobiet.

„Antes, de rodillas, sólo las mujeres. Después, de pie, también hombres.”
(Podłogę myło się) Wcześniej na kolanach, tylko kobiety. Później na stojąco, również mężczyźni.

Tak, bolesna prawda jest taka, że do około 1956 roku podłogi w europejskich domach w większości myte były na kolanach, przez kobiety. Wygodni panowie odczekali spokojnie do momentu, aż można było oszczędzić kręgosłup i kolana i myć na stojąco. Co ciekawe, po hiszpańsku mop wcale nie nazywa się mop lecz fregona; tymczasem mopa to zapożyczenie z angielskiego, a w niektórych regionach Hiszpanii używa się jeszcze słówka mocho (w tym w Walencji). W hiszpańskojęzycznej Ameryce mopowi nadano inne fantazyjne imiona, takie jak trapeador (np. w Meksyku), mapo (Puerto Rico), lampazo (Argentina), i inne. Imponującą listę podaje ten artykuł w Wikipedii.

2. Hiszpańskie cukierki na patyku uszczęśliwiły tysiące dzieci i setki dentystów

Okazuje się, że lata 50salvador-dali-chupachups ubiegłego stulecia sprzyjały wynalazkom z kijem/patykiem w roli głównej. W 1957 Enric Bernat doznał olśnienia, podczas gdy zajadał marcepanowe kulki chińskimi pałeczkami. Wróć, oczywiście ta część to tylko moja fantazja. Enric doznał olśnienia, to prawda, ale nie wiem dokładnie w jakich okolicznościach to się odbyło ani czy chińskie pałeczki miały z tym coś wspólnego.

 

Wikipedia podaje wyjaśnienie tak prozaiczne, że aż muszę je zacytować (nijak się ma do moich marzeń o pałeczkach):

„La inspiración le vino de dos hechos: El mayor consumidor de caramelos es el público infantil. Este público acostumbra a sacarse el dulce de la boca con la mano.”
Zainspirowały go dwie rzeczy. Największymi konsumentami cukierków są dzieci. Dzieci zazwyczaj wyjmują sobie cukierki z buzi ręką.

Otóż Enricowi przyszło mu do głowy, że cukierek NA PATYKU to jest to, czego wiecznie łaknąca próchnicy ludzkość potrzebuje. I tak wynalazł lizaka, chupa-chups (chupar – lizać). Lizak odmienił świat. W 1995 był pierwszym łakociem, jaki został wysłany w kosmos (księżycowa cukrzyca!). A logo dla chupa-chupsa zaprojektował sam Salvador Dali. Chyba uznał, że cała idea cukierka na patyku jest dostatecznie surrealistyczna, by zasłużyć sobie na jego uwagę. Chupa-chups to nazwa produktu, ale jako, że to słowo przeszło to słownika ogólnego, okrągłe lizaki można nazwać jednym z tych wariantów (RAE): chupachup, chupachup, chupa-chups, chupa-chup, chupachús.

Jak już na pewno się zorientowaliście, tytułowa „odmiana Europy” przez te fantastyczne wynalazki na patyku to taki dowcip z mojej strony, nie umniejszając wagi tym cudownym wytworom hiszpańskiej inwencji. Kto z nas nie pamięta czupaczupsów kupowanych w szkolnym kiosku? Pojawienia się nowych, fantazyjnych smaków, cocacola, zielone jabłuszko, śmietankowa truskawka, smakujące dorosłością cappuchino… Nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, że wyrzucając papierek do kosza, pozbywamy się dzieła samego Salvadora D.! Takie to były czasy. I do mopa nikomu się nie spieszyło.