Trzy pyszne hiszpańskie produkty

logo-80To już dziewiętnasta edycja blogerskiej akcji „W 80 blogów dookoła świata”, tym razem piszemy z punktu widzenia konsumentów. Trudność polega na tym, że możemy wybrać tylko trzy ulubione produkty danego kraju lub regionu. Trzy to tak mało! Chwilę myślałam, jakby to ograniczenie sprytnie obejść i w końcu zdecydowałam, że jeden z produktów, który znajdzie się na mojej liście będzie w rzeczywistości przemycał dodatkowe produkty i składniki, które w hiszpańskiej kuchni lubię (numer 3!). Piszę po prostu o tym co naprawdę lubię kupować w Hiszpanii i dlaczego te trzy hiszpańskie produkty to moje top-3.

1. Kawa w hiszpańskich barach

Kawa!! Hiszpania to raj dla kawoszy. Kawa jest tutaj wspaniała, nawet jeśli wypijemy ją w zwykłym, niepozornym barze, podaną w zwyczajnej białej filiżance. Nie nabrałam hiszpańskiego nawyku picia kawy poza domem codziennie, robię to tylko od czasu do czasu i często ze względów towarzyskich. Może dlatego wciąż jeszcze mi nie obrzydła? Hiszpańska kawa jest dobra i jest tania, bo zapłacimy za nią od 80 centów do 2 euro. Najczęściej zamawiam café con leche albo cortado. Ta pierwsza to jakby „kawa z mlekiem”, nadal intensywna i aromatyczna, ale złagodzona sporą ilością dodanego mleka. Nie tak słaba jak capucchino czy latte, jest po prostu idealna do śniadania albo późnym popołudniem w ramach relaksującego podwieczorku (merienda). Gdy czasu na rozkoszowanie się kawą jest mało albo gdy trzeba ją wypić właściwie stojąc gdzieś przy barze w gronie znajomych, zazwyczaj zamawiam cortado. Tak w okolicach Walencji nazywa się espresso z niewielką ilością mleka. Cortado to takie złagodzone mlekiem café solo (czyli małe espresso). Wiem, że osoby, które nazywają siebie koneserami kawy nie przyjmują do wiadomości picia kawy z mlekiem, nie mówiąc już o cukrze. Ja piję taką, jaką lubię, cieszę się jej smakiem i, przede wszystkim, nie aspiruję do bycia koneserką. Więc chyba wszystko w porządku.

2. Oliwa z oliwek

Znowu mało oryginalnie, ale nie mogę zdradzić mojej ukochanej oliwy, pozostawiając ją poza tym rankingiem. Kawałek świeżego albo przypieczonego chleba polany złotą nitką oliwy, do tego kilka ziarenek grubej soli morskiej i starty pomidor to moja idealna kombinacja śniadaniowa, choć nadaje się praktycznie na każdą porę dnia (i na nocne pałaszowanie, gdy zajdzie taka potrzeba). Przyznam się Wam nawet, że gdy wyjeżdżam na moje tajne misje za granicę, tak jak w tej chwili do Finlandii, to albo zabieram ze sobą jakąś oliwę, albo kupuję butelkę tego „płynnego złota” na miejscu. Z czasem człowiek odkrywa, że istnieją różne odmiany oliwy, w zależności od rodzaju oliwek, z jakich została wytłoczona. Wariacje smaku są naprawdę subtelne, ale przy odrobinie praktyki, można nauczyć się je rozpoznawać. Chyba najbardziej emocjonującym dla mnie doświadczeniem związanym z oliwą z oliwek był moment, w którym skosztowałam takiej świeżo wytłoczonej oliwy “prosto z drzewa”. Nie jest ona tak klarowna jak oliwa kupowana w sklepie, ma zielonkawy kolor, pływają w niej jakieś drobinki. Smakuje też inaczej, bardziej intensywnie, ostro, jest lekko gorzkawa. Smakuje po prostu jak esencja oliwkowego gaju. Jeśli tylko będziecie mieć okazję posmakować takiej świeżej oliwy, z której jeszcze nie wytrącił się osad, koniecznie to zróbcie.

3. Bocadillos

I tutaj, w trzecim punkcie, schodzę z tych wysublimowanych gajów oliwnych i ze świata kawowych rozkoszy na ziemię. A na ziemi hiszpańskiej, każdemu znane są i bliskie bocadillos, zwane też potocznie bocatas, czyli taki odpowiednik naszej „buły z parówką” albo kanapki. Bocadillos to dla mnie taki bardzo hiszpański, bardzo praktyczny i prawie niezawodny produkt, który nie ma swojego idealnego odpowiednika w Polsce. Chodzi po prostu o małą bagietkę tudzież kawałek normalnej bagietki przekrojony wzdłuż i wypełniony różnymi rzeczami. I to właśnie bagietkowe „nadzienie” czyni bocadillos hiszpańskim top-produktem. Bocadillos mogą być na zimno albo na ciepło. Mogą być proste i nudne, na przykład z szynką i serem, z chorizo, z szynką serrano i pomidorem. Mogą też być wypchane po brzegi tortillą, ciepłymi kiełbaskami, smażonym boczkiem albo frytkami, albo tym wszystkim na raz (sic!). Bocadillos są produktem ogromnie praktycznym, bo mogą nam rozwiązać problem obiadu albo kolacji, są dostępne prawie w każdym barze i wcale nie są drogie. Dodatkowo, są niezwykle typową formą skosztowania wielu hiszpańskich typowych produktów. Na przykład wspomnianych wyżej mięsnych wyrobów, różnych rodzajów tortilli, rybek, owoców morza, grillowanych warzyw.

bocadillo_de_calamares-2009

Hiszpańska kanapka z kalmarami

Bocadillos bywają bardzo oryginalne z punktu widzenia polskiego zjadacza kanapek, tutaj podam za przykład przebojową i słynną na cały kraj madrycką kanapkę z kalmarami (bocadillo de calamares), kroplą soku z cytryny i majonezem, albo kanapkę ze smarowidłem z surowego mięsa zwanym sobrasada, miodem i serem dojrzewającym. Swego czasu zaskoczyła mnie pozytywnie prosta w założeniu kanapka z tuńczykiem (takim z puszki) i zielonymi oliwkami. Wyśmienicie smakuje też bocadillo z szynką serrano i smażoną zieloną papryką albo z kiełbaskami longaniza o anyżkowym posmaku (na ciepło) i smażonym bobem. Bocadillo ma w sobie naprawdę wielki potencjał, który jednak nie we wszystkich barach jest dostatecznie rozwijany.

Bocadillo

Bocadillo z kiełbaskami longaniza (między innymi)

Ale jeśli się już rozwinie, jeśli połączy się to soczyste i bogate nadzienie ze świeżym i chrupiącym chlebem, to taka kanapka może się równać z najlepszymi daniami gourmet. Najlepiej smakuje wtedy, gdy po wielokilometrowej wyprawie jakimś szlakiem, pieszo lub na rowerze, dociera się wreszcie do celu, małego, zagubionego w górach miasteczka z jednym barem na głównym placu, w którym nie ma nawet stałego menu. Właściciel po prostu recytuje z pamięci jakie składniki ma aktualnie w kuchni i z czego może wyczarować twoje tryumfalne bocadillo. Na pewno będzie smakowało.

Ciekawa jestem jakie są Wasze doświadczenia z oliwą, kawą i bocadillos. Co wyrzucilibyście z mojej listy, a co dodali? Za jakie bocadillo dalibyście się pokroić?

Jesteście ciekawi jakie trzy produkty wybrali blogerzy piszący o innych krajach? Gorąco Was zachęcam do odwiedzenia pozostałych blogów biorących udział w akcji:

Austria:
Viennese breakfast – 3 austriackie produkty – marki

Chiny:
Biały Mały Tajfun – Moje 3 ulubione yunnańskie produkty

Francja:
Francais-mon-amour – Moje ulubione produkty z Francji
Love for France – Moje ulubione francuskie kosmetyki
Francuskie i inne Notatki Niki – Moje trzy ulubione morskie produkty z Francji
Między Francją a Szwajcarią – Moje ulubione francuskie produkty
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim – Moje francuskie TOP 3, czyli jak zatrzymać przy sobie Francuza
Madou en France – Ekosprzątanie, czyli moje ulubione francuskie produkty do domu

Gruzja:
Gruzja okiem nieobiektywnym – Gdy mi ciebie zabraknie…

Irlandia:
W Krainie Deszczowców – Moje trzy ulubione irlandzkie produkty

Kirgistan:
O języku kirgiskim po polsku – Moje ulubione produkty z Kirgistanu

Niemcy:
Niemiecka Sofa – 3 rzeczy z Niemiec
Niemiecki po ludzku – 3 ważne dla mnie niemieckie produkty
Językowy Precel – Moje 3 ulubione niemieckie produkty

Norwegia:
Pat i Norway – Trzy ulubione norweskie produkty

Szwecja:
Szwecjoblog – 3 ulubione wynalazki ze Szwecji

Szwajcaria:
Szwajcaria moimi oczami – Moje trzy ulubione szwajcarskie produkty
Szwajcarskie Blabliblu – Mój osobisty top 3 szwajcarskich produktów

Turcja:
Turcja okiem nieobiektywnym – Smak i zapach granatów

Wielka Brytania:
Angielska Herbata – Moje trzy brytyjskie naj
Angielski C2 – Moje 3 ulubione
Head Full of Ideas – Moje 3 ulubione produkty z Wielkiej Brytanii

Wietnam:
Wietnam.info – 3 produkty z Wietnamu, które warto polubić

Włochy:
Studia, parla, ama – W 80 blogów dookoła świata, czyli moje trzy ulubione włoskie produkty 

Jeśli tworzysz blog o podobnej językowo-kulturowej tematyce i chcesz się dowiedzieć jak do nas dołączyć, odwiedź naszą stronę i napisz do nas.