Pory dnia po hiszpańsku

Wszyscy wiemy, w jakich porach przyjmuje lekarz ze starego suchara o babie, która przychodzi do lekarza. A w jakich porach przyjmują hiszpańscy urzędnicy i lekarze? O jakiej porze umawiać się ze znajomymi? Wbrew pozorom, czasowy podział dnia po hiszpańsku nie zawsze jest jasny. Wprawdzie wszyscy znamy znaczenie określeń czasu por la manaña, por la tarde, por la noche, ale to niekoniecznie uchroni nas przed zamieszaniem, gdy któryś z naszych współpracowników zaproponuje zebranie organizacyjne a media manaña lub gdy mamy zamknąć projekt nad którym pracujemy do última hora de la tarde.

Godziny bez zegara

W wyrażeniach czasu takich jak a media manaña, a primera hora, a última hora de la tarde wszystko jest zależne nie tyle od zegara ile od naszego rozkładu dnia. Wyrażenia te są typowo używane w miejscach, gdzie ludzie mają wspólne godziny pracy, urzędowania, nauki, itd. Jeśli w moim biurze większość rozpoczyna swój dzień o 9.00, wtedy jest jasne, że a primera hora de la manaña to OKOŁO 9.00. Żeby rozszyfrować a media manaña, będziemy jeszcze potrzebować innej informacji, to znaczy, o której ten poranek w pracy się kończy: jeśli o 14.00, co jest w wielu miejscach normą, bo o 14.00 idzie się na obiad, to a media manaña będzie gdzieś w okolicach 11.30-12.00.

A última hora de la tarde, z kolei, odnosi się do ostatniej godziny pracy w danym miejscu. Wiedząc, że gdzieś urzędowanie się kończy o 18.00, możemy zlokalizować a última hora de la tarde gdzieś w okolicach 17.30.

A primera hora, a última hora, a media mañana

Wszystkie te sformułowania są więc zależne od grafiku osób pracujących w jakimś miejscu i mogą się zgodnie z nim zmieniać. Trudność w rozszyfrowaniu takiego podawania czasu polega dodatkowo na tym, że potrzebujemy ogromnej dozy intuicji, żeby wiedzieć w jakim stopniu są to wyrażenia zobowiązujące. Czy osoba, która wyznaczyła nam spotkanie a primera hora de la manaña ma zwyczaj spóźniania się? Jeśli tak i, przede wszystkim, jeśli jest to ktoś wyższy od nas rangą, to z nie powinniśmy się stawić w okolicach jego biura „punkt dziewiąta”, ale raczej z lekkim poślizgiem. Wszystko po to, żeby wyglądało na to, że nikt się nie spóźnił, nikt na nikogo nie czekał… zresztą, temu właśnie służy takie niedokreślone sformułowanie godziny jak a primera hora de la manaña!

Mam wrażenie, że jedną z funkcji takiego wyrażania czasu jest wola pokazania zaufanie wobec współpracowników, którym daje się, w pewnym stopniu, wolną rękę po to, by sami zarządzali swoim czasem i czasem innych. Podobnie jak przy użyciu prepozycji sobre lub hacia przed wyrażeniem godziny, efekt jest taki, że nie istnieje jeden konkretnie sprecyzowany punkt w czasie, w którym coś ma się wydarzyć. Z perspektywy uczestników takiego wydarzenia, oznacza to, że mają  swobodę doboru odpowiedniego dla nich momentu pojawienia się gdzieś… nawet jeśli ta swoboda oznacza w praktyce przedział 30 minut.

Wszystkie trzy wyrażenia mają podobne działanie jak a la hora de comer, hora de cenar, bo organizują dzień i czas w rytm posiłków i godzin pracy, ale nie odnoszą się otwarcie do żadnej konkretnej godziny. Myślę, że to ma ogromny związek z podejściem Hiszpanów do czasu, ze zwyczajowym spóźnianiem się, traktowaniem zegara raczej orientacyjnie niż zobowiązująco. Może też w jakiś sposób oddaje to ogromną wagę jaką przywiązują do niektórych zwyczajów i czynności takich jak celebrowanie posiłków.

¿A qué hora?

Prawidłowie lawirowanie w tym gąszczu hiszpańskich godzin pełnym pułapek i niespodzianek jest możliwe chyba tylko wtedy, gdy zaaplikujemy sobie sporą dawkę cierpliwości i spokoju, poluzujemy ten wewnętrzny polski zegar, w którym wszystko porusza się w miarę zgodnie ze wskazówkami. Nie wiesz, o której godzinie odbywa się spotkanie? Nie oburzaj się za brak organizacji. Doceń, że dostałeś pozwolenie na samodzielne dopasowanie wspólnego grafiku i prawdopodobnie nie ma takiej możliwości, że się spóźnisz. Dopij tę kawę w spokoju. Przeczytaj jeszcze jeden tekst na blogu. Na pewno będziesz na czas.