O tym, jak i dlaczego Hiszpanie uczą się polskiego

Nasz blogerski logo-80Miesiąc Języków dobiega końca. Przez cały wrzesień mogliście poczytać o wzajemnych zależnościach i związkach między różnymi językami i krajami, o zapożyczeniach językowych i kulturowych. Dzisiaj wisienką na tym zgrabnym torciku multi-kulti są wpisy łączące Miesiąc Języków z naszą stałą akcją W 80 blogów dookoła świata i dotyczące języka ukochanego przez nas wszystkich bez wyjątku, naszego języka polskiego. Co o polskim wiedzą i myślą inne narody? Czy nasz kraj jest znany w innych zakątkach świata? O tym wszystkim dzisiaj na blogach, pełną listę linków znajdziecie na dole wpisu.

A teraz ja usuwam się w cień, bo oto zapraszam Was serdecznie do lektury gościnnego artykułu Ilony Narębskiej*, która jak nikt inny potrafi opowiadać o polsko-hiszpańskich związkach językowych.

Jak i dlaczego Hiszpanie uczą się polskiego

– Co ty tam robisz w tej Hiszpanii?
– Uczę polskiego.
– I Hiszpanie chcą się uczyć polskiego???
– Są tacy, co chcą.
– No i jak im idzie?

Wokół polskiego jako obcego krąży tyle mitów i opowieści dziwnej treści, że niektórym trudno uwierzyć, że ktoś może się tego naszego języka w ogóle uczyć. Po co i dlaczego? Najkrócej mówiąc: z miłości albo dla pieniędzy.

Zakochani (w Polkach) Hiszpanie oraz, choć rzadziej, zakochane (w Polakach) Hiszpanki, to – jak wynika z mojego doświadczenia – wyjątkowo zmotywowani i bardzo pilni uczniowie. Znają kilka miast w Polsce, a w dodatku potrafią je poprawnie wymówić, z miejscowością narzeczonej włącznie, co często jest nielada wyczynem, zwłaszcza jeśli narzeczona pochodzi z Chełmży (!). Na wspomnienie pierogów i barszczu reagują nostalgicznym pomrukiem. Do tego taki Hiszpan może się pochwalić swoim polskim niestandardowym, na który składają się powiedzonka ukochanej, tudzież teścia czy szwagra, zdrowie na budowie czy ja na to jak na lato. Taka wiedza wystarczy, by zrobić wrażenie na kolegach, którzy zaczynają naukę polskiego z powodów innych niż uczuciowe.

Wbrew opiniom wielu Polaków, Hiszpanie wierzą w rozwój gospodarczy Polski i uważają, że znajomość polskiego może się w związku z tym przydać. Absolwenci politechniki liczą się z tym, że prędzej znajdą pracę w Polsce niż w Hiszpanii, a studenci tłumaczeń, myślący o pracy w Brukseli, wybierają polski, ponieważ wraz z ojczystym hiszpańskim oraz obcym angielskim i niemieckim tworzy nietuzinkową kombinację językową. A zatem, jakby na to nie patrzeć, za nauką polskiego kryją się pobudki ekonomiczne, jeśli w perspektywie pojawia się szansa na pracę związaną w jakiś sposób z językiem polskim lub w Polsce.

Są też Hiszpanie, którzy wybierają polski z miłości do… egzotyki, a polski jako język słowiański na miano egzotycznego w pełni zasługuje. Tym bardziej, że na hiszpańskich uczelniach nie ma filologii polskiej jako takiej, podlega ona zawsze filologii słowiańskiej z obowiązkowym rosyjskim.

2 blogs

Ilustracje autorki bloga: http://sapoconxo.blogspot.com.es/

Jak im idzie?

Różnie. Oczywiście, są tacy, którzy kończą swoją karierę na etapie liczenia spółgłosek w wyrazach typu cześć, sześć, deszcz czy szczęście. Tymczasem śmiałkowie, którym niestraszny chrząszcz z Szczebrzeszyna, cierpliwie kontynuują, żeby po kilku miesiącach stwierdzić, że da się to ogarnąć. Najwytrwalsi wyjedżają na intensywne kursy językowe do Polski, decydują się na Erasmusa w Polsce i… po 2-3 latach są w stanie swobodnie się dogadać.

Co ich bawi?

Niezależnie od tego, kto do jakiego poziomu dochodzi, sam proces nauki jest bezcenny. To naprawdę fascynujące, z czego Hiszpanie potrafią się śmiać na zajęciach. Do klasyki należałoby zaliczyć już niewinny zwrot twoja mama. Od razu zaczynają chichotać, bo zamiast twoja mama słyszą folla mama, co przetłumaczylibyśmy jako pieprzy/bzyka mama. Podobne skojarzenia uruchamiają się też w czasie toastów, gdy padają słowa twoje zdrowie.

Wiele radości dostarcza z reguły dopełniacz rodzaju męskiego liczby pojedynczej. Nie ma Javiera. Nie ma Carlosa. Nie ma Artura. Dla Hiszpanów końcówka a jest jednoznacznym sygnałem zniewieścienia. Często w żartach zwracają się potem do siebie w dopełniaczu. ¿Eh, Carlosa, vas a casa? Ej, Carlos, idziesz do domu?

Czemu się dziwią?

Ciekawostką dla obu stron, zarówno polskiej, jak i hiszpańskiej, pozostają zwyczaje związane z jedzeniem. Po pierwsze godziny posiłków. W Hiszpanii są one niemal święte. W Polsce panuje pod tym względem swego rodzaju anarchia. Nazwy posiłków wprawdzie mamy. Godziny niby też, ale każdy je, kiedy chce albo kiedy może. Dlatego Hiszpanie odwiedzający Polskę często pytają, czy ten zastawiony o piątej po południu stół to ma być obiad czy kolacja, czy co. Trudno mu wytłumaczyć, że to po prostu kanapki i ciasto do herbaty, przygotowane na wypadek, jakby gość zgłodniał. Wiesz, hospitalidad polaca. Polska gościnność. Na poziomie zawansowanym wprowadzamy również termin podjadanie.

Kolejna rzecz to już słynne skądinąd ogórki kiszone czy też kiszona kapusta. Jak tu zachęcić kogokolwiek do spróbowania ich, korzystając z tego niefortunnego tłumaczenia: pepinillos fermentados sfermentowane ogórki i col fermentada sfermentowana kapusta.

Wiele odkryć dostarczają wizyty w polskich domach. Pierwszą, na wejście, są rzędy butów ustawione w korytarzu lub w przedpokoju. W Hiszpanii podobny zwyczaj nie istnieje. Drugą, już na salonach, zepsuty telewizor. Przyzwyczajeni do dubbingu Hiszpanie w pierwszej chwili myślą, że coś jest nie tak z anteną, bo słyszą dwa różne nakładające się na siebie głosy. Chodzi oczywiście o głos oryginalny i lektora. Temu ostatniemu dostaje się podwójnie, bo z hiszpańskiego punktu widzenia wkłada zbyt mało emocji w to, co mówi. To ciekawe, zwłaszcza, że wielu Polaków irytuje właśnie nadmiar emocji w hiszpańskim dubbingu.

Przykładów hiszpańskich wrażeń w podróży do Polski z językiem polskim jest wiele.

Jeśli macie ochotę na więcej wyznań, relacji i komentarzy, zachęcam Was do odwiedzenia bloga Rebeki Vicedo descubriendo polska.

*Ilona Narębska, autorka bloga po polsku i współautorka bloga polskinaua, od dziesięciu lat uczy polskiego jako obcego na Wydziale Przekładoznawstwa Uniwersytetu Alicante, dzięki pomysłowości studentów co roku na nowo odkrywa swój język ojczysty.

MJ-PATRONI MEDIALNI2

Tak o polsko-niepolskich związkach piszą dzisiaj inne blogerki:

 

Piszesz bloga o tematyce językowo-kulturowej? Jeśli chesz do nas dołączyć, wyśli nam wiadomość na adres: blogi.jezykowe1[małpa]gmail.com

Austria
Viennese breakfast Polsko-austriacki przekładaniec

Chiny
Biały Mały Tajfun Fałszywi przyjaciele

Francja
Francais-mon-amour Francuskie zapożyczenia w języku polskim
Love for France 10 podobieństw między Polską a Alzacją
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim Polskie akcenty w języku francuskim

Gruzja
Gruzja okiem nieobiektywnym Najsłynniejszy Gruzin w Polsce

Kirgistan
O języku kirgiskim po polsku Polacy w Kirgistanie

Niemcy
Niemiecki po ludzku Co Niemcy wiedzą o Polsce? Codziene sytuacje
Językowy precel Germanizmy w języku polskim

Norwegia
Pati Norway Polska okiem Norwega

Stany Zjednoczone
PAPUGA Z USA Co Amerykanie wiedzą o Polsce?

Szwecja
Szwecjoblog Szwedzkie słowa w języku polskim

Turcja
Turcja okiem nieobiektywnym Czy przybył już poseł Lechistanu?

Wielka Brytania
English with Ann MAM NEWSA czyli ile angielskiego jest w polskim

Włochy
Italia… Che meraviglia! Polacy – włoski punkt widzenia?
Primo Cappuccino Włoszki, które pokochały Polskę
Studia, parla, ama Czy wiesz, co mówisz (po włosku)?!

  • Pingback: Polsko-austriacki przekładaniec - Viennese breakfast()

  • Pingback: Włoszki, które pokochały Polskę: Fabrizia Scortecci - Primo CappuccinoPrimo Cappuccino - Blog o Włoszech, pracy pilota wycieczek, slow life, slow travel i slow coffee.()

  • Szulej

    Faktycznie, często zdarza spotkać się Hiszpanów, którzy przyjechali do Polski pracować. Dwóch moich kumpli od hiszpańskich pogadanek przy piwie, tak właśnie zrobiło. Obaj pracowali w firmie budowlanej, która weszła do Polski wraz z zamówieniami związanymi z organizacją EURO. A potem? Zostali. Poznali dziewczyny i zaczęli uczyć się polskiego. Z różnym skutkiem ale zakupy zrobią, a u fryzjera wytłumaczą czego oczekują. Nie zmienia to faktu, że jak ich słucham to się uśmiech pojawia. Takie to miękkie, trochę dziecinne, słowa nie te 😉 Ale ja pewnie podobnie brzmię po hiszpańsku.

    Pozdrowienia!

    • To prawda, trudno jest im się zupełnie wybyć tego hiszpańskiego miękkiego brzmienia. Ale to chyba tylko dodaje uroku takiemu wyuczonemu językowi polskiemu. Też bym chciała wiedzieć dokładnie „CO” oni słyszą, kiedy to ja przemawiam w ich języku i które dźwięki, słowa i zwroty najbardziej ich bawią, a może i drażnią. To jest coś z czym się trzeba pogodzić, bo przecież zupełne wyzbycie się naszego naturalnego brzmienia to takie trochę zagubienie części nas samych.
      Pozdrawiam również 🙂

  • :D:D:D Zepsuty telewizor 😀 Chińczycy też się dziwią lektorom 😀

  • Bardzo wiele punktów wspólnych z Francuzami 🙂

  • Ja myślę, że nasze akcenty -w obie strony- są mimo wszystko dość neutralne. Ale rzeczywiście Hiszpanie, którym nie do końca wychodzi wymowa naszych szeleszczących i syczących spółgłosek, przypominają nam polskie dzieci sprowadzające wszystko do ś, ć i ź. Z kolei Polacy, który wciąż poszukują hiszpańskiego s, są chyba słyszani „twardo” czy też „mocno” (Hiszpanie użyliby zdaje się właśnie tego słowa:”fuerte”). Tu znów kłania nam się kino. Kiedy w jakimś filmie jakiś Hiszpan ma grać Polaka, Rosjanina czy Rumuna, zamiast s wymawia coś w rodzaju z, akcentuje r, no i wychodzi takie mafijno-niegramatyczne: vozotros zois muerrrtos (jesteście martwi). To odnośnie komentarza Szuleja. Bo to, o czym piszesz ty, Dorota, to już dla mnie językowa alchemia, niezgłębiona i fascynująca.

  • Niemcy też dziwią się lektorom, rzadko znają coś takiego. Dubbing jest tu całkowicie normalny.

    Zaskoczyło mnie, że Hiszpanie uczą się polskiego z pobudek ekonomicznych. Kto by pomyślał 🙂 Z pobudek ekonomicznych to ja wyjechałam z Polski, podobnie mój brat i wszyscy inni młodzi ludzie z ulicy 🙂

    • Te pobudki ekonomiczne to oczywiście uproszczenie, ale z tego, co widzę za każdym boomem językowym stoją tak naprawdę pieniądze. Nauka chińskiego na poważnie jeszcze jakiś czas temu była nie do pomyślenia. Zresztą chińszczyzna do tej pory jest synonimem czegoś kompletnie niezrozumiałego. Teraz dzieci już w przedszkolu zaczynają się uczyć angielskiego i chińskiego, i nikogo to nie dziwi, bo Chiny to nowa potęga gospodarcza…
      W Niemczech pewnie się tego tak nie odczuwa, ale w Hiszpanii widać tę „modę na Polskę”, zwłaszcza jeśli chodzi o turystykę.

  • mon4

    O, nagle się okazuje, że „języka polska” może być taka śmieszna 🙂

  • Bardzo interesujący wpis, odkrywam sporo podobieństw między Włochami i Hiszpanami uczącymi się polskiego. Jednego mozna być pewnym: miłość to najlepsza motywacja do nauki języka 🙂

  • N.

    Świetny wpis, myślę, że uczenie innych swojego języka ojczystego to zawsze szansa na odkrywanie go na nowo. Uczenie języków obcych zresztą też 🙂 Na to, że możemy być „posiłkowymi anarchistami” z obcego punktu widzenia nigdy bym nie wpadła!

  • Ula

    Świetny artykuł! Francuzi też często rozpoczynają naukę polskiego z podobnych (miłosnych) pobudek, ale chyba nie są tacy wytrwali jak Hiszpanie 😉 A ci ostatni to na dodatek optymiści skoro wierzą w rozwój ekonomiczny Polski- nawet my sami w to w większości nie wierzymy..

  • Muszę się kiedyś przenieść do Hiszpanii !!! Właśnie przypomniało mi się czego w Stanach nie dostaję, mimo, że mam kilku hiszpańskojęzycznych znajomych (pewnie dlatego, że są to Latynosi a ci z Europy).
    Uśmiałam się do łez. Dużo pokazałaś w tym artykule hiszpańskiej natury i czaru, za którym trochę zatęskniłam.

    Czy nadal szkoła j. pol. dla obcokrajowców w Katowicach jest najlepsza? Gdzie Hiszpanie jeżdżą na te kursy?

  • Pingback: Germanizmy w języku polskim - Językowy Precel()

  • Jola

    Może to głupie pytanie jest, ale… Dlaczego Hiszpanie liczą te spółgłoski?

    • Jola, chodzi o to, że przeraża ich ta ilość spółgłosek w naszych wyrazach, wydają się nie do wypowiedzenia… Niektórych może to zniechęcić do dalszej nauki 🙂

      • Jola

        Czyli – z mojego doświadczenia – taka ilość spółgłosek działa na nich, jak na mnie te dłuuuuuugaśne niemieckie słowa? Nie zniechęcają mnie, ale wymówienie większości bardzo przeraża 🙂

  • Pingback: Polacy w Kirgistanie | O języku kirgiskim()

  • Pingback: 10 tekstów z 2015 roku – Hiszpański na luzie()

  • Ania W

    Mój mąż Hiszpan zawsze gdy dzieli się swoimi spostrzeżeniami o Polsce i o trudnym języku polskim, to z dumą przy kolegach wymawia nazwę mojej miejscowości „Pszczew”, skrupulatnie zaznaczając, że na początku jest 5 spółgłosek hehe

  • Pingback: Gramatyka języka polskiego dla Hiszpanów. Czy nauka przypadków może być przyjemna? – Hiszpański na luzie()

  • Pingback: 10 podobieństw między Alzacją a Polską • Moja Alzacja()