Nowy Hiszpański na luzie

A jednak, okazało się, że boję się zmian. Chociaż ze stosunkową łatwością przychodzi mi pakowanie walizek i przemieszczanie się z miejsca na miejsce, tym razem przeprowadzka z blogspotu na wordress kosztowała mnie… kilka lat! Przywiodły mnie tu marzenia o czystym, responsywnym szablonie i pięknie wyglądających tekstach, które aż chce się czytać (i pisać!!!). I mam nadzieję, że i Wam się spodoba na nowym Hiszpańskim na luzie, który, w moim zamyśle, ma być nie tylko ładniejszy, ale też bogatszy w ciekawe treści dla wszystkich miłośników hiszpańskiego i Hiszpanii.

Co nowego?

Własna domena, własny hosting i bardziej nowoczesny wygląd bloga. Wreszcie jest porządna wyszukiwarka, dzięki której szybko przeszukacie archiwum i znajdziecie interesujące was słówka i frazy. Wreszcie jest informacja o autorce z jakimś przyzwoitym zdjęciem, na którym nie jestem tylko rozmytą plamą. Jest nawet nowe, proste logo, z którym, mam nadzieję, będziecie od teraz kojarzyć tę stronę. Elegancki podział na kategorie i niezwykle wygodne tagi, które ułatwiają poruszanie się między tekstami [ta akurat część strony nadal pozostawia wiele do życzenia… postaram się wsyzstko dopieścić w najbliższym czasie]. Pod każdym tekstem – powiązane treści, które raz lepiej raz gorzej pomagają odkrywać wpisy ukryte gdzieś w otchłani czasu. Jeszcze nie jest idealnie, ale wszystko zmierza ku lepszemu.

Blog o języku hiszpańskim i…

Ale nie wszystko się zmienia. Nie zmienia się nazwa bloga ani jego tematyka. Nadal będzie o hiszpańskim i wszystkim, co związane z językiem, kulturą i życiem w Hiszpanii. Nazwa bloga sugeruje blog typowo językowy? Wychodzę z założenia, że nie ma języka bez jego użytkowników, ludzi z krwi i kości, którzy mają swoje przyzwyczajenia i manie, złote zasady i dziwaczne fobie… Ludzi, z którymi miałam możliwość dzielenia ostatnich kilku lat, prywatnie i zawodowo, na ulicy, w pracy i w domu.

Nie ma języka bez humoru, ironii, podtekstu, tego co niewypowiedziane i co unosi się gdzieś pomiędzy zwerbalizowanymi myślami.

Nie ma języka bez kultury i Kultury, czyli tego wszystkiego, co składa się na codzienność użytkowników tego języka i na ich materialne, ale też niematerialne dziedzictwo.

Trudno o perfekcyjność w języku bez znajomości jak jego użytkownicy myślą, co sobie cenią, z czego się śmieją, a co ich przeraża. Może nigdy nie będziemy w stanie ich przejrzeć na wylot, nie odgadniemy wszystkich zagadek „hiszpańskiego umysłu”, o ile taki jeden spójny sposób myślenia i widzenia świata w ogóle istnieje. Ale możemy próbować! A kluczem są żarty, przysłowia, sposób, w jaki opisują rzeczywistość słowami.

O tym wszystkim jest ten blog.

Nie ma bloga bez czytelników

Bądźcie, czytajcie, komentujcie, piszcie listy. Wasze krytyki przypominają mi jak wiele jeszcze muszę się nauczyć. Wasze pytania skłaniają do poszukiwań. Wreszcie, spotkania i rozmowy z Wami, zarówno te wirtualne jak i te na żywo, są dla mnie ogromną inspiracją i motywacją.