Naturalność i swoboda w rozmowie po hiszpańsku. Sztuczki

Uczysz się języka już jakiś czas, masz świetne podstawy teoretyczne, a w mowie nadal wydaje się, że ledwo klecisz zdania… Coś jest na rzeczy: masz w swoim zasięgu odpowiednie narzędzia (słownictwo, gramatykę, wymowę), masz treść (wiesz co chciałbyś powiedzieć), brakuje ci tylko jednego: wiedzieć JAK mówić, by przynajmniej sprawiać wrażenie płynnego i swobodnego posługiwania się językiem. Oprócz wielu godzin praktyki, musisz jeszcze nauczyć się kilku sztuczek. Niby takie oczywistości, a mówiąc w obcym języku, zapominamy o nich kompletnie.

Nie musisz być jak karabin maszynowy. Graj na zwłokę

Hiszpanie bardzo szybko mówią. To prawda. Język hiszpański znajduje się w czołówce „rozpędzonych” języków. Ale nie wszyscy mówią szybko. Nieco wolniejsze mówienie może mieć na celu osiągnięcie różnych celów: skupienie na sobie uwagi rozmówcy, wymawianie słów z większym przekąsem, lepsze uporządkowanie wypowiedzi. To może być też nasz znak rozpoznawczy. Po prostu mówimy nieco wolniej. Nie jest to żadna przeszkoda ku płynności mowy, wręcz przeciwnie, gra na naszą korzyść.

Zająkaj się z gracją

Zastanawiamy się na przykład jak powiedzieć „kupiłam sobie maszynę do szycia”. Mamy już me he comprado una máquina ——-, drugi człon błąka się jeszcze gdzieś na przedmieściach pamięci. Zaczynamy więc głośno od me he comprado una… una máquina… una máquina… máquina de… Jest spora szansa, że po wypowiedzeniu pierwszej części wyrażenia na głos, nasza pamięć się obudzi i przypomnimy sobie resztę. Jeśli nie, jest ogromne prawdopodobieństwo, że ktoś z rozmówców podpowie nam de coser. załatwiając tym całą sprawę.

Znajdź swoje „powiedzonko”

Wielu ludzi ma takie swoje powiedzonka, czasem jest to jedno słówko, których używa tak często, że stają się ich znakiem rozpoznawczym. Dla niektórych jest to „prawda”, dla innych „dokładnie”, „mocium panie”… w języku hiszpańskim może to być na przykład bueno, ya, sí, qué te parece. Do dziś wspominam jednego z moich profesorów, już świętej pamięci, który zanim na dobre się rozkręcił w jakiejś wypowiedzi po hiszpańsku, strzelał najpierw serią powtarzanego n-razy pues, pues, pues, pues…. Wiecie ile w tym czasie słówek jesteście sobie w stanie przypomnieć i uporządkować? W dodatku takie jąkania i własne powiedzonka brzmią naturalnie. Powiedziałabym nawet, że zdarzają się częściej rodowitym użytkownikom niż uczącym się, u tych ostatnich wywołują jakiś rodzaj paniki: „co sobie o mnie pomyślą jak będę się tak powtarzać?”. Pomyślą sobie, że pewnie masz wujka w Pampelunie, albo przez ostatnie lato szalałaś po Madrycie. Czyli, że nieźle sobie radzisz!

Zawieszaj głos

Czasem zagalopuję się w jakiejś wypowiedzi i nie wiem do końca jakim słowem najlepiej ją dokończyć. Albo w ostatnim momencie wolę ugryźć się w język. Wtedy z pomocą przychodzi nam niezwykle popularne i naturalne rozwiązanie: zawieszenie głosu. Na przykład. Rozmawiacie ze znajomą o trzeciej osobie, nie wiesz do końca co znajoma o niej sądzi, lepiej więc żebyś sama nie wyraziła się zbyt dobitnie. Czy „Jacinta tiene un carácter fuerte” można już uznać za obrazę? Trzy kropki ratują nas w tej i podobnych sytuacjach: Jacinta tiene un carácter…. Niejako pozostawiamy rozmówcę z odpowiedzialnością za interpretację całego zdania, w zależności co sobie w te trzy kropki wstawi.

Nie odpowiadaj jednym słowem

Krótkie, ucinające wypowiedzi typu „sí” i „no” sprawiają wrażenie, że albo nie masz nic do powiedzenia, albo jeszcze gorzej: nie potrafisz powiedzieć nic więcej. Musimy dążyć do zredukowania tego efektu. Wykorzystaj wyuczone formułki, albo twórz swoje własne, ważne, żeby zawsze wydawało się, że to ty masz ostatnie słowo.

– ¡Qué buen día hace!
/ ¡Ya te digo! / ¡Se está genial! / Apetece salir por allí…


– ¡Qué tonta es Manuela!
Sí /  Cuanta razón tienes / Tú lo has dicho / Ya, es un personaje


– ¿Me dejas tus apuntes para el examen?
/ Bueno, si me lo pides así… / Venga, sin problema / Claro, cuenta conmigo.

Wykrzykuj i gestykuluj

Wyrazy dźwiękonaśladowcze i wykrzykniki mają ogromne znaczenie w swobodnej rozmowie. Nie możesz po prostu budować zdań jak robot (im bardziej literacko doskonałe są te zdania tym gorzej!), musisz je okrasić jakimiś emocjami. Ochy i achy są konieczne do zachowania pozorów naturalności. Ważne, żeby towarzyszyły im również odpowiednie gesty, przewrócenia oczami i wydymanie ust. Opanowanie tych wszystkich technik może zająć trochę czasu, ale w końcu pewne rzeczy wejdą w nawyk. W celach naukowych, najlepiej przyglądać się Hiszpanom i papugować za nimi. To fakt, że Polacy nie są tacy wylewni i porozumiewają się na zasadzie tzw. kamiennej twarzy, ale warto spróbować się „powygłupiać” i wyrazić trochę więcej emocji. Ten wpis może się przydać.

To tyle, na początek. Nie wyczerpałam tematu, ale macie już jako takie pojęcie o co chodzi. Ci bardziej uważni już to widzą. Niestety, tak, nie pomyliliście się, już sam tytuł to oksymoron (naturalne sztuczki?!). Dla osiągnięcia większej naturalności mowy w obcym języku potrzebna jest spora dawka sztuczności, teatru, odgrywania jakiejś obcej nam roli. Można tylko mieć nadzieję, że z czasem wejdzie nam to w krew i rozgościmy się w języku na tyle, by nie czuć się ja pajac wykrzykujący guau tíooooo qué chulo, oleeee zamiast tego, co polskie serce podpowiada, czyli czegoś w rodzaju: „no, fajnie”.