Creíque y penseque

Ile razy słyszymy i sami używamy wymówek opartych na tym co „myśleliśmy” albo w co „wierzyliśmy”? Używamy ich nie zdając sobie sprawy, że niewiedza nie usprawiedliwia i stąd biorą się takie, na przykład chwytające za serce wypowiedzi:

Myślałem, że można tutaj zaparkować… 
Byłem przekonany, że egzamin jest o 12 a nie o 10…
Ale ja myślałam, że nie trzeba się rejestrować…

Jest to oczywiście coś uniwersalnego, ta naiwność, ten brak rzetelnej informacji, a czasem też strategiczne uciekanie się do „ale ja myślałem…”, zdania, którym zdajemy się na łaskę i niełaskę otaczających nas osób, licząc, że oni też „nie wiedzą”, że ignorantia non est argumentum.

Hiszpanie mają ciekawe powiedzenie na ten temat. W języku hiszpańskim, te same usprawiedliwienia nawiązujące do niewiedzy zaczynają się od czasowników pensar que (myśleć że) i creer que (wierzyć, myśleć że). W czasie przeszłym (Indefinido): creí que, pensé que. Wygląda na to, że społeczeństwo zmęczyło się takimi wymówkami, bo piętnowane są one dobitnie, różnymi wersjami poniższych sentencji:

(el) creíque y (el) penseque son hermanos de(l) tonteque

A Creíque y a Penseque los ahorcaron en Madrid
Don Creíque y Don Penseque eran amigos de Don Tonteque

W dowcipny sposób daje się tym samym do zrozumienia, że osoba uciekająca się do pensé que… i creí que… jest niemądra, głupia (tonto, „tonteque”) i, że byli już tacy co w ten sposób zasłużyli sobie na szubienicę w Madrycie (ahorcar – powiesić).

Czasem wystarczy odpowiednio karcącym tonem wypowiedzieć po prostu creíque y penseque…, aby nasz rozmówca przestał mnożyć kolejne wymówki i zrozumiał, że tym razem brak wiedzy go nie uratuje.
Może więc lepiej od razu przyznać się do błędu i zapłacić ten mandat za przechodzenie przez ulicę gdy zielone światło zaczyna już mrugać?

Może lepiej darować sobie to sztampowe „myślałem, że to było na jutro”?