Jak hiszpański wpływa na nasz język polski?

Natknęłam się ostatnio na ciekawy artykuł o tym, jak znajomość hiszpańskiego i mieszkanie w Hiszpanii wpływa na ojczystą mowę Anglików. WPŁYWA to mało powiedziane, bo w cytowanym tekście była mowa o tym jak hiszpański zanieczyszcza ich język. Sama przy okazji zaczęłam się zastanawiać, jakimi hiszpańskimi naleciałościami „zabrudził się” mój język polski. Oto co zaobserwowałam:

1. Biorę autobus

To chyba jedna z najbardziej typowych interferencji między językiem hiszpańskim a polskim, bo słyszę ją u wszystkich znajomych hiszpańskojęzycznych Polaków. Po hiszpańsku powiemy coger el autobús, coger el tren, coger el taxi… i tak dalej, określając wsiadanie do autobusu przy pomocy czasownika coger „brać”. To tak, jakbyśmy po polsku zawsze „łapali” środek transportu. Siłą rzeczy, po jakimś czasie Polacy wracający z Hiszpanii już nie wsiadają do autobusu, tylko po prostu biorą go, naśladując hiszpański wzorzec.

**Biorę autobus** do centrum i w pięć minut jestem na miejscu!

2. Czasem zapominam o istnieniu spójnika „a” (w polskim)

Nasz piękny język polski posiada dwa spójniki odpowiadające hiszpańskiemu y: a i i. Rozwiązanie hiszpańskie (gdzie mamy tylko i wyłącznie „y”) wydaje się więc przyjemnym ułatwieniem. Zarówno w zdaniu Ania ma pięć lat, a Adaś cztery jak i w zdaniu Ania ma pięć lat i jest bardzo mądra w hiszpańskim używamy spójnika „y” (Ana tiene cinco años y Adán tiene cuatro, Ana tiene cinco años y es muy lista). Po jakimś czasie takiego systematycznego „ułatwiania sobie życia” po hiszpańskim, może wejść w nawyk łączenie wszystkich tego typu zdań poprzez „i”, również wtedy, gdy mówimy po polsku.

Ania ma pięć lat **i** Adaś ma cztery

3. Nowe ochy i achy

Coś się poprzestawiało w moich wykrzyknikach (przypominam o wpisie na temat wyrażania emocji i onomatopejach w hiszpańskim). Przez dłuższy czas nie mogłam się przestawić na hiszpańskie odpowiedniki naszego „o jejku”, ale teraz już wdarły się już do mojej mowy, również wtedy, gdy bez zbytniego zastanawiania się mówię po polsku. Prym wiedzie ay oznaczające ból, żal, strach lub zawód. Wkrada się też czasem ups, które jednak przyjmuję z większym spokojem, bo jest bardziej uniwersalne.

4. Wszystko może być SUPER

Królujący w nowoczesnej młodzieżowo-slangowej odmianie języka hiszpańskiego przedrostek super– zaczyna mi pasować do wszelkiego rodzaju przymiotników. Superzmęczony? Superzabawny? Supersuper? Staram się tego unikać, ale widzę, na przykład, że bardziej naturalnie przychodzi mi stopniowanie właśnie poprzez „super” niż „nasze polskie” mega i tym podobne.

5. Do widzenia na dzień dobry

Kiedyś w czasie pobytu w Polsce odpowiedziałam pozdrawiającej mnie na ulicy osobie słowami „do widzenia”. W momencie zdałam sobie sprawę, z popełnionej „gafy” bo dziwacznie zabrzmiała w moich uszach po polsku taka oto wymiana grzeczności:

A: Dzień dobry.
B: Do widzenia.

Moje „do widzenia” bierze się z hiszpańskiego sposobu pozdrawiania, gdzie często mijając się na korytarzu lub na ulicy możemy wymiennie używać słów powitania i pożegnania, odpowiadając na przykład na hola zwrotem hasta luego (pisałam coś o tym tutaj). Zazwyczaj zdarza się to, gdy druga osoba (ta od hasta luego) wychodzi z pracy, kieruje się do domu lub w zupełnie inną stronę niż przedmówca. Tym samym daje znać, że, owszem, grzecznie pozdrawia, ale niestety nie ma czasu na dłuższe pogaduszki.

A jakie hiszpańskie wpływy i naleciałości zaobserwowaliście u siebie?

O tym jak hiszpański wpływa na nasze spojrzenie na świat pisałam tutaj.