Cochinillo

Przy okazji międzyblogowych dyskusji po ostatniej, gastronomicznej edycji W 80 blogów dookoła świata, wspólnie z innymi uczestnikami doszliśmy do wniosku, że w każdej kuchni świata znajdzie się coś co wzbudza kontrowersje w innych szerokościach geograficznych. O jedzeniu kotów przeczytacie na blogu Szwajcarskie Blabliblu, u mnie będzie bardziej swojsko (nie bójcie się miłośnicy domowych chomików i świnek morskich), choć przedstawiany tu cochinillo to też nie jest potrawa dla osób bardzo wrażliwych.

To danie może zmrozić krew w żyłach nawet u Polaka (nie-wegetarianina). Chodzi o cochinillo de Segovia, przysmak zwłaszcza z regionu Kastylii. Cochinillo lub lechón to taki wieprzowy niemowlak, prosię ssące przeznaczane do uboju zanim osiągnie 3 tygodnie (tak jest w przypadku tego oryginalnego cochinillo de Segovia DO). Zwierzątko waży wtedy od 3,5 do 6,5 kilo. Ten proceder ukracania życia śwince w tak młodym wieku może szokować, w końcu mamy do czynienia z maleństwem, które nie żywiło się niczym poza mlekiem matki. Ponoć właśnie temu zawdzięcza swój delikatny smak i wyjątkową kruchość. Świnki piecze się w całości a ich mięso jest tak delikatne, że do krojenia używa się… talerzy. 

źródło
Niby to tylko świnka, prosię pieczone, które i na polskich wiejskich stołach można znaleźć… ale z tego co obserwuję w polskich przepisach i na zdjęciach, nasze świnki dożywają nieco starszego wieku. Poza tym ich prosiaczkowość kamufluje się jakimiś jabłkami w ryjku, sałatą w uszach, itd., no i nie słyszałam o szatkowaniu ich za pomocą talerzy! A że prosiaczki na stole szokują Polaków widać wyraźnie w tym artykule, który pojawił się gdy, o zgrozo!, ktoś zauważył całe prosiaczki zafoliowane w lodówkach w macro.
W hiszpańskiej kuchni sporo je się takiego młodego mięsa. Bardzo młode kurczaki sprzedawane w całości do pieczenia to picantones, jagnięta to corderos lechales lub lechazos, młode kózki (do 4 miesięcy): cabritos. No i oczywiście młode gołąbki, pichones. Biorąc pod uwagę warunki w jakich żyją przeznaczone na ubój zwięrzęta, zastanawiam się czy poświęcanie ich wcześniej jest takim wielkim okrucieństwem…
A jakie odczucia wzbudza w Was świnka Babe na talerzu? Radzę się ustosunkować przed Świętami, te maleństwa są jednym z typowych rarytasów bożonarodzeniowych.