Cenas y comidas de navidad (spotkania opłatkowe bez opłatka)

W okresie świątecznym Hiszpanie nie dzielą się opłatkiem, nie są też wielkimi specjalistami w składaniu sobie szczególnie wyrafinowanych życzeń świątecznych (¡Feliz Navidad! lub ¡Felices Fiestas! zazwyczaj wystarczają). Dlatego nie ma w Hiszpanii miejsca na znane nam „spotkanie opłatkowe” bądź „wieczór opłatkowy” organizowany przez firmy i szkoły. Nadrabiają jednak własnymi tradycjami i zwyczajami.

Hiszpanie uwielbiają organizować mniej lub bardziej uroczyste przedświąteczne spotkania. Najczęstszym rozwiązaniem jest wspólne wyjście na obiad (comida de navidad) lub na kolację (cena de navidad) w tygodniach poprzedzających przerwę świąteczną. Takie biesiadowanie organizowane jest przez grupy przyjaciół, współpracowników, wydziały na uczelni, a nawet grupy aerobikowe, grupy na w szkołach językowych albo kółka zainteresowań. Na porządku dziennym jest spotykanie się przy wspólnym stole z wieloma grupami znajomych, nawet jeśli jedyne co ich z nami łączy to fakt, że przez ostatnich kilka miesięcy wspólnie rozciągaliśmy się na matach (ćwicząc jogę) albo uczyliśmy się słówek po chińsku. Oczywiście, tych różnych towarzystw się nie miesza.

Kolacje to zdecydowanie bardziej elegancka opcja i na nią decyduje się większość firm, w wielu, to właśnie firma zaprasza pracowników na kolację w restauracji, to znaczy, płaci za nich (taka kolacja organizowana przez miejsce pracy zazwyczaj nazywa się cena (de navidad) de empresa. Ciekawe jest to, że przez te urocze cenas de navidad powstają zupełnie poważne kampanie społeczne… przeciwko siadaniu za kierownicą po alkoholu! Otóż wieczorowe pory w te ostatnie dwa weekendy przed świętami uważane są za 1) czas bonanzy dla taksówkarzy i restauratorów; 2) jedne z bardziej niebezpiecznych momentów dla pieszych i rowerzystów; 3) okresy wzmożonego ruchu nietrzeźwych kierowców na ulicach hiszpańskich miast.

No bo kto wychodzi z kumplami z pracy i z szefem i nie napije się wina? Jak tu grzecznie odmówić, gdy wznoszony jest toast za podwyżki dla wszystkich w nowym roku? W związku z tym, od drugiej połowy grudnia ruszają kampanie policji przeciwko nietrzeźwym kierowcom. Rośnie liczba mundurowych na ulicach i wzmagają się kontrole poziomu alkoholu i narkotyków we krwi. Przecież na takiej kolacji może zdarzyć się wszystko, kto wie kto tam sobie będzie nosek pudrował i czym.

Co roku można też przeczytać tendencyjne artykuły z poradami jak się na taką kolację ubrać, co wypada a co nie, o czym rozmawiać i na co uważać, żeby nie zrujnować sobie kolejnego roku w pracy. Pierwsza rada jest taka, żeby nie szukać wymówek i na taką kolację koniecznie się wybrać, chodzi oczywiście o to, żeby dobrze wypaść przed szefami i polepszyć stosunki z kolegami z pracy. Zasadniczo na te kolacje nie zabiera się osób towarzyszących, małżonków ani partnerów, to ma być okazja do spędzenia czasu ze współpracownikami (z którymi i tak spędzamy większą część dnia…). I chociaż jedną ze złotych rad jest, żeby nie przesadzać z alkoholem i zachować trzeźwość umysłu i rozplątany język, to jednak ekscesy bardzo często się zdarzają. W wielu przypadkach szaleństwo nie zaczyna się w czasie kolacji, ale później, podczas obowiązkowych drinków, na które wybiera się całe towarzystwo lub jego część.

Miałeś okazję uczestniczyć w takim spotkaniu przedświątecznym w Hiszpanii? Jakie były Twoje wrażenia?