Boże Narodzenie w Hiszpanii. Rady i przestrogi dla nowicjuszy

Święta tuż tuż, warto więc odświeżyć sobie podstawowe informacje o świętach w Hiszpanii. Kto przynosi prezenty w tym okresie i czy znajdziemy je pod choinką? Kim jest ta dziwna postać kucająca za drzewem w szopce? Dlaczego 22 grudnia wystrojone dzieci śpiewają długaśne numery w hiszpańskiej telewizji? Co może spotkać nieuważnego turystę 28 grudnia? O wszystkim dowiesz się z tego tekstu.

1. Miej wyrozumiałość dla nałogowych hazardzistów

Chyba bym się zaczęła martwić gdyby w listopadzie i w grudniu nikt nie zaproponował mi kuponu na loterię. Hiszpanie mają świra (nie wahajmy się użyć tego słowa) na punkcie swojej Lotería. W świątecznej edycji stawka jest bardzo wysoka: gra się o Gordo (Grubasa), czyli nagrodę główną, o wartości, bagatela, 4 milionów euro!! Działanie hiszpańskiej loterii jest skomplikowane i do dziś nie udało mi się zgłębić jej tajników (nie starałam się zbyt mocno, nigdy też nie grałam). Chodzi generalnie o to, że o ile główna nagroda należy się za cały numer, to kupuje się tzw. décimos czyli dziesiąte części numeru. Każda z nich może być warta 1/10 nagrody głównej (400 000). Poza tym, są oczywiście inne nagrody o nieco niższej wartości. Numerów do wyboru jest sporo bo aż 100 000, każdy numer podzielony jest na dziesiątki a dziesiątki, z kolei, na cząstki, tzw. participaciones. Częstym procederem jest sprzedawanie cząstek dziesiątki np. w barach, w miejscach pracy, albo kupowanie na spółkę ze znajomymi. Może się więc okazać, że dziesiątki osób na raz kupiły cząstki tego samego numeru, więc oszacowanie wysokości wygranej staje się praktycznie niemożliwe! Losowanie Lotería de Navidad (Sorteo Extraordinario) odbywa się 22 grudnia w sposób bardzo szczególny: specjalnie przygotowane do tego dzieci ze szkoły San Ildefonso losują numery (wszystko można śledzić na żywo w telewizji) i głośno je odśpiewują.

2. Zapomnij o makowcu i piernikach

Hiszpańskie słodycze i wypieki świąteczne bardzo różnią się od tradycyjnych polskich ciast i ciasteczek. Większość z nich to nugaty na bazie migdałów, miodu lub żółtek (turrón), marcepanowe figurki, ulepki z fig i daktyli, sypkie ciasteczka z mąki i tłuszczu o anyżkowym aromacie (polvorones). Wszystkie te smaki są bardzo egzotyczne dla niewprawionego polskiego podniebienia, ale uwaga, uzależniają!

3. Liczysz na prezenty? Uzbrój się w cierpliwość

Tradycyjnie, hiszpańskie dzieci dostają prezenty nie pod choinkę, ale od Trzech Króli, którzy odwiedzają Hiszpanię 6 stycznia. Towarzyszą temu specyficzne parady  (Cabalgata de Reyes Magos), w czasie których na ulice miast wyjeżdżają królewskie pojazdy, a królowie ze Wschodu pozdrawiają z nich dzieci i rzucają im słodycze i drobne upominki. Hiszpanie uwielbiają takie przebieranki, świętowanie na ulicy, wiwatujące tłumy i przytupywanie w rytm muzyki. A dzieci wierzą w magię świąt, która sprawia, że ci sami trzej królowie na raz pojawiają się we wszystkich miastach kraju…
Zarówno dzieci jak i dorośli mogą się w tych dniach zajadać do woli pysznym wypiekiem Roscón de reyes, który najłatwiej można opisać jako wieniec z ciasta drożdżowego posypany granulowanym cukrem, przyozdobiony kandyzowanymi owocami i przełożony kremem lub bitą śmietaną… Coś pysznego! W cieście ukryte są tym dwie niespodzianki (uwaga na zęby!): ziarno bobu i malutka figurka. Kto dogryzie się do figurki, ten na jeden dzień zostaje „królem”, komu trafi się bób, będzie musiał zapłacić za ciasto.

4. Nie daj się nabrać 28 grudnia

Rzeź niewiniątek wydaje się może jedną z bardziej krwawych historii biblijnych, jednak we współczesnej Hiszpanii jest to okazja do robienia sobie nawzajem niewinnych żartów (inocentadas). Właśnie 28 grudnia (a nie w kwietniu) obchodzone jest tutejsze Prima Aprilis. Trzeba więc uważać na posoloną kawę, keczup w butelce szamponu, śmieszne karteczki przyczepione na plecach, itd. Nabiera się nie tylko przyjaciół i rodzinę, nabieranie daje się we znaki również w mediach. Gazety publikują fałszywe informacje, dzienniki pokazują niestworzone historie, które zaraz następnego dnia dementują. Kto wie, co spróbują nam wmówić w tym roku? Kryzys się skończył? Słodycze nie tuczą? A może w madryckim zoo właśnie urodził się mały pterodaktyl?

5. Nie zdziw się gdy spotkasz nietypowe postacie w szopce

Hiszpańskie szopki to prawdziwe dzieła sztuki, pełne budynków i postaci dopracowanych w najdrobniejszych szczegółach. Te największe można podziwiać godzinami, zajmują cały pokój i przedstawiają nie tylko szopkę, ale też Betlejem i okolice. Na straganach piętrzą się miniaturowe owoce, w piekarni migoce światełko i przez okno można zobaczyć świeżo „upieczony” chleb. Nie brakuje dzieci bawiących się na ulicy, gołąbków na drzewach, gospodyń plotkujących za rogiem garncarni. Kto się bacznie przyglądnie, znajdzie również typową postać znaną w Katalonii i okolicach Walencji jako caganer (od cagar – robić kupę), czyli przykucniętego gdzieś pod drzewkiem, za studnią lub między zaroślami pastuszka, który oddalił się od gwaru ulicy „za potrzebą”. Tego typu postacie przypominają, że nic co ludzkie nie jest obce również tak doniosłym wydarzeniom jak Boże Narodzenie. W figurki caganer z opuszczonymi spodniami (lub spódnicą) wcielają się co roku najbardziej znane postacie ze świata polityki i sztuki (przecież nawet król i Angela Merkel chodzą do toalety).

6. Potrenuj połykanie na czas

Jedną z typowych tradycji sylwestrowych jest połykanie winogron na czas. Winogron jest dwanaście, tyle samo co uderzeń zegara północy rozpoczynającej Nowy Rok. Kto chce sobie zapewnić urodzaje przez następnych 12 miesięcy powinien już dziś zacząć ćwiczyć połykanie na czas. 12 winogron to przecież całkiem spora garść! Czasem jako zamiennik surowych owoców podawane są słodkie okrągłe żelki, ale wyzwanie pozostaje to samo: połknąć (myślę, że nie ma przeciwskazań co do wcześniejszego rozgryzienia) 12 kuleczek, jedną na każdy miesiąc. Warto więc zaplanować sobie w miarę trzeźwo pierwsze kilka godzin nocy Sylwestrowej, żeby te zabawy nie skończyły się na pogotowiu.

7. Wyciągnij z szafy czerwone majtki ze studniówki

Jeden z Sylwestrowych przesądów mówi, że czerwona bielizna założona tej nocy może przynieść szczęście w nowym roku. Trudno to potwierdzić, trudno też obalić, więc chyba najbezpieczniej będzie jednak założyć te czerwienie, zaszkodzić nie zaszkodzi, a może pomoże?

Ten wpis pojawił się w związku z akcją “Blogowanie pod jemiołą“ 2014 . Oficjalnym patronem akcji był wydawnictwo LektorKlett.