¡¿Qué me estás contando?!

Jeśli komunikujemy się z innymi ludźmi (zakładam, że pustelnicy wśród Was są w mniejszości), nawet jeśli generalnie nasi rozmówcy są na poziomie, to w końcu w jakimś momencie odczujemy tę nieodpartą potrzebę, żeby komuś wygarnąć; co ty wygadujesz?! Czy to w zażartej dyskusji o polityce, czy też w niewinnie się zapowiadającej rozmowie o obejrzanym ostatnio filmie „Interstellar”, nerwy kiedyś nie wytrzymają. Wtedy z nieba spada nam zwrot, którym dosłownie pytamy (albo pytamy z wyrzutem, jeśli tych wykrzykników jest więcej niż pytajników): Co ty opowiadasz? ¡Qué me estás contando!

Co ty opowiadasz?!

Nie jest to konstrukcja jakoś szczególnie niegrzeczna ani wulgarna, chociaż oczywiście wszystko zależy od sytuacji. To nie to samo zakwestionować sens wypowiedzi wykładowcy albo pani na poczcie (konsekwencje będą prawie na pewno bolesne w obu przypadkach), co zarzucić bełkot koledze, siostrze czy znajomej z warzywniaka.

Bardzo istotna jest intonacja, z jaką wypowiadamy te słowa. Może ona całkowicie zmienić wydźwięk naszej wypowiedzi, dlatego to właśnie głosem modulujemy poziom oburzenia, niedowierzania, pogardy, niechęci… W podtekście prawie zawsze przekazujemy: „ja wiem lepiej”, „znamy się nie od dziś”, „nie ściemniaj”, i tak dalej.

Co za brednie?

Ciekawe jest to, że ten sam hiszpański zwrot, w identycznej formie używany jest w odniesieniu ogólnym do osób trzecich (niekoniecznie obecnych w konwersacji), albo bezosobowo, gdy kwestionujemy jakieś generalne bzdury, które ktoś kiedyś opowiedział, napisał, opublikował… Na przykład, opowiadamy znajomym z rozgoryczeniem jak to źle nas potraktowano w urzędzie. Paskudny pan w okienku powiedział, że nasze podanie zostało odrzucone, bo nie załączyliśmy na czas wszystkich potrzebnych dokumentów. No i czy to nie są wierutne bzdury?!

Qué me estás contando, w takim kontekście, nawiązuje do tego, co w tamtym momencie, gdy w bezsilności zagryzaliśmy wargi przy okienku, powiedzielibyśmy do urzędnika. Tak jakbyśmy cytowali samych siebie, swoje myśli z przeszłości. I chociaż w wyrażeniu nadal pojawiają się formy drugiej osoby (tú, estás), a czas nie zmienił się na przeszły (estás contando), wcale nie odnosi się do znajomego, z którym właśnie gawędzimy, ale do tamtego nieugiętego pana z wąsem, który nie chciał nam pójść na rękę.

Inny przykład z internetu. Niezadowolony po swoim pobycie w hotelu, internauta pisze recenzję wielce oburzonym tonem, zatytułowaną „Tres estrellas!! Pero qué me estás contando??”. Nasz zwrot brzmi tutaj oskarżająco, wyzywająco. Jakie trzy gwiazdki?! CO ZA BREDNIE?

Nawiązując do tego ostatniego użycia ogólnego/bezosobowego, proponuję Wam przećwiczenie tego powiedzenia przy najbliższej okazji, gdy będziecie trzymać w ręku rachunek (obojętnie za gaz, prąd czy za obiad w restauracji, na pewno będzie zawyżony). ILE?! AŻ TYLE? Nawet mi nie mów!! (to tak łagodnie). ¡¿QUÉ ME ESTÁS CONTANDO?!