Al pan, pan, y al vino, vino

Bądźmy szczerzy. Nazwijmy rzeczy po imieniu. Możemy to zrobić po prostu tłumacząć polskie wyrażenie na hiszpański, bo istnieje identyczny odpowiednik: llamar las cosas por su nombre. Wygląda na to, że to prawda uniwersalna; internetowe źródła odwołują się do starego chińskiego przysłowia: 

El principio de la sabiduría consiste en llamar a las cosas por su verdadero nombre.

Nie wiem jak Chińczycy, ale Hiszpanie mają jeszcze jeden frazeologizm o identycznym znaczeniu; o wiele bardziej swojski i zaczerpnięty wielką chochlą prosto z kultury śródziemnomorskiej:

(Llamar) al pan, pan y al vino, vino; nazywajmy chleb, chlebem a wino, winem.

Od razu przenosimy się do rasowej hiszpańskiej spiżarni, w której delikatne kromki chleba polane złocistą oliwą okraszane sa wybornym winem z pobliskiej winnicy. Nie mogło być mowy o innych składnikach. Wino stanowi jeden z pilarów hiszpańskiej kultury kulinarnej; czerwone, białe, różowe… najczęściej wytrawne, pite do obiadu i kolacji, nie wiadomo już czy dla zwiększenia animuszu biesiadników, dla lepszego trawienia czy po prostu, żeby cieszyć się jego niepowtarzalnym aromatem. No i, oczywiście, chleb. Chociaż Polacy znający typowo dostępne chleby hiszpańskie (te przypominające bagietki) mogą się oburzać, że taki chleb to nie chleb, nie ma chrupiącej, brązowej skórki, ani śladu kwaskowatego posmaku, który nasz chleb zawdzięcza zakwasowi, żadnych przypraw (na darmo szukać tu czarnuszki, kminku czy maku). Jednak dla Hiszpanów chleb jest czymś wyjątkowym: w czasach biedy i kryzysu, gdy niczego już nie było, był przynajmniej chleb, nawet ten twardy, czerstwy, suchy… ale jednak chleb, który utrzymywał przy życiu całe rodziny. Do dziś dnia zachował się zwyczaj podawania chleba do posiłków, nawet do makaronów i ryżu (nikogo nie dziwi czyszczenie talerza po fideua kawałkiem chleba). 
źródło zdjęcia: http://www.panoramio.com/photo/51789265
Więc, wracając do naszego powiedzenia, jeśli mamy nazywać rzeczy po imieniu, zacznijmy od podstaw, od tego co stoi na stole i co jest bliskie naszym sercom i żołądkom: chleb chlebem, a wino winem. Mądrość ludowa pokazuje, że szerość, również w kwestiach największej wagi, zaczyna się u podstaw, od rzeczy najbardziej prozaicznych, a takimi są dzisiejsi bohaterowie: chleb i wino.