Trzydziestoletni pan młodzieniaszek

Reklamy telewizyjne są dla mnie przebogatym źródłem informacji o społeczeństwie i o tym jak ono myśli. Ostatnio zwróciła moją uwagę reklama cudownego leku przeciwko wypadaniu włosów. Pokazanych jest kilka osób, które słyszą od innych komentarze, które powinny je skłonić do zatroszczenia się o własne włosy (pomijam brak logiki, absurdem wydaje mi się, żeby ktoś na ulicy zauważył że przerzedziła się nam czupryna zanim sami to zrobimy w domu przed lustrem). Między innymi, pojawia się modnie ubrany, długowłosy i brodaty trzydziestolatek. Równocześnie miły kobiecy głos przemawia:

„Gdy w wieku 30 lat słyszysz „przepraszam pana...” (i później: to już czas żebyś sobie kupił naszą magiczną pastylkę na porost włosów). Dodam jeszcze że przytoczony głosik mówiący „przepraszam pana” należy do jakiegoś anonimowego dzieciaka.

Tak sobie myślę, że to może być zupełnie niezrozumiałe dla polskiego odbiorcy. No bo co jest dziwnego w tym, że gdy strzeli nam trzydziestka na karku, inni mówią do nas per „pani/i”? A dzieci to już na pewno! Otóż ta reklama świetnie pokazuje, że w Hiszpanii ludzie starzeją się później! Zanim ktoś spanieje na starość musi minąć co najmniej 40-50 lat (no chyba, że weźmie i wyłysieje). Co więcej, należy się zacząć PRZEJMOWAĆ, jeśli dzieci będą w nas widzieć pana lub panią w wieku zaledwie (bagatela) trzydziestu lat!
Co szanowni Państwo na to?