El burro delante, para que no se espante

W moim ostatnim wpisie o tym jak język hiszpański wpłynął na moje postrzeganie świata napisałam o „stawianiu siebie na szarym końcu”, co zwróciło Waszą uwagę. Rzeczywiście, poprawne użycie hiszpańskiego wymaga od nas swego rodzaju zmiany sposobu myślenia o nas i o innych: inni powinni pojawiać się zawsze przed nami. Nawet jeśli brzmi to jak założenie jakiejś altruistycznej utopii, to przynajmniej w języku warto tej zasady przestrzegać. Z doświadczenia wiem, że Hiszpanie zwracają na to uwagę: niejednokrotnie na początku mojej nauki języka słyszałam uwagi, co do stawiania siebie na pierwszym miejscu (mówiłam, na przykład, yo y mi hermana…, podczas gdy poprawnie byłoby mi hermana y yo).

Najciekawszy był w tym wszystkim sposób, w jaki zwracano mi uwagę. Nikt nie powiedział mi otwarcie, hej, tak się nie mówi, najpierw powiedz „siostra” a potem „i ja”. Zamiast tego, usłyszałam kilkukrotnie wyrażenie el burro delate, para que no se espante, co dosłownie oznacza „osioł na przedzie, żeby się nie przestraszył”. Pięknie to to nie brzmi, nikt chyba nie uznaje za komplement porównania do osła. Jak podają oficjalne źródła, to wyrażenie używane jest ironicznie w stosunku do osób, które zawsze chcą być na przedzie, wyróżniać się na siłę, wybijać ponad innych (wbrew obowiązującym w społeczeństwie zasadom).

Osobiście spotkałam się z tym powiedzeniem właśnie w kontekście językowym i tak je sobie zapamiętałam (najczęściej słyszałam tylko pierwszą część: el burro delante…, drugi człon był pomijany i pozostawiony w domyśle). Po jakimś czasie złapałam się na tym, że miałam już dosyć słuchania, że jestem osłem, cóż, nie jestem z kamienia.

Wniosek? Rada?
Chcesz mówić poprawnie po hiszpańsku o wydarzeniach, w których nie tylko ty brałeś udział? Nie zaczynaj zdania od siebie, osiołku….