Okupar to więcej niż ocupar

Pamiętam jak podczas mojej pierwszej wizyty w Hiszpanii, w Katalonii, gdy wspięłam się z trudem na szczyt schodów prowadzących do parku Güell zobaczyłam nie tylko przepiękną panoramę Barcelony, ale też napis na jednym z pobliskich dachów: wielkimi drukowanymi literami, na biało, było tam wymalowane jedno słowo: OKUPA. Chociaż wtedy pomyślałam, że autorowi należałoby się parę lekcji ortografii, nie zastanawiałam się nad znaczeniem tego słowa w kontekście, w którym je znalazłam. Teraz wiem już doskonale czym są okupas, co to znaczy okupar i dlaczego okupación stała się dla niektórych ludzi koniecznością w dobie kryzysu.
Okupa pisane z „k” to po polsku (chociaż nie pachnie mi to Mickiewiczem) skłot. Chodzi o nieruchomości, mogą to być budynki lub przestrzenie miejskie, które zostały opuszczone przez właścicieli i zajęte w sposób nielegalny przez nowych lokatorów (okupas). W polskiej wersji Wikipedii piszą o anarchii i subkulturze squattingu. Można to też do pewnego stopnia przenieść do rzeczywistości okupación w Hiszpanii. Często zajmowane pustostany stają się centrum życia społecznego i artystycznego. Organizowane są w nich wystawy, koncerty, spotkania artystów, krótko mówiąc, darmowa przestrzeń wykorzystywana jest do darmowego szerzenia kultury. Takie skłoty występują w wielu miastach Europy, miałam je okazję zobaczyć na przykład w Berlinie.
Ale jest też druga strona medalu. Od kilku lat, wraz z pogłębiającym się kryzysem w Hiszpanii, coraz więcej rodzin zostaje bez dachu nad głową. Nie stać ich na płacenie czynszu, a co dopiero kredytu hipotecznego. Gdy w drzwiach ich mieszkania staje policja z nakazem eksmisji w ręku, często jest już za późno żeby przeciwdziałać wyrzuceniu całej rodziny na bruk. Zdarza się wtedy, że szukają alternatywy dla życia w parku lub pod mostem właśnie w okupación. Liczba opuszczonych (choć w pełni wyposażonych) mieszkań w Hiszpanii jest zatrważająca: w czasie boomu konstrukcyjnego wybudowano mnóstwo budynków mieszkalnych, nie biorąc pod uwagę czy popyt na tego typu dobra jest proporcjonalny do podaży (nie był). Jeśli chcecie dowodów, wklejam mapkę sporządzoną przez Instytut Statystyczny w 2011 roku, dzięki której można mniej więcej oszacować liczba niezamieszkałych mieszkań. W przypadku Regionu Walencji było ich aż 214 002.
źródło
Zdesperowane rodziny włamują się więc do takich pustych mieszkań i urządzają je jak swoje. W momencie, gdy mieszkanie jest już zajęte (chociaż nielegalnie), ścieżka prawna prowadząca do wyrzucenia lokatora jest kręta i zawiła, co pozwala zrujnowanym rodzinom kupić trochę czasu (jeśli sprawa załatwiana jest drogą prawną, to zapewne kilka miesięcy) zanim znowu będą musiały się martwić o dach nad głową.
źródło
Wracając do ruchu okupación związanego z działalnością społeczną i artystyczną, natknęłam się na ciekawą stronę na której możecie przeglądnąć mapkę ruchu okupa w Madrycie. Zaznaczone są na niej budynki zajęte przez różne organizacje, wolontariaty i alternatywne centra kultury, te które przeszły już do historii i te które nadal działają. Może przy następnej wizycie wybierzecie się tam na jakąś wystawę lub wieczorek poezji? Na tej samej stronie znajdziecie bardzo szczegółowe materiały instruktażowe do samodzielnej „okupacji”, ale do tego nie będę już Was namawiać…