A la fresca

Najgorsze w upalnych dniach w Hiszpanii jest to, że zazwyczaj przychodzą po nich gorące noce. W lipcu i w sierpniu przez otwarte okna sypialni rzadko wpada chłodna bryza, częściej jest to raczej ciepły podmuch, któremu towarzyszy dobiegające z sąsiednich mieszkań buczenie klimatyzatorów i wiatraków. Dlatego też kto może, próbuje odwlec moment położenia się do łóżka. Do późnych godzin można spotkać całe rodziny oblegające ławeczki okolicznych parków. Częstym rozwiązaniem jest też wystawianie na ulicę własnych plastikowych krzeseł. Mając już na czym przycupnąć, rodzina i sąsiedzi grają w karty, rozmawiają obserwują przejeżdżające auta, plotkują… i cieszą się każdą przynoszącą orzeźwienie bryzą.

źródło
Te chłodniejsze godziny wieczorne i poranne mają swoją własną nazwę: la fresca. Być może zaskoczy Was tu rodzaj żeński, kontrastujący z męskimi el frio, el freso, słówkami o bardziej ogólnych znaczeniach. La fresca to właśnie ten chłodek poranny albo wieczorny, tak jak przeczytacie w słowniku RAE:
 2. f. Frescor de las primeras horas de la mañana o de las últimas de la tarde, en tiempo caluroso. Salir con la fresca.
Właśnie wtedy, rano bądź wieczorem, wychodzi się na chłodek (salir a la fresca) lub żeby zażyć chłodku (salir a tomar la fresca) i oprócz przyjemnego ochłodzenia, słówko, o którym dzisiaj Wam piszę, zawiera w sobie całą masę zwyczajów, przywołuje automatycznie skojarzenia związane z letnimi miesiącami, upałem, spotkaniami w gronie przyjaciół. Wykorzystuje to wiele miast, organizując w tych uprzywilejowanych godzinach koncerty albo seanse kina pod chmurką (cine a la fresca).