Jak smakuje lato w Hiszpanii?

Co specjalnego oferuje nam kuchnia śródziemnomorska w letnich miesiącach? Po jakie dania najchętniej sięgamy gdy temperatura nie chce spadać poniżej 30 stopni? Na te pytania na pewno każda zapytana osoba odpowiedziałaby nieco inaczej, miejcie więc na uwadze, że to o czym dzisiaj napiszę to moje hiszpańskie wakacyjne smaki. A może nie tylko moje?

Letnia Hiszpania smakuje mi rześko, wcale nie lodami, ale wieloma chłodnymi przekąskami, które w tymczasie z przyjemnością włączam do mojej diety. Dojrzałe i słodkie arbuzy i melony znajdziemy w sklepach już od czerwca. Arbuzami zajadałam się w wakacje również w Polsce, ale dopiero w Hiszpanii poznałam i pokochałam melony, typowe tutaj piel de sapo, galia lub amarillo. Najlepiej smakują mocno schłodzone, bez żadnych dodatków, chociaż świetnie komponują się również z szynką serrano w typowej wakacyjnej przekąsce. Wbrew popularnemu hiszpańskiemu przysłowiu, o którym mogliście u mnie przeczytać, melony i arbuzy wyśmienicie smakują mi także wieczorem.

Nie ma wakacji bez gazpacho, najchętniej gazpacho andaluz. W Hiszpanii dostaniemy gazpacho w każdym supermarkecie, na pewno pojawi się też w menu większości restauracji i barów. Poza tym, przepis jest tak prosty, że każdy może przygotować gazpacho w domu, pod jednym warunkiem: potrzebujemy do tego prawdziwych, pachnących pomidorami i słońcem… pomidorów! Ja używam przepisu podobnego do tego tutaj, bez jabłka. Myślę, że gazpacho jest potrawą (zupką? chłodnikiem?) dosyć znaną Polakom. Trzeba tylko uważać, żeby przez pomyłkę nie zamówić gazpacho manchego, bo to zupełnie inna historia: gęsty i gorący, bardziej przypomina gulasz niż chłodzący przecier warzywny.

Lato to również czas smakowitych pomidorów, dorodnych winogron i wszelkiego gatunku moreli i brzoskwiń. Owoce cytrusowe nie są typowe dla miesięcy wakacyjnych, zbiory pomarańczy, na przykład, odbywają się głównie na przełomie lutego i marca (chociaż coraz częściej pojawiają się odmiany owocujące przez cały rok).

 Letnie smaki to również napoje chłodzące, wśród których królują wariacje na temat wina takie jak tinto de verano czy sangría (pisałam o tym tutaj), lub piwa: clara to hiszpańska wersja angielskiego shandy lub niemieckiego radlera, napój składający się pół na pół z piwa i z lemoniady lub gaseosa, hiszpańskiej oranżady.

I wreszcie… sałatka jarzynowa. Kto choć raz zakosztował w Hiszpanii dania, które nazywa się tutaj ensaladilla rusa, ten wie, że różni się ona znacznie od jego polskiej wersji. Ensaladillę podaje się wprawdzie przez cały rok, ale właśnie latem, porządnie schłodzona, smakuje najlepiej. Przepisów na nią jest oczywiście tyle ile gospodyń i szefów kuchni, ale najczęściej składa się z gotowanych jajek i  jarzyn (marchew, groszek lub fasolka szparagowa, ziemniaki). Składnikami, które mogą nas zaskoczyć a uznawane są również za typowe w tym przepisie są oliwki i… tuńczyk. Wszystko to szczodrze polane majonezem i podane w aranżacji na „kopiec kreta” przyozdobiony papryką marynowaną, oliwkami i tym co się kreatywnemu kucharzowi nawinie.

Co jeszcze zasługuje na miano smaku lata?
Na pewno… sól morska! Ten niepowtarzalny słony smak na ustach podczas kąpieli w morzu może nie należy do najprzyjemniejszych, ale nieodzownie się kojarzy z upalnymi miesiącami i błogimi chwilami spędzonymi na plaży.