Quien no llora, no mama

Czy należy walczyć o swoje? Koniecznie! Często tylko w ten sposób możemy do czegoś dość. Wielu z nas jest jednak zbyt przerażonych samym faktem wypowiedzenia na głos własnych potrzeb, siedzimy więc cicho i po cichu liczymy na to, że inni sami w cudowny sposób odkryją czego chcemy. Przytoczę więc dzisiaj hiszpańskie przysłowie, które w obrazowy sposób przypomina nam, że nie tędy droga i że często aby coś osiągnąć musimy głośno się o to upomnieć
źr. google

Przysłowie ma dwie wersje: El que no llora, no mama lub Quien no llora, no mama. Nie wiem czy dla wszystkich jasne jest jego dosłowne znaczenie, bo drugi z czasowników raczej nie jest używany przez nas na codzień, chyba że jesteśmy w towarzystwie młodych matek lub pracownic poradni laktacyjnych. Mamar oznacza „karmić piersią” lub „ssać pierś”, więc pojawia się najczęściej w kontekście osesków i ich szczęśliwych mam. To właśnie bobasy wiedzą najlepiej jak się upominać o swoje, chociaż potrafią to robić  tylko jeden sposób: głośnym, żałosnym płaczem. Wiedza, że kto nie płacze, ten nie dostanie mleka, więc wkładają w to tyle energii ile potrzeba. 
Współcześnie powiedzenia tego używa się często i w najróżniejszych kontekstach. Nie ma też żadnego tabu dotyczącego karmienia piersią, a w przysłowiu dosłowne znaczenie poszczególnych wyrazów się zaciera. Używane jest przede wszystkim dla wyrażenia tego o czym pisałam w pierwszym akapicie: aby coś uzyskać, trzeba się za tym nachodzić, napłakać, czasem po prostu trzeba się o to głośno i dobitnie upomnieć.
Jutro poniedziałek… może warto wprowadzić to przysłowie w życie? Należy Wam się lepsza ocena? Od dawna zasługujecie na awans lub podwyżkę? Wasze osiągnięcia w pracy czy w nauce zostały przemilczane? El que no llora, no mama… do płaczu więc!