5 pytań, które często słyszę w Polsce

Przestała mnie już dziwić powtarzalność pytań, które zadają mi różne osoby bliżej ze mną nie związane gdy przyjeżdżam do Polski. Nie dziwią, ale czasem rozbawiają, a rzadziej irytują. Zazwyczaj staram się na wszystkie cierpliwie odpowiadać. Zebrałam w tym wpisie 5 takich pytań. Oto moje FAQ na temat życia w Hiszpanii!

1. Dlaczego nie jesteś opalona?

Wielu Polaków ma przeświadczenie, że Hiszpania to kraj wiecznego słońca, upałów i plaż. Owszem, Walencja znajduje się w uprzywilejowanym pod tym względem regionie (ponoć to jedno z najbardziej słonecznych miast kraju) i na brak pięknej pogody nie można tu narzekać, ale nie zapominajmy, że jest jeszcze cała północ, która w swej soczyście zielonej i górzystej rozciągłości bywa deszczowa, chłodna, zachmurzona i absolutnie nie gwarantuje swoim stałym mieszkańcom opalonego odcienia skóry. Co mnie w tym pytaniu irytuje to nie kwestia ignorancji w sprawach klimatycznych (w końcu to wiedza, która niewielu tak naprawdę jest potrzebna) ale fakt, że ktoś kojarzy nawet stały pobyt w Hiszpanii w opalaniem… A co z długimi godzinami przesiedzianymi w pracy? 

2. ZNOWU macie tam wolne?

Pół biedy jeśli dzień wolny od pracy przypada jednakowo w Polsce jak w Hiszpanii. Są jednak pewne różnice (przecież nie będziemy w Hiszpanii świętować 11-go listopada ani w Polsce hiszpańskiego święta narodowego), które sprawiają, że czasem wydaje się, że jest tu tego wolnego o wiele więcej. W Hiszpanii jest w sumie 14 dni ustawowo wolnych od pracy w roku. Z tego 12 to wspólne daty dla całego kraju a 2 dni pozostają na tzw. „święta lokalne”, których daty różnią się w zależności od regionu. (Możecie więcej poczytać tutaj). Ile dni świątecznych jest w polskim kalendarzu? 13! Czy więc naprawdę jest się o co oburzać?

3. Która tam u ciebie jest godzina?

Oczywiście, taka sama jak w Polsce. Czy aby na pewno oczywiście? Wyspy Kanaryjskie, również należące do Hiszpanii, znajdują się w innej strefie czasowej (jest tam o godzinę wcześniej). W rzeczywistości, ze względu na swoje położenie, cała Hiszpania powinna operować czasem Greenwich (Londyn) a nie centralnym europejskim (Berlin, Warszawa). Pojawiają się ostatnio coraz liczniejsze głosy nawołujące do zmiany tej sytuacji po to, żeby dopasować czas oficjalny do słonecznego, a tym samym poprawić wydajność Hiszpanów w pracy i usprawnić rytm ich codziennego życia. Ciekawe czy się uda?

4. Widziałaś jak świetnie grał wczoraj Madryt, Barca, Sevilla…?

Mieszkam bardzo blisko stadionu, nierzadko przed moim blokiem parkują autobusy znanych drużyn, gwizdy i śpiewy z meczy wdzierają się z zewnątrz do mojego salonu. Ale to, że jestem w Hiszpanii nie zobowiązuje mnie do pasjonowania się piłką nożną! Wręcz przeciwnie, z obojętności jaką wcześniej przejawiałam wobec tego sportowego przedstawienia, powoli przechodzę w niechęć, zwłaszcza widząc zaśmiecone i obsikane chodniki i paraliż jaki obejmuje całą dzielnicę przez kilka godzin przed i po meczu.

5. Naprawdę jest ci tam zimno? (w zimie)

Naprawdę! Kto choć jeden zimowy sezon pomieszkał w regionie śródziemnym ten wie: sezon grzewczy się zaczyna, temperatura na zewnątrz spada do 5-0 stopni a tu w domu nie ma czym grzać! W Walencji mało kto ma centralne ogrzewanie, trzeba sobie jakoś radzić z farelkami i szalikami gdy w salonie temperatura spada do 13-14 stopni przy ponad 60% wilgotności powietrza. Nie będę nikogo przekonywać bo wiem, że kto nie spróbował, ten nie uwierzy, ale moje najzimniejsze zimy spędziłam właśnie tutaj.

Przewidywalne, czy jednak jakieś pytania Was zaskoczyły?