Un día es un día

Za oknem huczą petardy i gdyby nie ta wesoła muzyczka, którą słychać w tle, można by pomyśleć, że to jakieś manewry wojenne. Nie, to tylko Fallas, ostatni dzień, gwoli ścisłości, dzień, w którym spalone zostaną kolorowe figury, które kosztowały miliony euro. Szaleństwo, pijaństwo, wrzaski, całonocne imprezy a w centrum miasta taki tłok, że trzeba się rozpychać łokciami.
Fallas 2014. Źródło: ABC
Ale przecież to specjalna okazja! Dzień (dni) wyjątkowe, niepowtarzalne (przecież tylko raz w roku), wszystko jest więc dozwolone. RAZ SIĘ ŻYJE! (cóż począć, że wszelkie lekkoduchy i imprezowicze bardziej trzymają się tego przysłowia niż „żyj i daj żyć innym”…). Jak możemy tę myśl wyrazić po hiszpańsku? Proponuję często używane wyrażenie un día es un día.

Dosłowne tłumaczenie „dzień to dzień” nie oddaje przesłania w nim zawartego. Chodzi natomiast o to, co próbowałam przekazać w pierwszych zdaniach: raz się żyje, jutra nie ma, trzeba żyć dniem, itd. Wyrażenia un día es un día używamy przede wszystkim dla „usprawiedliwienia” jakichś niecodziennych zachowań. Trzymacie ścisłą dietę 1000 kalorii, ale akurat dzisiaj, wyjątkowo (tylko ten jeden jedyny raz!!) macie ochotę na hamburgera z Mcdonalda?? Nic się nie dzieje, przecież un día es un día! Zazwyczaj ledwo moczycie usta w kieliszku, ale dzisiaj, WYJĄTKOWO macie ochotę opróżnić butelkę tego wyśmienitego Lambrusco? Nie ma sprawy, un día es un día! Mieliście oszczędzać, ale po prostu nie możecie przejść obojętnie obok najnowszej powieści Murakami? Kupujcie, bo skoro un día es un día, to jutro dzisiejsze wybryki zostaną zapomniane i przebaczone. 

Tak się paliły Fallas w zeszłym roku. Źródło: Levante-emv.


Czy nadal się wahacie czy obejrzeć dzisiaj jakiś dobry film zamiast się uczyć hiszpańskiego… albo czy powinniście pochłonąć tę tabliczkę czekolady, która kusi w szufladzie… Powiedzcie sobie, jak Hiszpanie w czasie Fallas, że un día es un día y pozwólcie sobie na odrobinę szaleństwa. Jutro nie będzie się to liczyło!