¿Te gusta o te cae bien?

Czasownik gustar poznajemy już gdy stawiamy pierwsze kroczki w nauce hiszpańskiego. Me gusta, te gusta, nos gusta… Teoretycznie, wystarczy pamiętać tylko o tym, że czasownik ten musi zgadzać się liczbą z tym co lubimy, z tym co się nam podoba, na przykład:
  • me gusta tu coche – podoba mi się twój samochód, ale
  • no le gustan las fiestas – (on, ona) nie lubi przyjęć
Czyli, krótko mówiąc, łatwizna. O czym tu się rozpisywać?

Otóż o użyciu. To co chciałam Wam powiedzieć o gustar moglibyście odkryć sami, ale wtedy może już być za późno… Jaki to straszliwy sekret kryje się w niepozornym gustar? Co nam może grozić, jeśli nie zrozumiemy poprawnie znaczenia tego czasownika?

Opowiem Wam jak to było u mnie. Zapytano mnie pewnego dnia co myślę o współlokatorze koleżanki Hiszpanki. Był to ogólnie natrętny i hałaśliwy Włoch, który wszędzie zostawiał ślady sosu pomidorowego i zapychał zlew makaronem al dente, nad łóżkiem wieszał sobie włoską flagę, a całe wieczory spędzał oglądając mecze. Cóż więc ja mogłam o nim myśleć? Na pewno to, że całe szczęście, że widuję go tylko od czasu do czasu i że nie muszę z nim dzielić studenckiego mieszkania ani blaszki do pieczenia pizzy.

A co takiego chciałam odpowiedzieć dopytującej się koleżance, która do tego Włoszyny miała szczególny sentyment i potrzebowała od kogoś z zewnątrz potwierdzenia, że jest to w miarę normalne uczucie? Chciałam jej po prosu powiedzieć: LUBIĘ GO. Co powiedziałam? ME GUSTA.

Jakie były tego konsekwencje? Na szczęście Berlusconi był w tamtym czasie zbyt zajęty opalaniem się przy swoim basenie żeby interweniować. Tymczasem koleżance szczęka opadła. ¡¿TE GUSTA?!

I wtedy właśnie się dowiedziałam, że

czasownik gustar to, owszem, lubić, podobać się… a w stosunku do osób, to szczególnie to drugie! PODOBA MI SIĘ.

Tak, tak jak po polsku – podoba mi się, czyli wzbudza we mnie jakieś tam motylki, podoba mi się, więc może mu wyślę karteczkę walentynkową, podoba mi się, więc to już tylko o krok od zadurzenia się w nim/niej po uszy…

Niestety, nie miałam wtedy jeszcze w moich zasobach słownictwa wyrażenia, które by mnie z tej sytuacji wyratowało. Dlatego dzielę się nim z Wam zanim, o zgrozo, wyznacie że się cichaczem podkochujecie w wykładowcy od łaciny. Polecam więc na takie okazje wyrażenie me cae bien – „dobrze mi leży”. Podoba mi się jako osoba, wydaje mi się sympatyczny, miły, lubię z nim spędzać czas… ale nie ma w tym żadnego romantycznego podtekstu! Caer bien to zdecydowanie bardziej neutralne wyrażenie, które stosujemy właśnie do osób które lubimy.

Marta me cae bien. Lubię Martę.
Tus padres me caen bien. Lubię twoich rodziców.

Czy nie można nigdy przenigdy użyć gustar w stosunku do ludzi? Można.

Me gusta el profe de latin. Lubię wykładowcę od łaciny

Podoba mi się jak uczy, podoba mi się jego podejście LUB podobają mi się jego pełne melancholii orzechowe oczy…

Warto więc być świadomym pewnych podtekstów które mogą wyniknąć z gustowania w kimś i mieć na podorędziu to neutralne me cae bien. Tak na wszelki wypadek. Żebyście nie musieli się później tłumaczyć przed zazdrosną współlokatorką jakiegoś innego Włocha.