Pasarse el arroz

Chyba wszystkim nam się kiedyś zdarzyło przypalić albo rozgotować ryż. Zostawiamy rondelek na małym ogniu (żeby, o ironio, się nie przypaliło), szybko o nim zapominamy, a gdy wracamy do kuchni, na dnie rondelka już się „rumieni” trudna do odksrobania warstewka…

Po co ten wstęp o kulinarnych porażkach?
Otóż chciałam dzisiaj zwrócić Waszą uwagę na powiedzenie pasarse el arroz a alguien, które dosłownie znaczy właśnie „przypalić/rozgotować ryż”. Gdy komuś latka lecą, a wciąż nie udało się mu znaleźć swojej drugiej połówki ani założyć rodziny, gdy (zwłaszcza w przypadku kobiet) biologiczny zegar tyka ponaglająco i przekraczamy wiek (?) uznawany za granicę przyzwoitości dla bycia singlem, wtedy właśnie można powiedzieć, że komuś się rozgotowuje ryż i jeśli się nie pospieszy to będzie już za późno! W polskim konteście ryż pewnie zamienilibyśmy na ziemniaki, ale pamiętajcie, że w hiszpańskiej kuchni jest bardzo dużo dań z ryżem (paella, arroz negro, arroz con leche…) więc hiszpańskie gospodynie dobrze wiedzą jaką tragedią może się skończyć przegotowanie białych ziarenek.
Bardzo często powiedzenie to pojawia się w konteście idealnego wieku na macierzyństwo, ślub i założenie rodziny. Ostrzeżenie o przegotowanym ryżu może przyjść z zewnątrz (ze strony „życzliwej ciotki Tekli”, na przykład: poczekasz jeszcze chwilę to kawalera nie znajdziesz i obudzisz się z ręką w nocniku jako stara panna!); może również być użyte w stosunku do siebie samej przez osobę przejętą mijającym czasem (patrz: kryzys trzydziestolatki).

A oto kilka przykładów zaczerpniętych z nieprzepastnych źródeł google (cytować google to jak cytować
samo życie…). Interpretację pozostawiam Waszej wyobraźni.

¿Por qué a la mayoría de mujeres se les pasa el arroz a partir de 20 años?
Doctor, ¿cuándo ‚se me va a pasar el arroz’?
Tengo 33 y no sé si se me pasa el arroz…

Teraz już wiecie… na “ryż” trzeba uważać nie tylko w kuchni.

11 Replies to “Pasarse el arroz”

  1. Haha, zabawne :D. Bardzo mi się to wyrażenie podoba!

    Tak się zastanawiam, czy my po polsku mamy jakieś powiedzenia z ziemniakami :P? A nawet jeśli nie, to czy nie cudne by było usłyszeć od ukochanej (inaczej :P) cioteczki – no Kasiu/Zosiu, a Ty znalazłaś już kawalera? Szybciutko, bo Ci się ziemniaczki rozgotują! – urocze :)!

    1. Diana, bardzo mi się spodobało stworzone przez Ciebie powiedzonko z ziemniaczkami, myślę że wszytkie cioteczk byłyby nim zachwycone 😀
      A jeśli chodzi o istniejące konstrukcje to przyszły mi do głowy tylko "ciepłe kluchy", które jakoś zawsze kojarzyłam z kluchami rozgotowanymi… chociaż znaczenie się nie pokrywa.

    2. Dorota, mam wrażenie, że ten temat zaczyna żyć swoim własnym życiem, bo skojarzyło mi się teraz "odcedzać kartofelki" :D, czyli skorzystać z toalety.

  2. Mnie też te kartofelki zainspirowały: tak sobie myślę, że po polsku rozgotowane ziemniaki nie muszą być wcale takie złe, utłucze się i gotowe, a w Hiszpanii rozgotowany ryż w paelli to obraza majestatu. A może przesolona zupa albo przypalone mleko? 🙂 A swoją drogą, wiesz, skąd się wziąła ta "ręka w nocniku"?

    1. Racja, Ilona, rozgotowane ziemniaki są do uratowania (jeśli się nie przypalą dodatkowo) więc może rzeczywiście to mleko lepiej się nadaje na naszą wersję tego powiedzonka.
      Do dziś nie wiedziałam nic o genezie "ręki w nocniku", ale właśnie wyczytałam że "powstało w środowisku filmowców" w okresie międzywojennym… Reszty trzeba się domyślić?

    1. Cieszę się, że się spodobało. Ostatnio tłumaczyłam kilku znajomym użycie tego powiedzienia z nocnikiem… i uśmiali się serdecznie z "despertarse con la mano en el orinal", a mnie tego wyrażenia czasem po prostu brakuje w hiszpańskim!

Comments are closed.