Meterse en un berenjenal

Co ja robię tu (uu)? Co ja tutaj robię? 

Pamiętacie taką piosenkę? Myślę, że każdy z nas w jakimś momencie sam zadał sobie podobne pytanie. W moim przypadku, są takie dni gdy gubię się zupełnie w nadmiarze zadań, wydaje mi się, że obowiązki mnie przerastają i gdzieś z tyłu głowy włącza się ostrzegawczy dzwoneczek pod tytułem „w coś ty się wpakowała!”
No więc właśnie, w takich sytuacjach, gdy po polsku powiemy, że wpakowaliśmy się w kłopoty, w tarapaty, albo że napytaliśmy sobie biedy, po hiszpańsku możemy użyć wyrażenia meterse en un berenjenal. Jak na pewno wiece, berenjena to śliczne, błyszczące warzywo o ciemnofioletowym, prawie czarnym kolorze, bakłażan. Mało spożywane w Polsce, za to bardzo popularne w Hiszpanii. Berenjenal, z kolei, to po prosu pole bakłażanowe. Zapytacie może, jaki ma związek niewinna uprawa bakłażana z kłopotami? Otóż, jak się okazuje, całkiem spory. Musimy się tutaj odnieść do wiedzy ogrodniczej i choć wszyscy za pewne z daleka rozpoznajemy poletko z ziemniakami (i stonkę ziemniaczaną), nie mówiąc już o swojskim polu marchewkowym, to jednak wiedza o polu bakłażanowym zalicza się już do wyspecjalizowanej. Okazuje się, że rośliny bakłażana to takie małe, gęsto rosnące krzaczki, które na dodatek mają całkiem nieprzyjemne kolce na łodygach. A chyba nikt nie lubi brnąć przez kolczaste zarośla, prawda? 
Więc gdy usłyszymy, że ktoś se ha metido en un berenjenal, możemy śmiało założyć, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Jest to wyrażenie potoczne, często używane. RAE, na przykład, podaje dwie definicje dla berenjenal: ta pierwsza odnosi się do dosłownego „pola bakłażanowego” a druga do „embrollo, jaleo, lío”, czyli znaczenia, które widzimy w przytoczonym dzisiaj wyrażeniu.

Gdy mówię o kłopotach i tarapatach, nie musi koniecznie chodzić o nieczyste interesy. Myślę, że świetnym przykładem wpakowania się w to przysłowiowe bakłażanowe pole jest już, na przykład, decyzja o wzięciu kredytu hipotecznego na 35 lat. Albo próba zorganizowania spotkania w pracy z Hiszpanami punktualnie o 8.30 rano. W żadnej z tych sytuacji po prostu nie może się obejść bez kłopotów!

Coś jest w tym bakłażanie, że nie jest lubiany, a przynajmniej tak możemy wywnioskować z przysłów z nim związanych:
La berenjena para nada es buena
La berenjena ni hincha ni llena

Negatywne opinie o bakłażanie sprawiły, że w dawnych czasach określano to warzywo mianem „manzana insana” (podobno istnieją odmiany toksyczne!) i dopiero w 1753 Karol Lineusz uznał tę roślinę oficjalnie za jadalną. Ale cóż ja Wam będę opowiadać o bakłażanie! Poczytajcie sobie tutaj.

Nie mogę jednak zakończyć tego wpisu bez polecenia Wam kilku przepisów z bakłażanem w roli głównej, takich jak bakłażan nadziewany czy lasagne z warzywami…. Dla takich pyszności chyba warto wdepnąć w to bakłażanowe poletko (meterse en un berenjenal), nie sądzicie?

źródła zdjęć:
 http://reflexionesdemanuel.blogspot.com.es/2011/09/nuestra-lengua-meterse-en-un-berenjenal.html

http://blog.kiwilimon.com/wp-content/uploads/2011/09/berenjena.jpg