Dos besos

To niby takie proste: uczymy się, że są dwa pocałunki w policzki (dos besos), nie podaje się ręki, czy rzeczywiście? Być może brzmi to jak lekcja 1 z Waszego podręcznika do nauki języka hiszpańskiego… ale czy przerobienie lekcji „saludos y despedidas” zagwarantuje nam stuprocentowy sukces w codziennej komunikacji z Hiszpanami?

Dłuższy pobyt w Hiszpanii nie obejdzie się bez  pocałunków (dwóch) w policzki. W szczególności ten sposób powitania zaobserwujemy pomiędzy członkami rodziny, gdzie często ogranicza się do jednego pocałunku. Jest to również typowy gest w sytuacji gdy przedstawia się nam nową osobę (dwa pocałunki służą tu jakby przypieczętowaniu nowo zawartej znajomości), oraz gest powitania i pożegnania między kobietami, kobietą i mężczyzną, ale rzadko między dwoma mężczyznami, którzy wolą jednak podać sobie rękę.

Często, gdy widzimy się z kimś codziennie, zwłaszcza w dosyć formalnej sytuacji, te pocałunki stają się zbędną rutyną. To znaczy, nie będziemy się codziennie witać ani żegnać z koleżankami z pracy dwoma całusami. To samo dotyczy kolegów z klasy czy z roku. Inaczej jest gdy już kogoś dłużej znamy, lecz widzimy się z nim tylko od czasu do czasu. Wtedy te dwa pocałunki pojawią się przy każdym kolejnym spotkaniu. Na przykład, odwiedzamy znajomych w ich pięknym domku na plaży co dwa tygodnie: witamy się i żegnamy całusami. To samo dotyczy sytuacji w których wiemy, że nie będziemy kogoś widzieli przez dłuższy czas: w pracy możemy się pożegnać dwoma pocałunkami z koleżanką (kolegą) która wyjeżdża na urlop, albo przed dłuższą przerwą, na przykład feriami świątecznymi. Takie pocałunki, mają tu dodatkową wymowę, oznaczają nie tylko pożegnanie ale i życzenie szczęśliwej podróży, udanego odpoczynku na urlopie, itd. I, oczywiście, powracamy do tego gestu przy kolejnym spotkaniu, to znaczy po urlopie, feriach, itd.

W większych grupach znajomych czasami ten sposób witania może się przerodzić w przeciągający się rytuał: wyobraźmy sobie sytuację, w której wyszliśmy na kolację z dawno nie widzianą paczką znajomych. Przed i po zakończeniu kolacji, teoretycznie, każdy będzie chciał dać każdemu dwa całusy (lub uścisnąć rękę, mężczyźni), więc bez małego zamieszania się nie objedzie!

Jeszcze słów kilka o technice tego powitania: w Hiszpanii całuje się od prawej do lewej (tzn. rozpoczynając od prawego policzka), co powinniśmy mieć na uwadze szczególnie jeśli mamy też znajomych z Francji lub Włoch (tam jest na odwrót). No i coś, co chyba jest oczywistością: w żadnym wypadku nie chodzi o prawdziwe cmok-cmok ustami w policzek; wystarczy w zupełności jeśli muśniemy się policzkami a symboliczny „cmok” zrobimy w powietrzu. No i jak sami zauważycie, zarówno dla wygody jak i dla wzmocnienia serdeczności tego gestu, najczęściej towarzyszy mu jednoczesne dotknięcie ramienia czy barku witanej osoby.