La cosa está muy mal

Myślę, że mamy tu do czynienia z jednym z najczęściej współcześnie używanych powiedzonek, zaraz obok Uy, qué calor.

Hiszpanie narzekają na kryzys, narzekają na brak pracy, na masowe zwolnienia, na zamrożenie płac, na zatrzymanie robót i budowy, na wysokie ceny mieszkań, na wzrost podatku VAT, na złe decyzje rządu… Chyba najmodniejszym sposobem na wyrażenie tej wszechobecnej beznadziei jest: La cosa está muy mal.

La COSA – rzecz, to, tamto, rynek pracy, ceny, konstrukcja, podaż, popyt.

Może chodzić o wszystko generalnie, stan rzeczy, sprawy; może chodzić o jakiś konkretny wycinek rzeczywistości, kwestię, problem. W przypadku współczesnego użycia tego powiedzenia, zawsze mówimy o ekonomii, pieniądzach, jakości życia i pracy. Nic tu z abstrakcji.

Oto kilka propozycji tłumaczenia (język polski zna wiele sposób na wyrażenie niezadowolenia, taka już nasza natura):

Sprawy mają się bardzo źle.
Nie jest dobrze.
Źle się dzieje.

Ciekawostką jest, że powiedzenie to pochodzi z repertuaru popularnego w latach 90’ Chiquito de la Calzada. Wypowiedział te magiczne słowa, które w lot podchwyciła cała Hiszpania właśnie tak:

„Está la cosa muy mal, pero se arreglará”
Źle się sprawy mają, ale się poprawią!

Szkoda, że rzadko kto w swoich narzekaniach dodaje tę drugą część, “będzie lepiej, poprawi się”. Ale narzekanie ma to do siebie, że podkreślamy ciemną stronę medalu, smarujemy ją na czarno, żeby nie błysnął przypadkiem żadną iskierką nadziei na poprawę. My Polacy też coś o tym wiemy, prawda? Za zimno, za ciepło, tak źle i tak niedobrze…